Reklama

Reklama

Rohaczek: To dopiero połowa możliwości Cracovii

W sezonie zasadniczym z Comarch/Cracovią bywa różnie – potrafi przegrywać seryjnie. Jej trener Rudolf Rohaczek to jednak stary hokejowy lis, który wie, jak należy przygotować zespół na decydujące o medalach starcia. – Na razie pokazujemy 50 procent naszych możliwości – powiedział czeski szkoleniowiec po pokonaniu GKS-u Katowice 3-1.

Na starcie "Gieksy" z Cracovią ostrzyli sobie zęby kibice obu ekip i nic dziwnego, gdyż w sezonie zasadniczym mecze między tymi zespołami były dramatyczne i emocjonujące.

Reklama

- Obawiałem się jednej rzeczy przed meczem - tego, że młody zespół, który w sezonie regularnym grał zupełnie inny hokej, mentalnie zostanie w szatni. Tak też się stało. Być może dlatego, że dla 90 procent spośród moich zawodników był to dopiero pierwszy mecz w play- offie - tłumaczył swych podopiecznych trener GKS-u Jacek Płachta.

- Ten mecz był taki, jak każdy pierwszy play-offu - nerwowy, ostrożny z jednej i drugiej strony - analizował Rudolf Rohaczek. - Ważne, że pierwsza tercja była taktycznie dobrze zagrana, ale ostrożna. W dwóch tercjach strzeliliśmy trzy bramki, a w trzeciej na lodzie wkradło się troszkę zamieszania. Jestem zadowolony, bo wygraliśmy. W środę jest nowy dzień i nowy mecz.

Trener Płachta zdiagnozował problemy GKS-u: - Wiem, że nie można się oduczyć gry w hokeja w ciągu jednego dnia, ale play-offy rządzą się swoimi prawami. Doświadczona drużyna z Krakowa zagrała swój mecz i opanowała sytuację na lodzie. Podkreślam, paru moich zawodników mentalnie zostało w szatni, muszę popracować nad ich głowami. Tam tkwi problem - tłumaczył szkoleniowiec katowiczan.

- Faule w tercji środkowej, czy nawet ofensywnej, w momencie gdy się goni wynik, można różnie nazwać - brakiem doświadczenia, ale ciśnie się na usta też inne słowo, którego nie chcę użyć - dodał Płachta. - Nie był to nasz mecz.

Trenera "Pasów" zapytaliśmy z kolei o to, czy w kontekście do intensywnej rywalizacji w play-offie nie martwi go fakt, że ostatnio jego zespół jest zależny głównie od strzeleckich dokonań drugiej "piątki" na czele z Josefem Fojtikiem?

- Nie zastanawiam się nad tym, nie sięgam myślami tak daleko. Pierwsza "piątka" rozegrała również bardzo dobry mecz, tak samo druga i trzecia - odpowiedział Rohaczek. - Poziom całego zespołu idzie do góry i dalej będziemy robić postępy. W tym meczu moi zawodnicy pokazali zaledwie 50 procent swoich możliwości. Potrafimy grać jeszcze lepiej, agresywniej, mocniej. I chcemy pokazać to w następnym meczu!

Autor: Michał Białoński

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje