Reklama

Reklama

PZHL - Janusz Wierzbowski, czyli zapracowany sekretarz

​Praca w Polskim Związku Hokeja na Lodzie pozwala na łapanie dziesięciu srok za ogon. Jeden z tego przykładów to Janusz Wierzbowski. Prawdziwy człowiek renesansu - w tym samym czasie jest sekretarzem generalnym PZHL-u, prezesem Polskiej Hokej Ligi i doradcą do spraw sportu starosty pruszkowskiego.

​Praca w Polskim Związku Hokeja na Lodzie pozwala na łapanie dziesięciu srok za ogon. Jeden z tego przykładów to Janusz Wierzbowski. Prawdziwy człowiek renesansu - w tym samym czasie jest sekretarzem generalnym PZHL-u, prezesem Polskiej Hokej Ligi i doradcą do spraw sportu starosty pruszkowskiego.

"Ja jestem kobieta pracująca" - mawiała w "Czterdziestolatku" Irena Kwiatkowska, która sprawowała 21 funkcji.

Sekretarzowi, prezesowi i doradcy Wierzbowskiemu w jednym daleko do niej, ale ma już w swoim CV niezły dorobek. Był prezesem koszykarskiej Mazowszanki Pruszków i Polskiej Ligi Koszykówki, a teraz łączy trzy funkcje.

- Należę do osób pracowitych, a takie godzenie w funkcji jest codziennością w większych od PZHL-u związkach i bardziej medialnych dyscyplinach, jak choćby koszykówka. Pracując w niej godziłem różne obowiązki, a jak sobie radzi koszykarska reprezentacja Polski, to mógł pan zaobserwować w ostatnim meczu z Hiszpanią, gdzie toczyła równorzędny bój z późniejszym mistrzem Europy - podkreśla w rozmowie z Interią Janusz Wierzbowski.

Reklama

Sęk w tym, że szeregowi pracownicy PZHL-u narzekają na to, iż sekretarz generalny znika na całe dnie, a ktoś inny musi wykonywać jego pracę.

Janusz Wierzbowski nie ma poczucia, że zaniedbuje obowiązki. - Radzę sobie ze wszystkim, poza tym współpracę ze starostwem pruszkowskim kończę z końcem września - zapewnia.

Trudno sobie wyobrazić, by na podobne dorabianie na boku mógł sobie pozwolić sekretarz generalny nieco poważniej zorganizowanego związku niż PZHL  - PZPN-u. Maciej Sawicki, bo o nim mowa, kieruje pracą biura, pomaga w organizacji meczów, a także jest aktywny w pracach UEFA.

W PZHL-u widocznie wolno więcej. Problem w tym, że środowisko hokejowe aż huczy ze złości, widząc kilka faktów:

- że terminarz PHL został ogłoszony dopiero 30 sierpnia, na osiem dni przed startem ligi, z tego powodu np. Comarch/Cracovia nie zdążyła zorganizować imprezy masowej na inaugurację sezonu;

- dokooptowanie do ligi - w ostatniej chwili - drużyny SMS 20 Sosnowiec (szkielet reprezentacji Polski do lat 20) - o tym środowisko dowiedziało się dopiero 27 sierpnia;

- próby dołączenia do PHL - w trakcie rozgrywek Stoczniowca Gdańsk i UKS-u Dębica.

 - Konsultacje z prezesami klubów, w sprawie Stoczniowca i Dębicy, odbyły się na wniosek gdańskiego i dębickiego klubu, które wystąpiły do nas z taką propozycją, a referentem w tej sprawie był dyrektor sportowy PZHL-u Tomasz Rutkowski - tłumaczy Wierzbowski. - O tym, że jest to konsultacja i ja potrzebuję opinii wszystkich państwa, to ja powtarzałem na tym spotkaniu tak jak mantrę. Przekaz był jednoznaczny, tak samo jak opinie panów prezesów i pani prezes Michalskiej. Kluby chcemy traktować podmiotowo, spotkania będą się odbywały cyklicznie, nic nie będzie ustalane bez porozumienia z prezesami.

- Podobne spotkania konsultacyjne będą dotyczyły spraw marketingowych, systemu rozgrywek, nieścisłości, które być może znalazły się w regulaminach, żeby je doprecyzować. Na nikogo się nie obrażamy, nawet na tych, którzy mają inne zdanie - zapewnia prezes PHL.

Obecne porządki w PZHL-u oznaczają dobrobyt działaczy i biedę hokeistów, którzy na wypracowane na lodzie pieniądze muszą czekać w nieskończoność, a także kibiców, którzy za bilety na ostatnie MŚ w Krakowie musieli płacić nawet po 120 zł. 

PZHL żąda transparentności od klubów, m.in. z tego powodu przymusił je do założenia sportowych spółek akcyjnych. Jednocześnie sam skrzętnie skrywa wiedzę o swoich finansach. Gdyby nie nasze publikacje, nikt z kibiców nie wiedziałby, że dług związku przekroczył już 5,5 mln zł.

Michał Białoński

Wasze komentarze
No hate

Wyrażaj emocje pomagając!

Grupa Interia.pl przeciwstawia się niestosownym i nasyconym nienawiścią komentarzom. Nie zgadzamy się także na szerzenie dezinformacji.

Zachęcamy natomiast do dzielenia się dobrem i wspierania akcji „Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy” na rzecz najmłodszych dotkniętych tragedią wojny. Prosimy o przelewy z dopiskiem „Dzieciom Ukrainy” na konto: ().

Możliwe są również płatności online i przekazywanie wsparcia materialnego. Więcej informacji na stronie: Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy