Reklama

Reklama

PP w hokeju na lodzie. Obrońcy trofeum kontra rewelacja sezonu w półfinale

Minione dwie edycje Pucharu Polski zwieńczone były triumfem JKH GKS-u Jastrzębie, który kończy ten rok na pozycji lidera tabeli Polskiej Hokej Ligi. W meczu półfinałowym szyki jastrzębianom będą chcieli pokrzyżować hokeiści KH Energi Toruń, jednogłośnie uznani za rewelację tegorocznych rozgrywek.

Nadchodzące starcie zapowiada się niezwykle ekscytująco, w szczególności patrząc przez pryzmat tegorocznych bezpośrednich meczów rozegranych pomiędzy oboma ekipami. W październikowym pojedynku torunianie dwukrotnie obejmowali prowadzenie, lecz to przyjezdni znad czeskiej granicy zadali decydujący cios za sprawą Mārisa Jassa, wygrywając 3:2. Jeszcze więcej emocji towarzyszyło spotkaniu, które rozegrano w listopadzie. Kiedy hokeiści z Jastrzębia-Zdroju wypracowali sobie solidne trzybramkowe prowadzenie, wydawało się, że trzy punkty są na wyciągnięcie ręki. Wtedy też "Stalowe Pierniki" przystąpiły do odrabiania strat, doprowadzając nawet do remisu. Niespodzianki ostatecznie nie było, gdyż Kamil Wróbel uchronił swych kolegów od blamażu.

Reklama

Od tamtego momentu jastrzębianie zdołali wspiąć się na szczyt tabeli, w czym pomogła im dwunastomeczowa seria zwycięstw, przerwana dopiero przez katowicką GieKSę w ostatnim ligowym meczu w tym roku.

Ekipa z grodu Kopernika zajmuje natomiast trzecią pozycję, choć ich harmonogram nie należał do najtrudniejszych. W ostatnich spotkaniach zmierzyli się oni z czterema zespołami z samego dołu tabeli. Przyniosły one 12 punktów za zwycięstwa nad Stoczniowcem Gdańsk, Zagłębiem Sosnowiec, STS-em Sanok i Comarch Cracovią (w zaległym meczu udanie rewanżując się za porażkę z "Pasami" z końcówki listopada). Po drodze przydarzyła się jeszcze przegrana z Podhalem Nowy Targ w zaległym meczu 11. kolejki. Co ciekawe, w tym starciu po raz drugi w tym sezonie udało im się odrobić trzybramkową stratę, lecz ponownie ich wysiłki poszły na marne, a oni sami nie zainkasowali nawet punktu.

Zobacz Interia Sport w nowej odsłonie!

Sprawdź!

Nie jest żadną tajemnicą, że w turniejach, gdzie jedna porażka przekreśla szanse na sukces, kluczową rolę odgrywa postawa bramkarzy. Statystyki obydwu golkiperów są niemalże bliźniacze: Patrik Nechvátal w 23 meczach osiągnął skuteczność interwencji na poziomie 92,7%. Wskaźnik udanych obron w wykonaniu Antona Svenssona wynosi natomiast 92,9%, ale należy zaznaczyć, że Szwed rozegrał 7 meczów mniej. Wpływ na to miał uraz mięśniowy, jakiego doznał on w samej końcówce meczu z Cracovią 29 listopada. Od tamtej pory trener Juryj Czuch musiał liczyć na Mateusza Studzińskiego.

Defensywa brązowych medalistów Polski nie należy w tym sezonie do najszczelniejszych w lidze, ale jest to spowodowane tym, iż trener Róbert Kaláber postawił tego roku na zdecydowanie bardziej otwarty hokej, co przekłada się na większą liczbę bramek w meczach JKH.

Z drugiej strony, to torunianie mogą pochwalić się najmniejszą liczbą straconych goli, lecz czeka ich jeszcze zaległy pojedynek z Podhalem, który zdołają nadrobić dopiero w lutym. Obydwaj trenerzy zadbali o wzmocnienia defensywy w trakcie sezonu. Do grodu Kopernika zawitał Siergiej Kuzniecow, choć nie zalicza się on do liderów gry obronnej, natomiast pierwsze mecze z jastrzębiem na piersi zaliczył już Ēriks Ševčenko, który stworzył ciekawie uzupełniającą się parę z Jiřím Klimíčkiem.

Kibice klubów Polskiej Hokej Ligi mogą dyskutować o tym, kto dysponuje najlepszą ofensywą w całych rozgrywkach, ale liczby mówią same za siebie. JKH to pierwszy i do tej pory jedyny zespół, który w sezonie 2020/2021 przekroczył barierę 100 bramek. Pierwsze trzy lokaty w klasyfikacji kanadyjskiej zajmują natomiast Marek Hovorka, Zackary Phillips i Radosław Sawicki. Dodając do tego nazwiska Romana Ráca, Martina Kasperlíka, Dominika Pasia czy Kamila Wałegi otrzymujemy obraz iście zabójczej kawalerii. Nie zmieniła tego nawet absencja Macieja Urbanowicza, który cierpliwie leczy kontuzję ręki.

"Stalowe Pierniki", mimo że ich statystyki nie są tak imponujące, również posiadają w swych szeregach specjalistów od zdobywania bramek. Prym wiodą tu zawodnicy ze wschodu, którzy nad indywidualne popisy wybierają zespołowe rozegranie akcji. W tym sezonie wyróżnić można przede wszystkim postawę Jegora Fieofanowa, Michaiła Szabanowa czy też Dienisa Sierguszkina. Poniżej oczekiwań spisują się za to Finowie. Konsta Jaakola, Ville Saloranta i Alex Olkinuora zaliczyli mocne wejście do ligi, przesądzając o inauguracyjnym zwycięstwie nad GKS-em Katowice. Później ich produktywność zaczęła jednak spadać, a ostatni z wymienionych pożegnał się ostatecznie z drużyną. Spory plus można postawić przy nazwisku Artioma Osipowa, który podpisał kontrakt w listopadzie. W 11 meczach na swym koncie zgromadził już 8 bramek, choć w ubiegłej kampanii spędzonej na drugim poziomie rozgrywkowym w Rosji wcale nie należał do wybitnie skutecznych egzekutorów.

Do meczu w roli faworytów przystępują rzecz jasna hokeiści z Jastora. Bezpośrednie starcia obydwu ekip były jednak na tyle zacięte, że o wyniku ponownie może zadecydować najmniejszy błąd popełniony przez jedną ze stron. Torunianie już nieraz sprawili w tym sezonie niespodziankę i kto wie, czy nie pokuszą się o nią w najbliższą niedzielę? Powracają oni w końcu do zmagań o Puchar Polski po długich 12 latach, a awans do finału byłby dla ich kibiców wielką sprawą.

Statystyki

 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje