Reklama

Reklama

Polski hokej tonie, mają uratować go wybory

PZHL jest tak zadłużony, że stracił zdolność do bieżącej działalności i regulowania zobowiązań. Delegaci poniedziałkowego zjazdu sprawozdawczego związku zwołali na 9 sierpnia zjazd wyborczy.

Wydawało się, że wraz z awansem reprezentacji Polski do MŚ Dywizji IA, dla naszego hokeja zaświeciło się światełko w tunelu. Teraz może się okazać, że ono nie oznacza nadziei, tylko nadjeżdżający z przeciwka, rozpędzony pociąg.

Reklama

Do połowy czerwca zarząd PZHL-u miał ogłosić decyzję, czy reprezentację nadal poprowadzi fachowiec, co się zowie - Igor Zacharkin. W tym temacie cisza. W kuluarach jedynie mówi się o tym, że selekcjonerem ma zostać dotychczasowy asystent Zacharkina - Jacek Płachta, a Rosjanin miałby być jedynie koordynatorem. Zresztą rodzi się pytanie, czy polski hokej, w obecnej sytuacji finansowej, stać na fachowców z najwyższej półki? Bez pomocy sponsorów, bądź Ministerstwa Sportu na pewno nie.

Długi PZHL-u przekraczają 4 mln zł. Na poniedziałkowym zjeździe Komisja Rewizyjna związku wystawiła ocenę druzgocącą zarząd! Jej członek  - Jerzy Kajzer nie owijał w bawełnę i stwierdził, że PZHL "utracił zdolność do bieżącej działalności i regulowania zobowiązań" (cytat za katowickim "Sportem").

Sytuację pogarszają wypadające trupy z szafy - pozostałości po rządach Piotra Hałasika. Jednym z nich jest przegrany proces ze zwolnionym dyscyplinarnie sekretarzem generalnym Maciejem Bykowskim. Bykowskiego sąd przywrócił do pracy i nakazał PZHL-owi wypłatę zaległych pensji w wysokości 300 tys. zł. Hałasika już nie ma, a długi rosną.

Pełniący obowiązki prezesa Dawid Chwałka przez środowisko jest postrzegany jako człowiek Hałasika, dlatego jego dni za sterami są policzone. 48 delegatów (tylko sześciu się wstrzymało) na zjazd zdecydowało, że 9 sierpnia odbędzie się zjazd wyborczy.

Faworytem środowiska i właściwie jedynym poważnym kandydatem na nowego sternika hokeja jest Mariusz Czerkawski.

Sytuacja nie jest wesoła. Za dwa miesiąca powinna ruszyć liga, a do dzisiaj nie wiadomo, w jakim kształcie, z iloma zespołami, z jakim limitem obcokrajowców, z iloma kolejkami. W poważnych krajach takie sytuacje są nie do pomyślenia. Podobnie, jak ostatecznie nie jest jasne, kto poprowadzi reprezentację Polski. Nikt nic nie wie, czyli czeski film. Szkoda, że nie czeski hokej w naszym wydaniu.

PZHL był wylewny, informując o planach na nowy sezon reprezentacji.

Jeśli chodzi o znacznie istotniejsze sprawy, które poruszano na zjeździe, obowiązuje zasada "ciszej nad tą trumną"?

Oto, co dowiadujemy się z komunikatu na oficjalnej stronie PZHL-u:

"W poniedziałek (30.06 br.) w warszawskim Centrum Olimpijskim odbył się Walny Zjazd Sprawozdawczy Polskiego Związku Hokeja na Lodzie, na którym pojawiło się blisko 60% uprawnionych delegatów. Podjęli oni m.in. uchwałę zobowiązującą Zarząd PZHL do zwołania Walnego Zjazdu Wyborczego w dniu 9.08 br."

Żadnych problemów finansowych, żadnego chaosu, wszystko jest OK.

W związku z zaistniałą sytuacją skontaktowaliśmy się z selekcjonerem Igorem Zacharkinem. Rozmowę z nim opublikowaliśmy tutaj.

Michał Białoński

Dowiedz się więcej na temat: hokejowa reprezentacja | Igor Zacharkin | Mariusz Czerkawski

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje