Reklama

Reklama

Półfinały PHL - Fryczer: Sędziują bydlęta

- Jak widzę, że mecz półfinałowy, a więc takiej rangi, sędziują bydlęta, to krew się we mnie gotuje - powiedział Miroslav Fryczer, trener Ciarko PBS Bank Sanok po porażce z GKS-em Tychy 0-5 w czwartym meczu półfinałowym Polskiej Hokej Ligi.

Po dwóch porażkach w Sanoku, tyszanie na własnym lodzie wyrównali stan rywalizacji do czterech zwycięstw. Niedzielny mecz w trzeciej tercji zamienił się w cyrk. Trener Fryczer w geście protestu przeciwko, jego zdaniem, stronniczemu sędziowaniu wycofał bramkarza. Z kolei jego zawodnicy nie mogąc odwrócić losów spotkania, zamiast na grze, skupili się na prowokowaniu rywali do bójek. W sumie sanoczanie otrzymali 125 minut kar (w tym trzy kary meczu dla Matta Williamsa, Krisa Hogga i Zenona Konopki).

Fryczer za porażkę obwiniał jednak sędziów. Oto jego pomeczowe wypowiedzi, które cytuje hokej.net:

Reklama

- Jestem spokojnym człowiekiem i trenerem. Pracuję w tym fachu 20 lat i jestem przekonany, że obie drużyny w tym meczu chciały grać w hokeja. Ale jak widzę, że mecz półfinałowy, a więc takiej rangi, sędziują bydlęta, to krew się we mnie gotuje... - powiedział.

- Tyska publiczność jest kapitalna, chyba nawet najlepsza w Polsce i bardzo pomaga swojemu zespołowi, czyli dokładnie tak, jak to powinno być w fazie play-off. Szkoda tylko, że na mecz zostali przysłani dwaj idioci, którzy z widowiska hokejowego zrobili cyrk - przekonywał.

- GKS Tychy to świetna drużyna, ba jedna z najlepszych w Polsce. Jej zawodnicy dobrze jeżdżą na łyżwach, grają techniczny hokej i mają oparcie w bramkarzu. Tyszanie w trzeciej tercji grali mądrze, my nie. Zdobyli dwie bramki i było już 4-0. W serii jest 2-2 i walka trwa dalej. Mam sporo pretensji do arbitrów, którzy zepsuli mecz - dodał Fryczer.

Drugi trener GKS Tychy Krzysztof Majkowski zaprezentował znacznie trzeźwiejszy osąd: - To był cyrk. Wydaje mi się, że nasza liga to nie KHL, ani NHL, więc gdzieś ten umiar musi zostać zachowany. Trener Fryczer ma duże pretensje do sędziów, my mieliśmy swoje uwagi do arbitrów po drugim meczu w Sanoku, ale mimo wszystko takiego cyrku tam nie urządziliśmy. Mamy półfinał play-off i poprzeczka jest zawieszona wysoko, więc nie powinniśmy poniżej niej schodzić. Jestem 25 lat w hokeju i takiego cyrku nie widziałem - powiedział Majkowski.

- Graliśmy mądrzej, pewnie w obronie i zasłużyliśmy na zwycięstwo. Seria zaczyna się od nowa, ale margines błędu jest coraz mniejszy. Każda wygrana zbliża do sukcesu, a porażka od niego oddala. Jedziemy wygrać w Sanoku - dodał.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL