Reklama

Reklama

PLH: Niby wycofali się z rozgrywek, ale się nie poddają

Jedynie pozyskanie dużego sponsora może uratować toruńskich hokeistów. Mimo wcześniejszych zapowiedzi o wycofaniu się z rozgrywek, prezes Nesty Karaweli do końca wierzy, że piątkowy mecz nie będzie ostatnim spotkaniem drużyny w tym sezonie.

Warszawska firma, będąca jednym ze sponsorów tytularnych drużyny hokeja, miała w Toruniu wybudować największe w Kujawsko-Pomorskiem centrum handlowe. Ponieważ spółka nie dostała kredytu bankowego, zabrakło najemców lokali, a sąsiedzi zablokowali procedurę uzyskania pozwolenia na budowę, postanowiła wycofać się z budowy centrum. W konsekwencji pociągnęło to za sobą zerwanie umowy nie tylko z miastem, ale także z klubem hokejowym.

Reklama

Działacze próbowali rozmawiać o dalszej współpracy, ale ostatecznie musieli pogodzić się z utratą jednego z dwóch sponsorów tytularnych.

W tej sytuacji klub zdecydował o wycofaniu Nesty Karaweli z rozgrywek Polskiej Ligi Hokejowej. Przygotowano już oficjalne dokumenty w tej sprawie, ale zarząd wstrzymał się jeszcze z ich wysłaniem. Trwa bowiem walka o pozyskanie nowego sponsora.

- Nie ma się co oszukiwać. Jeśli w najbliższych dwóch dniach sytuacja nie ulegnie zmianie, zobligowani jesteśmy do wycofania się z ligi, bo nie będziemy w stanie realizować zobowiązań. Będzie to tak naprawdę akt ratowania hokeja, gdyż nie możemy doprowadzić do sytuacji, w której musielibyśmy zlikwidować spółkę. Lepiej i bezpieczniej jest się wycofać teraz, pozyskać środki na spłatę powstałego zadłużenia i z aktualnymi strukturami, w ramach tej samej spółki, rozpocząć w przyszłym sezonie grę od pierwszej ligi - powiedział prezes klubu Bogdan Rozwadowski.

- Podejmujemy próby rozmowy z jeszcze jedną z dużych toruńskich firm. Mamy świadomość, jakie są uwarunkowania w biznesie w Toruniu i wiemy, że nie jest łatwo kogoś przekonać, ale próbujemy walczyć do ostatniego momentu. Nie ma w tej chwili sensu szukać wsparcia w mniejszych firmach, które mogą wesprzeć nas kwotami kilku tysięcy złotych. Jeśli spełni się najczarniejszy scenariusz, to liczę, że wszystkie te firmy, które do tej pory nas wspierały, w przyszłym sezonie z nami zostaną i pomogą nam w zbudowaniu stabilnej sytuacji budżetowej na 1. ligę. Potem pozostanie nam czekanie na pojawienie się dużego, strategicznego sponsora, który byłby gotów zainwestować na minimum trzy lata w ekstraklasę - dodał Rozwadowski.

Jak podkreślił, w Toruniu nie ma w tej chwili zbyt wielu firm mogących wyłożyć większą pulę pieniędzy na grę w ekstraklasie, a hokej to bardzo droga dyscyplina. Znaczną pozycję w strukturze wydatków zespołu z Torunia stanowią dalekie wyjazdy na południe Polski. Na osiem grających w Polskiej Lidze Hokejowej drużyn aż sześć znajduje się na Śląsku i w Małopolsce.

- Nieraz na zebraniach w Polskim Związku Hokejowym czy Polskiej Lidze Hokejowej słyszałem, jak niektórzy mówili, że strasznie daleko jest ten Toruń. Ja zawsze mówię: dobrze, ale wy przyjeżdżacie do nas na co ósmy mecz, a my pokonujemy tyle kilometrów na każdy, którego nie gramy u siebie - dodał prezes toruńskiego klubu. Kwota, jaka byłaby potrzebna w tej chwili, by hokeiści toruńskiego zespołu mogli nie tylko dokończyć sezon, ale utrzymać się w ekstraklasie, może sięgnąć kilkuset tysięcy złotych.

- Szanse na ich pozyskanie są naprawdę niewielkie i ciężko jest mi dawać kibicom nadzieję, ale nie poddajemy się i walczymy do końca - powiedział prezes Rozwadowski.

Ostateczna decyzja o wycofaniu się z rozgrywek ma zapaść najpóźniej w niedzielę. Wcześniej, w piątek, toruńscy hokeiści podejmą na własnym lodowisku zespół GKS Katowice. Zgodnie z zapowiedzią władz klubu, wstęp na ten mecz będzie bezpłatny. Jeżeli nie uda się znaleźć odpowiedniego wsparcia, będzie to ostatni mecz Nesty Karaweli w Polskiej Lidze Hokejowej.

Dowiedz się więcej na temat: Nesta Karawela Toruń | Polska Liga Hokejowa | hokej

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama