Reklama

Reklama

PHL: Unia Oświęcim - TatrySki Podhale Nowy Targ 4-3. Będzie piąty mecz

Wciąż nie znamy ostatniego półfinalisty Polskiej Hokej Ligi. W czwartym spotkaniu ćwierćfinałowym Unia Oświęcim wygrała u siebie z TatrySki Podhale Nowy Targ 4-3 (0-0, 3-3, 1-0). W rywalizacji do trzech zwycięstw jest 2:2.

W pierwszej tercji optyczną przewagę mieli goście, którzy stworzyli sobie kilka doskonałych okazji do zdobycia gola, ale żadnej nie wykorzystali. Oświęcimianie nastawili sie na grę z kontry i parę razy Raszka musiał zademonstrować swój kunszt. Goli kibice jednak nie zobaczyli.

Wore z bramkami rozwiązał się w drugiej odsłonie pojedynku. W Podhalu w roli głównej wystąpił Patryk Wronka. W 22. minucie ten młody napastnik wykorzystał grę w przewadze i pięknym strzałem zmusił do kapitulacji Michala Fikrta. Kilka minut później "Górale" rozklepali obronę gospodarzy, a ładną akcję  wykończył Wronka.

Podopieczni Marka Ziętary zadowoleni z prowadzenia oddali inicjatywę hokeistom z Oświęcimia. W 26. minucie gospodarze przez 100 sekund grali 5 na 3. Doskonałej sytuacji na zdobycie kontaktowego gola nie zmarnowali. Jerzy Gabryś huknął z pod niebieskiej linii i Ondrzej Raszka skapitulował. Oświęcimianie poszli za ciosem i raz po raz pod bramką Podhala było gorąco. Ich wysiłki zostały nagrodzone w 32. minucie. Do siatki Podhala trafił Jan Daneczek i wywołał eksplozję radości wśród kibiców Unii.

Po stracie drugiego gola o czas poprosił trener zespołu z Nowego Targu Marek Ziętara. Zdenerwowany szkoleniowiec używał chyba mocnych słów, żeby pobudzić swoich zawodników. I pomogło, bo w 36. minucie "Górale" ponownie wyszli na prowadzenie za sprawą Krzysztofa Zapały, który popisał się ładnym uderzeniem z nadgarstka.

Na tym nie koniec emocji w tej części meczu. Kiedy na ławce kar przebywał Jussi Tapio znów dał o sobie znać Gabryś. Po jego potężnym strzale Raszka musiał wyciągać "gumę" z siatki.

Reklama

Trzecia tercja zapowiadała się zatem niezwykle interesująco. Najpierw goście nie wykorzystali gry w przewadze, co się na nich zemściło. W 47. minucie Raszka skapitulował po uderzeniu Sebastiana Kowalówki i Unia po raz pierwszy w tym spotkaniu wyszła na prowadzenie. "Górale" mieli jeszcze sporo czasu, żeby odrobić straty. W 52. minucie bliski szczęścia był Dariusz Gruszka, ale Fikrt stanął na wysokości zadania. W odpowiedzi Raszka pokazał swój kunszt broniąc strzał Gabrysia.

Pięć minut przed końcem zawodnikom puściły nerwy, ale sędziowie szybko opanowali sytuację. Podhale grało z przewagą jednego zawodnika. Sytuacja gospodarzy jeszcze się pogorszyła, kiedy na ławkę kar powędrował Lubomir Vosatko za wystrzelenie krążka w trybuny. Goście przez 44 sekundy mieli dwóch zawodników więcej na lodzie. Oświęcimianie wyszli z opresji obronną ręką. Goście jeszcze rzucili się do ataku, ale wynik nie uległ zmianie.

Unia wygrała 4-3 wyrównując stan rywalizacji w play off na 2:2. O tym, która z drużyn uzupełni stawkę półfinalistów zadecyduje piąte spotkanie, które odbędzie się 27 lutego w Nowym Targu (godz. 18.00).

Znamy już jedną parę półfinałową - Comarch Cracovia zagra z Ciarko PBS Bank STS Sanok. W drugiej na pewno wystąpi GKS Tychy, który czeka na zwycięzcę rywalizacji Podhala z Unią.

Unia Oświęcim - TatrySki Podhale Nowy Targ 4-3 (0-0, 3-3, 1-0)

Bramki: 0-1 Patryk Wronka (21.35, Tomasik, Gruszka - w przewadze), 0-2 Patryk Wronka (23.06, Kapica, Sulka),  2-1 Jerzy Gabryś (27.00, Wojtarowicz, Haas - w podwójnej przewadze), 2-2 Jan Daneczek (31.18 Piotrowicz, Vosatko), 2-3 Krzysztof Zapała (35.36), 3-3 Jerzy Gabryś (38.08, Haas - w przewadze), 4-3 Sebastian Kowalówka (47.42)

Kary: Unia - 12, Podhale - 22 minuty. Widzów: 2 000.

Stan rywalizacji play off (do trzech zwycięstw) - 2:2.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama