Reklama

Reklama

PHL. GKS Tychy - Comarch Cracovia 2-4 w 5. meczu finału

Comarch Cracovia pokonała GKS Tychy 4-2 w piątym, wyjazdowym meczu finału Polskiej Hokej Ligi i wciąż jest w grze o złoto. Tyszanie już dzisiaj mogli świętować wywalczenie trzeciego mistrzostwa Polski w historii klubu, ale obrońcy tytułu rozegrali bardzo dobre spotkanie i zasłużenie wygrali.

Szósty mecz w piątek (godz. 19:15) w Krakowie. Jeśli Cracovia go wygra, mistrza Polski poznamy w niedzielę 2 kwietnia w Tychach (początek meczu o godz. 19:15).

Krakowian poprowadziła do zwycięstwa trzecia formacja, która strzeliła wszystkie cztery bramki. Zawodnikiem meczu był Petr Kalus, który wypracował trzy gole. Dwie bramki zdobył Tomas Sykora, a Bartosz Dąbkowski zapisał na koncie bramkę i asystę.

Tyszan wzmocnił dziś Jan Semorad, który odcierpiał trzymeczową karę za brutalny faul na Mateuszu Rompkowskim w pierwszym spotkaniu finałowym. Z ich składu wypadł natomiast Patryk Kogut, który odniósł kontuzję podczas treningu.

Reklama

Oba zespoły rozpoczęły bardzo ostrożnie. W pierwszych minutach nieco aktywniejsi byli krakowianie i to Sztefan Żigardy miał więcej okazji do popisania się umiejętnościami, ale strzały gości pozostawiały sporo do życzenia.

"Pasy" zamykały rywali w ich tercji, ale gdy w 7. minucie tyszanom po raz pierwszy udało się skontrować, jechali trzech na jednego. Bartosz Ciura idealnie dograł do Josefa Vitka, ten mierzył pod poprzeczkę, lecz kapitalnie obronił Rafał Radziszewski. Już po chwili GKS miał następną stuprocentową okazję po kolejnej kontrze, ale tym razem spudłował Marcin Horzelski.

W poprzednich meczach krakowianie mieli ogromne problemy z wykorzystywaniem gry w przewadze, ale tym razem już pierwszą taką okazję zamienili na gola. Tyszanie drogo zapłacili za prosty błąd techniczny Bartłomieja Pociechy, który wybił krążek poza lodowisko. Cracovia założyła zamek i Bartosz Dąbkowski strzałem z bliska wpakował krążek do siatki między parkanami bramkarza.

W 18. minucie skontrowali goście. Krążek wstrzelony przez Petra Kalusa, odbił się od łyżwy Tomasa Sykory i po raz drugi wpadł do tyskiej bramki.

Tyszanie potrzebowali bodźca, który poderwałby ich do walki i dał im go Jan Semorad. Wjechał w tercję rywali, huknął zza bulika i zaskoczył krakowskiego bramkarza. GKS był bardzo bliski wyrównania w 32. minucie, ale Jeziorskiemu nie udało się pokonać z bliska Radziszewskiego.

Oba zespoły podejmowały ryzyko i akcje przenosiły się spod jednej pod drugą bramkę. Sporo było strzałów, ale bramkarze spisywali się bez zarzutu. Półtorej minuty przed końcem drugiej tercji twardo w tercji rywali powalczyła trzecia formacja "Pasów" i Sykora podwyższył na 3-1. O ile były reprezentant Słowacji pokazał w tej akcji wielkie serce do walki, o tyle tyskich hokeistów ogarnął dziwny marazm.

Druga przerwa nie odmieniła tyszan. W grze gospodarzy brakowało agresji, ich akcje rozgrywane były w jednostajnym tempie, zbyt małą ilością zawodników. Na dodatek w 48. minucie zagapili się przy zmianie i po raz trzeci musieli bronić się w osłabieniu.

Tarapaty wyzwoliły w hokeistach GKS-u energię. Obronili się grając w czterech, a potem odważniej ruszyli do przodu. Cracovia dobrze grała w defensywie i kontrowała. W 52. minucie Petr Szinagl miał drugą w odstępie kilku minut stuprocentową okazję, ale Żigardy obronił. Tyszanie błyskawicznie odpowiedzieli i Vitek trafił w słupek!

Efektem żywszych ataków GKS-u była pierwsza kara dla hokeisty Cracovii, ale gospodarze nie wykorzystali przewagi liczebnej. Cztery minuty przed końcem Michał Kotlorz huknął z dystansu, a Semorad zasłonił Radziszewskiego i krążek wpadł do bramki!

Ponad dwie minuty przed końcem trener Jirzi Szejba wycofał bramkarza i GKS atakował w sześciu, ale stracił krążek i Lukasz Zib strzałem do pustej bramki przypieczętował zwycięstwo "Pasów".

Mirosław Ząbkiewicz

Piąty mecz finałowy:

GKS Tychy - Comarch Cracovia 2-4 (0-2, 1-1, 1-1)

Stan rywalizacji (do czterech zwycięstw): 3-2. Szósty mecz w piątek (godz. 19:15) w Krakowie.

Bramki: 0-1 Dąbkowski (12.52 w przewadze; Kalus, McPherson), 0-2 Sykora (17.32; Kalus, Dąbkowski), 1-2 Semorad (22.59; Makrow), 1-3 Sykora (38.36; Kalus), 2-3 Kotlorz (55.56; Kolusz, Semorad), 2-4 Zib (58.50; do pustej bramki).

GKS: Sztefan Żigardy - Bartłomiej Pociecha, Petr Kubosz; Andriej Makrow, Marcin Kolusz, Mateusz Bepierszcz - Michał Kotlorz, Mateusz Bryk; Radosław Galant, Jan Semorad, Jakub Witecki - Kamil Górny, Miroslav Zatko; Marcin Horzelski, Jarosław Rzeszutko, Michał Woźnica - Bartosz Ciura, Michael Kolarz; Josef Vitek, Filip Komorski, Bartłomiej Jeziorski.

Comarch Cracovia: Rafał Radziszewski - Mateusz Rompkowski, Petr Novajovsky; Patryk Wajda, Maciej Kruczek; Filip Drzewiecki, Damian Słaboń, Maciej Urbanowicz - Lukasz Zib, Bartosz Dąbkowski; Petr Kalus, Andrew McPherson, Tomas Sykora - Patryk Noworyta, Rafał Dutka; Karol Kisielewski, Matusz Chovan, Adam Domogała.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje