PHL. Comarch Cracovia - Tauron KH GKS Katowice 2-1 po dogrywce w półfinale. "Pasy" w finale

W szóstym meczu półfinału mistrzostw Polski hokeiści Comarch Cracovii dopiero w drugiej dogrywce zapewnili sobie zwycięstwo nad Tauronem KH GKS-em Katowice, a tym samym awans do finału mistrzostw Polski! Bramkę na wagę sukcesu piątej drużyny po części zasadniczej strzelił Paweł Zygmunt w 92. minucie! Niniejszym byliśmy świadkami najdłużej trwającego meczu nowożytnego hokeja w Polsce!

"Pasy" wystąpiły bez Kamila Kalinowskiego i Jaakko Turtiainena, na dodatek ich trener Rudolf Rohaczek przemieszał składami piątek, chcąc wprowadzić ożywienie, po porażce 3-5 w Katowicach.

Reklama

Gospodarze jako pierwsi stworzyli zagrożenie, jednak Damian Kapica nie trafił na bramkę (4. min). W miarę rozwoju tercji do głosu zaczął dochodzić GKS, który stosował sporo podań z wykorzystaniem bandy i błyskawicznych zmian stron ataku.

Podaniem spod bandy Niko Tuhkanen znakomicie obsłużył czyhającego pod bramką Martina Czakajika, który strzałem bez przyjęcia musiał trafić do pustej bramki, mimo dość ostrego kąta. Miloslav Koprziva nie miał szans, a Czakajik - nominalnie obrońca - potwierdził, że wypady pod bramkę rywala dobrze mu wychodzą. Już w czwartym spotkaniu półfinałowej serii z Cracovią zdobył podobnego gola.

Po stracie gola trener Rohaczek posadził na ławce czwartą formację, lecz wcale nie poprawiło to gry Cracovii. W 16. min sędzia Tomasz Radzik dopatrzył się faulu Bartosza Fraszki, co wywołało niedowierzanie i protesty w boksie katowiczan. Trener Tom Coolen długo trzymał się za głowę - on tam faulu nie widział.

"Pasy" zamknęły rywala, starały się rozegrać krążek koronkowo, ale zabrakło soczystych strzałów. W 19. min boks kar odwiedził Emil Szvec, ale i GKS nie zdołał tego wykorzystać.

Na VIP-owskim balkoniku denerwował się sam właściciel klubu Janusz Filipiak, a wśród kibiców zasiedli piłkarze: Airam Cabrera, Javi Hernandez, Ołeksandr Dytjatjew.

Na drugą odsłonę krakowianie wrócili do gry na cztery formacje i szybko stworzyli dobre sytuacje, ale Damian Kapica przestrzelił, a Stephan Csamango, będąc metr przed bramką, przegrał pojedynek z Lindskougiem.

Inna rzecz, że katowiczanie mieli również wymarzone okazje. Strzał na przemieszczenie Patryka Wronki cudem obronił Koprziva, a Janne Laakkonen skradł krążek spod nóg Mateusza Rompkowskiego, by z trzech metrów wypalić nad poprzeczką. Przełom dla II tercji przyniosła 32. min. Najpierw Tomasz Malasiński, dobijając po Mikołaju Łopuskim, ostemplował poprzeczkę. Za kilkadziesiąt sekund, po podaniu Miloslava Jachyma Michal Vachovec z bliska dobił po własnym strzale i gospodarze cieszyli się z wyrównania!

"Hej Pasy gol!" - na całe gardło krzyczał nawet prof. Filipiak. Atmosfera na lodowisku im, Adama Rocha Kowalskiego znacznie się ożywiła.

W 35. min Cracovia powinna rozstrzygnąć ten mecz. Za faul na Kapicy boks kar odwiedzili Oskar Krawczyk i Jesse Rohtla. "Pasy" przez dwie minuty grały w pięciu na trzech. I co? Nawet na poważnie nie zagroziły bramce!

W trzeciej tercji "Pasy" utrzymał przy życiu Koprziva, broniąc uderzenia Jessego Jyerkkio, Filipa Starzyńskiego, a później zatrzymując parkanem Tomasza Malasińskiego.

Na trzy minuty i 21 sekund przed końcem III tercji katowiczanie złapali kary, za przewinienia popełnione pod bramką krakowian. Marek Strzyżowski zaatakował  głowę Adama Domogały dostał karę meczu, a sam Domogała zarobił dwie karne minuty za aktorski upadek. Strzyżowski udał się do szatni, a w boksie kar zameldował się za niego Patryk Wronka.

Gdy jeszcze za zahaczenie karę dostał Mikołaj Łopuski, goście musieli bronić się w trójkę przeciw piątce krakowian. Za moment jednak sfaulował Paweł Zygmunt i przewaga Cracovii stopniała do czterech na trzech. Emocje sięgały zenitu, Lindskoug zwijał się jak w ukropie, by ocalić GKS i to mu się udało - doprowadził do dogrywki.

Prezes Filipiak na ostatnie minuty III tercji przeniósł się do boksu hokeistów, by pokazać im wsparcie.

W dogrywce karę zarobi Janne Laakkonen i na nic zdało się jego tłumaczenie sędziemu Radzikowi, że on tylko podbił kija rywala. GKS znowu grał w osłabieniu. Kevin Lindskoug o mały włos nie sprezentował gola "Pasom", po złym wybiciu krążka. Najpierw Csamango trafił w słupek, a dobitkę Mateusza Rompkowskiego obronił szwedzki bramkarz.

W 68. min Alesz Jeżek miał połowę pustej bramki, jednak jakimś cudem Lindskoug zdołał obronić odbijaczką!

W rewanżu Fraszko, po podaniu zza bramki Wronki, przegrał pojedynek z Koprzivą!

W 74. min karę dostał Czakajik. "Pasy" przycisnęły, świetną okazję miał Maciej Kruczek, ale Szwed złapał jego uderzenie!

Później rajd Malasińskiego faulem przerwał Zygmunt i goście mogli sobie przypomnieć o ataku. Po strzale Czakajika Koprziva nie widział krążka, ale przypadkowo zatrzymał go odbijaczką.

W 78. min gospodarze mieli masę szczęście, po dwóch strzałach Bartosza Fraszki. Za drugim razem "guma" tańczyła przed pustą bramką i wydawało się, że już wpadnie za linię, lecz tak się nie stało. Na 40 sekund przed końcem I dogrywki z nadgarstka przymierzył pod poprzeczkę Łopuski, ale i tym razem czeski bramkarz zdołał odbić krążek.

W 85. min Kapica wypalił nad poprzeczką i była to pierwsza ciekawa sytuacja w drugiej dogrywce, gdyż obie ekipy koncentrowały się głównie na defensywie. Trzy minuty później Marek Tvroń miał odsłoniętą prawą część bramki, jednak uderzył obok niej!

W 89. min katowiczanie kontratakowali we dwóch na jednego i Wronka nie zdołał pokonać Koprzivy. Z kolei Malasiński, który odebrał krążek i ruszył do ataku wpadł między obrońców, przy strzale rzucił się, by zwiększyć jego siłę: krążek minął słupek o centymetry!

W 92. min Patryk Noworyta, za wystrzelenie krążka za bandę dostał karę. W tym, najmniej spodziewanym momencie, rozstrzygnął rywalizację Paweł Zygmunt, po podaniu Bartłomieja Bychawskiego, strzałem po lodzie!

Spotkanie trwało 3 godziny i 41 minut! Tak długiego w Polsce jeszcze nie było!

6. półfinał PHL:

Comarch Cracovia - Tauron KH GKS Katowice 2-1 (0-1, 1-0, 0-0; 0-0, 1-0)

Bramki:

0-1 Czakajik (7:31 Tuhkanen, Rohtla), 1-1 Vachovec (32:36 Jachym), 2-1 Paweł Zygmunt (91:56 Bychawski, Kruczek w osłabieniu).

Cracovia: Koprziva - Rompkowski (2), Bychawski, Bepierszcz, Vachovec, Kapica - Kruczek, Czarnaok, Zygmunt (4), Domogała (2), Csamango - Noworyta (2), Jachym, Szvec (2), Jeżek, Drzewiecki - Tvrdoń, Kamiński, Brynkus, Bryniczka.

GKS: Lindskoug - Deveczka, Czakajik (2), Strzyżowski (5+22), Rohtla (2 +10), Laakkonen (2) - Wanacki, Jass, Łopuski (2), Pasiut, Malasiński - Jyrkkio, Tuhkanen, Fraszko (2), Sawicki, Wronka - Skokan, Krawczyk (2), Jaszyn, Strzyżowski, Urbanowicz.

Sędziowali: Tomasz Radzik z Krynicy i Maciej Pachucki z Gdańska.

Kary: 14 (w tym 2 min za nadmierną liczbę graczy na lodzie) oraz 49 min (w tym 10 min dla Rohtli i 20 dla Strzyżowskiego).

Widzów: 2000.

Stan rywalizacji play-off do czterech zwycięstw: 4-2 i awans Cracovii (pierwszy finał 2 kwietnia).

Z Krakowa Michał Białoński, Paweł Pieprzyca

Dowiedz się więcej na temat: Comarch Cracovia | Tauron KH GKS Katowice

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje