Reklama

Reklama

PHL. Comarch Cracovia - GKS Tychy 4-1 w szóstym meczu półfinału

Hokeiści Comarchu Cracovii zagrają w finale PHL. Pokonali w półfinałowej serii broniący tytuł GKS Tychy 4-2, ostatnie spotkanie wygrywając u siebie 4-1. Rywalem "Pasów" w finale będzie JKH GKS Jastrzębie.

Drużyna Comarchu Cracovii przewagę wypracowała sobie w piątek, kiedy zwyciężyła na lodowisku w Tychach 3-0. W niedzielę nie zmarnowała okazji i wykonała decydujący krok.

Lepiej w spotkanie weszli co prawda goście, ale potem do głosu doszły "Pasy". W trzeciej minucie podopieczni trenera Rudolfa Roháčka strzelili nawet gola - Maksym Ignatowicz uderzył z linii niebieskiej, Ondřej Raszka sparował krążek, celnie dobił Jeremy Welsh, ale sędziowie natychmiast pokazali, że Kanadyjczyk zagrał wysokim kijem. Potem jeszcze sprawdzali tę sytuację na monitorze i podtrzymali swoją decyzję.

Gospodarze wyszli na prowadzenie w ósmej minucie. Jewgienij Sołowjow dopadł do krążka na linii bramkowej, zagrał do nadjeżdżającego Damiana Kapicy, a ten z bliska skierował go do siatki.

Pod koniec pierwszej tercji goście mieli fantastyczną okazję do wyrównania. Patryk Wronka zagrał przed bramkę do Jarosława Rzeszutki, który z bliska nie potrafił jednak pokonać Roberta Kowalówki, który drugi mecz z rzędu zastępował podstawowego bramkarza Denisa Pieriewozczikowa. Rosjanina zabrakło z powodów osobistych.

W 22. minucie hokeiści Comarchu Cracovii prowadzili już 2-0. Erik Nemec wjechał do tercji rywala i uderzył potężnie pod poprzeczkę.

"Pasy" się nie zatrzymywały. 10. minut później wygrywały już trzema bramkami. Z prawej strony dograł Emil Oksanen, łopatkę kija dołożył David Goodwin, a krążek do siatki ostatecznie skierował Darcy Murphy.

Reklama

To był koniec nadziei

Jeśli tyszanie mieli jakieś nadzieje przed ostatnią tercją, to stracili je po 30 sekundach. Raszka wyjechał za bramkę i za lekko wybił krążek, który przejął Welsh, natychmiast podając do Sołowjowa, który skierował "gumę" do siatki. To była ostatnia interwencja bramkarza GKS-u, którego zastąpił John Murray.

Goście zerwali się do ataku, gdy na ławkę kar powędrował Ignatowicz. Jednak ani Michael Cichy, ani Alexander Szczechura nie potrafili pokonać Kowalówki.

W końcu udało im się jednak zdobyć bramkę, w 52. minucie, gdy karę odbywał Michal Gutwald. Jean Dupuy wstrzelił krążek przed bramkę, gdzie Filip Komorski zmienił tor jego lotu, a ten między parkanami Kowalówki wpadł do siaki.

Na niecałe trzy minuty przed końcem Krzysztof Majkowski, trener tyszan, wziął czas, i ściągnął z lodu Murraya. Bramkarz szybko jednak wrócił między słupki, bo "Pasy" nie pozwalały się zamknąć we własnej tercji.

Niewiele ponad minutę przed ostatnią syreną Murray znowu zjechał z lodu, ale nic to nie dało. GKS-owi Tychy, który zdobył trzy ostatnie tytuły, została walka o trzecie miejsce z GKS-em Katowice.

Dla kogo tytuł?

Rywalem Comarchu Cracovii w finale będzie natomiast JKH GKS Jastrzębie, który jeszcze nigdy nie wywalczył mistrzostwa Polski, a "Pasy" mają ich na koncie już 12., w tym siedem razy od 2006 roku. Zespół z Górnego Śląska ma jednak szansę na podwójną koronę, bo w tym sezonie zdobył Puchar Polski.

Tegoroczny finał będzie powtórką z 2013 roku. Wówczas krakowianie wygrali w serii 4-3.

Rywalizacja o złoto toczyć się będzie do czterech zwycięstw. Pierwsze dwa mecze rozegrane zostaną w piątek i sobotę w Jastrzębiu, trzeci i czwarty 30 i 31 marca w Krakowie, a jeśli zajdzie taka konieczność, to kolejne 3 kwietnia w Jastrzębiu, trzy dni później w Krakowie i 9 kwietnia ponownie na lodowisku JKH GKS-u.

W finale mecze nie będą rozstrzygane w rzutach karnych. W przypadku remisu drużyny będą grały 20-minutowe dogrywki w trzyosobowych składach, które zostaną zakończone w chwili zdobycia zwycięskiej bramki.

Comarch Cracovia - GKS Tychy 4-1 (1-0, 2-0, 1-1)

Bramki: 1-0 Kapica-Sołowjow (7.52), 2-0 Nemec-Franek (21.47), 3-0 Murphy-Goodwin-Oksanen (31.46), 4-0 Sołowjow-Welsh (40.30), 4-1 Komorski-Dupuy-Pociecha (51.40 w przewadze).

Kary: Cracovia - 6, GKS - 6 minut.

Stan rywalizacji play-off (do czterech zwycięstw) 4-2. Awans: Cracovia.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje