Reklama

Reklama

​Odrobny: Jeżeli wygramy MŚ, to wtedy będzie można świętować

- Była euforia po turnieju, cieszyliśmy się, ale zapominamy o tym i pracujemy dalej. Najważniejszym sprawdzianem będą mistrzostwa świata i to tam mamy mieć odpowiednią formę. Jeżeli tam wygramy, to wtedy będzie można świętować - powiedział Przemysław Odrobny w wywiadzie dla RMF FM tuż po wygranym przez polskich hokeistów turnieju Euro Ice Hockey Challenge.

Edyta Bieńczak: Białorusini mocno ostrzelali twoją bramkę. To było dla ciebie najtrudniejsze spotkanie w tym turnieju?

Przemysław Odrobny, bramkarz reprezentacji Polski: - Na pewno. Białorusini stworzyli sobie najwięcej dogodnych sytuacji pod naszą bramką, oddali 38 strzałów w całym meczu, a zdecydowaną większość z nich w pierwszej i drugiej tercji - w pierwszej bodajże 17, w drugiej 15. A w trzeciej my doszliśmy do głosu, zagraliśmy świetną tercję, wygraliśmy ją 4-0 - no i to my cieszyliśmy się po końcowej syrenie.

Reklama

W trzeciej tercji, kiedy doprowadziliście do wyrównania, Białorusini w pierwszym momencie mocno rzucili się do ataku. Zdenerwowało ich chyba to, że zwycięstwo nagle wymyka im się z rąk.

- Na pewno byli zdziwieni obrotem spraw na lodzie, tym, że drużyna słabsza od nich - oceniając i personalnie, i rankingowo - potrafiła wyrównać z wyniku 0-2, a ostatecznie wygrać 4-2. Już w drugiej tercji trener Białorusinów wziął czas, kiedy wygrywali 2-0, a my doszliśmy na chwilę do głosu i wyszliśmy najpierw sam na sam, a później 2 na 1. Trener wziął czas, przekazał coś swoim zawodnikom i do końca drugiej tercji nie dopuścili już do żadnej takiej kontry. A w trzeciej tercji role się odwróciły i to my zaatakowaliśmy ze stuprocentowym impetem. Pokazaliśmy, że umiemy strzelić takiej drużynie jak Białoruś cztery bramki i świetnie się bronić.

Kiedy ostatnio rozmawialiśmy, podkreślałeś, że nie macie często okazji grać z takimi zespołami jak Białoruś czy Włochy. Któraś z drużyn jakoś szczególnie was czymś zaskoczyła?

- Ciężko mówić, czy te drużyny czymś nas zaskoczyły, bo to zupełnie inny hokej niż ten, który gramy na co dzień. Wszystko było inne: szybkość jazdy przeciwników, szybkość podania, strzały - przede wszystkim te tzw. one timery, które są codziennością w Elicie. Wszystkie te elementy gry były po prostu szybsze i staraliśmy się wspiąć na wyżyny swoich umiejętności, żeby gdzieś tam dosięgnąć poziomu rywali i móc robić swoje. No i pokazaliśmy, że nawet kiedy gramy trzy mecze dzień po dniu, to nawet w tej ostatniej tercji nie brakuje nam sił i koncentracji.

więcej na rmf24.pl

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL