Reklama

Reklama

MMKS Podhale - Omielianienko: W rosyjskim hokeju młodzi mają ciężko

- W Rosji nie ma miejsca dla młodzieży, kilka klubów zbankrutowało, więc przyszło mi wyjechać z kraju. Tak trafiłem do Podhala Nowy Targ - powiedział Interii nowy napastnik "Szarotek" Jegor Omielianienko.


W Polskiej Hokej Lidze dzisiaj o godz. 18 MMKS Podhale podejmuje GKS Katowice, o tej samej godzinie: Ciarko PBS Sanok gra z TH Unią Oświęcim, a GKS Tychy - z JKH GKS-em Jastrzębie-Zdrój. O godz. 18:30 rozpoczną się dwa spotkania: Naprzód Janów - Comarch/Cracovia i Orlik Opole - Polonia Bytom.

Interia: Jak to się stało, że trafił pan do Polski, gdzie pan grał w Rosji?

Reklama

Jegor Omielianienko, napastnik MMKS Podhale Nowy Targ: - W Rosji występowałem w moim rodzinnym Chabarowsku. To najbardziej oddalony od Europy klub w Kontynentalnej Lidze Hokejowej. W KHL za długo nie pograłem, tylko 10 spotkań. Poza tym występowałem w młodzieżowej lidze MHL, w klubie Amurskie Tygrysy Chabarowsk.

- Do Polski wybrałem się w związku z tym, że ukończyłem 21 lat i zrobiłem się za stary na ligę MHL. Na dodatek zbankrutowały cztery zespoły z Wyższej Ligi Hokejowej, przez co wielu doświadczonych zawodników zostało bez pracy. W Rosji nie ma miejsca dla młodzieży, więc przyszło mi wyjechać z kraju.

Dlaczego akurat do Polski, gdzie hokej jest na niższym poziomie niż na Słowacji, czy w Czechach?

- Znalazł mi tu miejsce agent, a pomógł też Andriej Waleriewicz Parfionow, który trenował młodzieżową reprezentację Polski. Z nim znam się bardzo dobrze, on mnie zaprosił do Nowego Targu. Miałem występować tylko w zespole akademickim z Nowego Targu, ale trener Marek Ziętara poprosił, abym wsparł zespół Podhala. W jakimś stopniu na razie się udało, bo pokonaliśmy Cracovię na wyjeździe 2-1.

 Jak się panu podoba w Nowym Targu? To niewielkie miasto, ale hokej jest w nim świętością, niczym w Kanadzie.

- Podoba mi się w mieście, ludzie są przyjaźnie nastawieni. Drużyna jest na dobrym poziomie, trener też, wszyscy żyją hokejem. Rzeczywiście, atmosfera jest taka, jakbyś się znajdował w Kanadzie. A jak tam jest, wiem dobrze, gdyż grałem przez rok w Ontario. Takie same wrażenie wyniosłem z pierwszych dni spędzonych w Nowym Targu, że to taka mała Kanada.

Co pan może powiedzieć o poziomie naszej ligi. Na pewno nie da się go nawet porównać do KHL, ale może chociaż do Wyższej Ligi?

- Ciężko o takie porównania. W Polsce też są doświadczeni gracze, którzy dysponują sporymi umiejętnościami. Nie brakuje też młodzieży, która stara się dorównać starszym. Polska i Rosja to dwa różne kraje, hokeje też się różnią, więc ciężko o takie porównania. Jak na polska ligę, to poziom jest dobry. Podhale jest zdyscyplinowane taktycznie, wszyscy wykonują zadania trenera i starają się, walczą, próbują prezentować ciekawy hokej.

Wiedział pan, że reprezentację Polski do niedawna prowadził duet Igor Zacharkin - Wiaczesław Bykow i to z sukcesem, w postaci awansu do MŚ Dywizji IA?

- Oczywiście, że śledziłem losy waszej reprezentacji pod batutą Zacharkina i Bykowa. Rozmawiałem też o tym temacie z trenerem Parfionowem. W Rosji nie przeszło bez echa to, że Bykow z Zacharkinem pomogli polskiemu hokejowi podnieść się o poziom wyżej.

Teraz Bykow z Zacharkinem robią porządki w SKA Sankt Petersburg. Jako jedyny team wygrali wszystkie 12 meczów w tym sezonie!

- To prawda, wynik imponujący. Pamiętajmy jednak, że z takim budżetem, jaki mają w Sankt Petesburgu trochę łatwiej zbudować głodny zwycięstw zespół i to im się udało!

Jakie cele macie z Podhalem?

- Awansować do play-offów, a tam już jest inna gra. Nawet szósta drużyna może zdobyć mistrzostwo. W tej rozgrywce decydują nie tyle umiejętności, co charakter, serce do walki. Wierzę, że nam tego nie braknie.

Rozmawiał: Michał Białoński


Dowiedz się więcej na temat: Jegor Omielianienko | MMKS Podhale Nowy Targ

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne