Reklama

Reklama

Mariusz Czerkawski: Nawet Messi marzy o występie na igrzyskach olimpijskich

- Czy uda nam się w tym roku wywalczyć awans na igrzyska? Wielki znak zapytania. Nie jesteśmy faworytami, są lepsze drużyny od nas, ale na tym polega sport, by jechać i walczyć do końca - uważa Mariusz Czerkawski, były znakomity hokeista, a teraz organizator turnieju "Czerkawski Cup".

Interia: Chyba coś się ruszyło w polskim hokeju i idzie ku lepszemu. Wygrane preeliminacje do igrzysk olimpijskich w których to po dramatycznym spotkaniu w dogrywce nasza reprezentacja pokonała Węgry 1-0, i dobre wrażenie pozostawione po całym turnieju. Zgodzi się pan?

Reklama

Mariusz Czerkawski: - Tak, absolutnie. Przede wszystkim to był cel, wygrać wszystkie mecze i wygrać też ten najważniejszy z Węgrami na ich własnym terenie. To na pewno świetna robota, nie udało się nam w Krakowie, udało się za to w Budapeszcie i to bardzo cieszy.

Jest jednak jeszcze ta decydująca faza eliminacyjna we wrześniu, kiedy to zagramy z Białorusią, Danią i Słowenią. Która z tych drużyn będzie najgroźniejszym rywalem Polski w walce o awans na igrzyska?

- Tam słabeuszy nie ma. Oczywiście faworytem wydaje się Białoruś bo grają u siebie, to po pierwsze no i wiemy też jak hokej jest ważny w tym kraju. Ale Dania też wie jak grać w hokeja. Nie możemy również zapominać o Słowenii, zespole który grał na ostatnich igrzyskach w Soczi. Oni mają też duże apetyty żeby znowu być w tej najlepszej dwunastce na świecie.

Ostatni raz w tej fazie eliminacyjnej graliśmy przed igrzyskami w 2006 roku Turynie. Czy można porównać te dwie reprezentacje? 

- To jest jednak 10 lat różnicy. Wtedy byłem jeszcze czynnym zawodnikiem, ale nie mogłem wystąpić  bo grałem w NHL i nie było przerwy na eliminacje tylko na wyjazd drużyn na same igrzyska. Oczywiście, polski hokej miał pewien kryzys ostatnie dziesięć, piętnaście lat. Lata 90. i początek XXI wieku dały nam mocno w kość, ale mam nadzieję, że to się będzie teraz wszystko odbudowywać i światełko w tunelu jest. Miejmy nadzieję, że będzie się świecić coraz jaśniej.

Ostatni raz hokejowa reprezentacja wystąpiła na igrzyskach w Albertville w 1992 roku. Pan zna smak takiego wydarzenia. Co ta impreza znaczy dla sportowca?

 - Niesamowite przeżycie, jakby uwieńczenie, ukoronowanie takiej sportowej kariery. Każdy o tym marzy, nawet Messi ostatnio powiedział, że chciałby zagrać na igrzyskach olimpijskich, bo dla niego to jest marzenie zdobyć medal (z reprezentacją Argentyny wygrał już IO w 2008 roku - przyp. red.). Także na pewno jest to wielkie wydarzenie. Czy uda nam się w tym roku wywalczyć awans na rok 2018? Wielki znak zapytania. Nie jesteśmy faworytami, są lepsze drużyny od nas, ale na tym polega sport by jechać i walczyć do końca.

Przed igrzyskami czekają nas mistrzostwa świata dywizji IA w Katowicach, to również ważny turniej dla naszej kadry?

- To bardzo ważne mistrzostwa i tutaj też będą bardzo wyrównane zespoły. Oczywiście Słowenia i Austria wydają się być faworytami, ale gramy u siebie, także wszystko w naszych rękach i nogach.

Dalej zostajemy przy polskim hokeju, ale teraz tym ligowym. Ruszyły play-off w Polskiej Hokej Lidze. Gdyby miał pan wytypować już teraz dwójkę finalistów, to jakie byłyby to drużyny i dlaczego właśnie te?

- Nie jest tajemnicą, że Cracovia i GKS Tychy to są te drużyny, które przychodzą na myśl i wydaje się, że tak powinno być patrząc obiektywnie na składy. Wydaje się, że zespół z Sanoka bardzo się wzmocnił. Zobaczymy, jak poradzi sobie z Jastrzębiem. Nie możemy też zapominać o Nowym Targu, to młoda drużyna, która może się podobać, a w dodatku ma balans, bo jest też kilku starszych zawodników.

A jeśli chodzi o kondycję polskiego hokeja? Pan po raz drugi organizuje ogólnopolski turniej "Czerkawski Cup". Jak jest z tym zapleczem?

- Eliminacje były bardzo trudne. Startowały 24 drużyny, osiem z nich przyjechało do Warszawy na finały na Zimowym Narodowym. Emocje są niesamowite, widać pasje, radość i pozytywne nastawienie i uśmiech u tych młodych dzieciaków, ale też u trenerów i rodziców.

Jak Mariusz Czerkawski zachęciłby młodych ludzi do uprawiania właśnie tego sportu?

- Jest to najszybsza zespołowa gra na świecie, wspaniałe przeżycia, dużo się dzieje. Ja jeszcze nie spotkałem dzieciaka, który poszedł na łyżwy powiedział, że było nudno i by nie chciał wrócić. To jest tylko krok do tego, aby później złapał za kij i zaczął grać w hokeja. Dlatego szukajmy lokalnych lodowisk, bo warto uprawiać tę wspaniałą dyscyplinę.

Dowiedz się więcej na temat: Mariusz Czerkawski | hokej | hokejowa reprezentacja

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje