Reklama

Reklama

Kapica dla Interii: Jak w ostatnim meczu w życiu

- Nie ma co kalkulować "z tym będzie łatwiej, a z tym trudniej", tylko do każdego meczu trzeba się przygotować jak do finału, a nawet jak do ostatniego meczu w naszym życiu. Trzeba w każdym meczu zostawić serducho na lodzie - podkreśla w rozmowie z Interią lider hokeistów Comarch Cracovii Damian Kapica, wicelider klasyfikacji strzelców i punktacji kanadyjskiej ekstraklasy. Dzisiejszym meczem z Saryarką Karaganda (godz. 19, lodowisko przy Siedleckiego) "Pasy" zaczynają rywalizację w półfinale Pucharu Kontynentalnego.

Michał Białoński, Interia: Trener Rohaczek zapowiada, że zadanie domowe z przygotowania do półfinału Pucharu Kontynentalnego odrobiliście i forma jest właściwa. Z drugiej strony jednak poprzeczka wisi wysoko, niemal tak jak w okresie waszych występów w Lidze Mistrzów. Saryraka Karaganda - trzeci zespół ligi Kazachstanu, wicemistrz Słowacji HK Poprad czy wicelider Ligi Alpejskiej Asiago to zespoły, które w Polsce biłyby się o mistrzostwo z dużą szansą na jego wywalczenie.

Damian Kapica, napastnik reprezentacji Polski i Comarch Cracovii: Dokładnie tak. Siła rywali jest porównywalna do tych z ostatniego turnieju o Puchar Kontynentalny, jaki graliśmy w Krakowie dwa lata temu. Wówczas mierzyliśmy się z Niomanem Grodno, Donbasem Donieck i drużyną z Kazachstanu (Bejbarys Atyrau - przyp. red.). Dwa lata temu poziom rywali był wysoki, nie inaczej będzie teraz. Wtedy pokazaliśmy, że potrafimy rywalizować z tymi ekipami (Cracovia awansowała do finału PK - przyp. red.). Myślę,  że teraz będzie tak samo. Mamy atut własnego lodowiska i będziemy chcieli to wykorzystać.

Reklama

HK Poprad znacie dobrze, latem pokonaliście go na wyjeździe, w ramach Pucharu Tatr, ale teraz na miejsce trenera Petra Mikuli został zaangażowany Kanadyjczyk Corey Neilson. Zespół może prezentować inny styl.

- Na razie staraliśmy się rozpracować Saryarkę Karaganda, to nasz pierwszy mecz na turnieju. Kluczowe będzie dobre wejście w turniej. Poprad jako zespół zmienił się, u nas też doszło do wielu zmian personalnych od lata. Postaramy się znowu pokonać wicemistrzów Słowacji.

Jak oceniasz Saryarkę? Trzeci zespół silnej, bogatej, napędzanej petrodolarami ligi.

- To będzie ciężkie spotkanie. Kazachowie prezentują szkołę rosyjską, mają wielu dobrze wyszkolonych technicznie zawodników. Będziemy musieli zagrać ostrożniej w defensywie, próbować przechylić szalę wygranej stałymi fragmentami gry, przewagami liczebnymi.

Sęk w tym, że ostatnio w lidze sami łapiecie dużo kar. Na Pucharze Kontynentalnym będzie inne sędziowanie, ale ono może być jeszcze bardziej dokładne. Nie boisz się, że częściej przyjdzie wam się bronić w osłabieniu?

- Sędziowanie na pewno będzie inne. Na takich turniejach wszystkie faule są wyłapywane. W naszej lidze wiele przewinień, które są odgwizdywane na międzynarodowym poziomie, jest odpuszczanych. Trener Rohaczek uczulał nas, żebyśmy nie łapali lekkomyślnych kar. Trzeba uważać. Pokazaliśmy, że potrafimy grać w przewagach, mamy najlepszą w kraju średnią liczbę bramek zdobytych w przewagach. Zatem mamy opanowany ten element. Trzeba się tylko wystrzegać fauli. Sądzę, że będzie dobrze.

CZYTAJ TEŻ: Trener Rohaczek przed półfinałem Pucharu Kontynentalnego w Krakowie 

Na pewno waszym atutem jest powrót do bramki Denisa Pieriewozczikowa, który ma konkurenta w postaci Davida Zabolotnego. Trener Rohaczek cieszy się, że macie wreszcie dwóch mocnych bramkarzy. Jak oceniasz formę Pieriewozczikowa po 10 dniach treningów?

- Szczerze mówiąc, Denis nie jest mistrzem treningów. Puszcza na nich wszystko. Gdyby ktoś oceniał go po formie z ćwiczeń, to mógłby się przerazić, ale na mecze potrafi się skoncentrować i bronić jak w transie. Jestem o niego spokojny. Myślę, że da nam jakość w obronie. Także David Zabolotny zna swój fach. O obsadę bramki jestem spokojny.

Przed wami ciężki turniej, do rozegrania macie trzy mecze w trzy dni. Poprad, z którym zmierzycie się w sobotę będzie miał o sześć godzin więcej na regenerację. Jak sobie z rym poradzicie?

- Spokojnie. O pierwsze dwa mecze jestem naprawdę spokojny. Zobaczymy, co będzie w trzecim z Asiago. Całe życie gramy w play-offach dwa mecze dzień po dniu, więc nie jest to dla nas żadna nowość. Mamy wielu doświadczonych zawodników, którzy grali w niejednej lidze, na dużo wyższym poziomie. To nam pomoże. Jesteśmy dobrze przygotowani fizycznie. O ten aspekt akurat się nie martwię.

Który z rywali wydaje ci się być najgroźniejszym?

- Każda z drużyn jest na porównywalnym poziomie, choć prezentuje inny styl. Każdej w pewnym sensie się trzeba obawiać, dlatego nie ma co kalkulować "z tym będzie łatwiej, a z tym trudniej", tylko do każdego meczu trzeba się przygotować jak do finału, a nawet jak do ostatniego meczu w naszym życiu. Trzeba w każdym meczu zostawić serducho na lodzie.

Wartościowy obrońca Maksim Ignatowicz ma podobno problemy z powrotem z Rosji do Polski, nie wspomoże was, za niego wskoczy Fin Jere Karlsson, który sezon zaczął we Francji. Brak Ignatowicza to spora strata?

- Na pewno go szkoda. Nie ma go i musimy sobie poradzić z tą sytuacją. Karlsson trenuje z nami od 10 dni, przepracował z nami krótki okres przygotowawczy do Pucharu Kontynentalnego. Myślę, że da radę.

W Polskiej Hokej Lidze zdarza wam się przegrać z teoretycznie słabszym zespołem, ale w na rywalizację w Europie potraficie się zmobilizować.

- Nie uważam, aby w tym roku rywale w lidze byli dużo słabsi. Poziom jest wyrównany. Ludzie mówią, że w Nowym Targu, w meczu z Podhalem, daliśmy plamę, ale kto grał w hokeja, ten wie, że w Nowym Targu zawsze się grało ciężko. Puchar Kontynentalny czy Liga Mistrzów zawsze wywoływały chęć dobrego zaprezentowania się na tle rywali z Europy. To okno wystawowe, można dzięki niemu dostać się do silniejszych, bardziej prestiżowych lig. Jeśli komuś uda się zaliczyć świetny turniej, to czemu by nie wyjechać? Nie skorzystać z takich opcji jak Poprad, który leży blisko Polski i grają w nim zawodnicy, który jeszcze niedawno grali w Polsce, w Cracovii. Tak jak Patrik Svitana, który jest liderem Popradu i całej ligi słowackiej.

Zatem można się pokazać z dobrej strony i fajnie jest coś ugrać w takim turnieju. To dodatkowa motywacja i odskocznia od ligowych zmagań.

Wasz kapitan Martin Dudasz, zapytany o szanse zajęcia jednego z dwóch premiowanych awansem do finału miejsc, głośno i znamiennie się zaśmiał. Jesteście znowu w stanie sprawić niespodziankę i awansować do finału?

- Z innym nastawieniem nie wolno przystępować do tego turnieju. Jeżeli się z góry zakłada porażkę, to ciężko coś wywalczyć. Zamierzamy wyjść, walczyć na całego i postarać się zająć jedno z pierwszych dwóch miejsc. A co przyniesie los, to zobaczymy.

Rozmawiał: Michał Białoński, Interia



Program turnieju:

19.11. (piątek)

HK Poprad - Asiago Hockey (godz. 14) 

Comarch Cracovia - Saryarka Karaganda (19)

20.11. (sobota)

Saryarka - Asiago (14) 

HK Poprad - Comarch Cracovia - (19)

21.11 (niedziela)

Saryarka Karaganda - HK Poprad (14)

Asiago Hockey - Comarch Cracovia (19)

Równolegle w duńskim Aalborgu o dwa wolne w finale miejsca rywalizować będą:- HK Gomel (Białoruś). Sheffield Steelers (GBR), Aalborg Pirates (Dania), Olimp Ryga (Łotwa).

Zasady plebiscytu As Sportu 2021 możesz przeczytać w tym miejscu.

By przejść do głosowania - kliknij w tym miejscu!


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL