Reklama

Reklama

Hokejowe mistrzostwa Polski. Echa rywalizacji GKS-u Tychy z TatrySki/Podhale

GKS Tychy był faworytem półfinałowej rywalizacji z TatrySki Podhalem Nowy Targ, ale nawet najwięksi kibice mistrzów Polski nie spodziewali się wygranej serii 4-0.

GKS Tychy jest już w finale i czeka na rywala. W starciu Comarch/Cracovii z Ciarko Sanok jest 2-2, piąte spotkanie odbędzie się we wtorek o godz. 18:30 w Krakowie.

Pierwszy mecz batalii finałowej do czterech zwycięstw zaplanowano na poniedziałek, 10 marca.

- Wyeliminowaliśmy Podhale w czterech meczach. Hokeiści Podhala mają charakter i walkę o brązowy medal będą chcieli wygrać, tak jak w tamtym roku - uważa reprezentacyjny hokeista GKS-u Marcin Kolusz.

- Dla nas teraz zaczyna się najważniejszy okres w sezonie, a dla niektórych w życiu. Zrobimy wszystko, by za dwa tygodnie, czy trochę więcej zdobyć mistrzowski tytuł - podkreśla "Kolos".

Reklama

Co ciekawe, Marcin w reprezentacji Polski jest napastnikiem, a w GKS-ie pełni ostatnio rolę obrońcy, grając w parze z Michałem Kotlorzem. 

- Odczuwaliśmy zmęczenie, ale i tak walczyliśmy ile mogliśmy. Wiadomo, GKS Tychy jest doświadczoną drużyną. Byli faworytem, życzę im powodzenia w finale - nie kryje reprezentacyjny napastnik Podhala Nowy Targ Patryk Wronka.

 - Taki jest play-off. Z Unią Oświęcim mogliśmy wygrać w trzech meczach, nie udało się i sami byliśmy temu winni. Na pierwszych dwóch meczach w Tychach jakby nas zupełnie nie było - wspomina Wronka.

- Kluczowe było piątkowe spotkanie u nas. Gdybyśmy w nim strzelili choć jedną bramkę, to by pewnie poszło, ale nie udało się. Bramkarz GKS-u Tychy stanął na wysokości zadania - uważa Patryk.

- Będziemy walczyć o brązowe medale dla nas i dla naszych kibiców, bo należy im się to. Nie spuścimy głów. Mam nadzieję, że uda się przynajmniej obronić brąz z minionego roku - dodaje hokeista "Szarotek".

 - Trudno marzyć o wygraniu serii, jeśli w czterech meczach strzela się cztery bramki. Nie ulega wątpliwości, że GKS był drużyną lepszą i zasłużenie wygrał - podkreśla kapitan "Szarotek" Jarosław Różański.

- W pierwszej tercji sobotniej rywalizacji mieliśmy sytuacje podbramkowe, ale później popełniliśmy za dużo błędów, a play-off tego nie wybacza - dodał "Różak".

Michał Białoński


Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL