Reklama

Reklama

Hokejowa ekstraklasa - limit obcokrajowców zmniejszony do sześciu

​PZHL poszedł po rozum do głowy i - w ramach ratowania resztek potencjału polskiego hokeja - ograniczył limit obcokrajowców w ekstraklasie z ośmiu do sześciu.

- Konsultowaliśmy się z wszystkimi klubami ekstraklasy, a nawet z tymi, które najpewniej nie wystartują z powodu braku wsparcia samorządu, jak Krynica. Podjęliśmy jednogłośnie decyzję, że w każdym klubie będzie mogło wystąpić tylko sześciu obcokrajowców, a wykupienie licencji dla kolejnego będzie kosztowało 25 tys. zł - mówi Interii prezes PZHL-u Dawid Chwałka.

Reklama

Limitem obcokrajowców nie są objęci bramkarze, ale ich dotyczy osobny, wprowadzony pół roku temu przepis, zgodnie z którym przynajmniej w połowie meczów części zasadniczej sezonu muszą bronić Polacy.

Poza limitem mogą występować zawodnicy zagraniczni legitymujący się polskim obywatelstwem, którzy zwiążą się z danym klubem co najmniej dwuletnią umową, i którym klub rozpocznie procedurę przyznania obywatelstwa jeszcze przed zgłoszeniem wniosku o wydanie licencji dla danego gracza.

- Jeśli się okaże, że na przykład po roku taki zawodnik wyjedzie z Polski, to klub będzie musiał za niego uiścić 25 tys. zł jak za normalnego obcokrajowca. Chodzi nam o zwiększanie potencjału reprezentacji Polski, bo tylko po dwóch latach występów w naszym kraju urodzony za granicą hokeista, a mający polskie korzenie, może wzmocnić naszą kadrę - tłumaczy Chwałka.

Wciąż nie wiadomo w jakim składzie wystartuje ekstraklasa. Ze słów prezesa PZHL-u wynika, że dokooptowana będzie do niej - na zasadzie wykupu dzikiej karty - drużyna z Torunia, która dotychczas grała na zapleczu PHL. Chwałka usłyszał zapewnienia o wspieraniu Nesty Toruń od sponsora i władz miasta. Grę w ekstraklasie rozważa też Zagłębie Sosnowiec, które pozyskało finansowe wsparcie.

Gorzej sytuacja wygląda z Polonią Bytom, Naprzodem Janów i HC GKS-em Katowice. Miasto Katowice chciało częściowo sfinansować jeden mocny klub, ale Naprzód nie zgodził się na fuzję z GKS-em i trudno mu się dziwić, gdyż hokejowa sekcja "Gieksy" nie należy do najbardziej wiarygodnych finansowo, a na dodatek fani Naprzodu (na ogół w piłce wspierają Ruch Chorzów) opowiedzieli się przeciw połączeniu z GKS-em.

- Naprzód i GKS nie doszli sami do porozumienia, więc ja jako prezes poczuwam się do odpowiedzialności, żeby porozmawiać z samorządem Katowic. Nie ma wyjścia, traktuję to jako misję ostatniej szansy - nie kryje Chwałka.

Czasu jest niezwykle mało. Wszystkie poważne ośrodki mają za sobą letnią zaprawę fizyczną, teraz ich hokeiści są na urlopach, by za kilkanaście dni wrócić do treningów na lodzie. W Katowicach na dzisiaj nie ma ani kasy, ani składu, ani trenera. Ciemno wszędzie, głucho wszędzie, a sezon zaczyna się już na początku września.

Oby nie skończyło się jak rok temu, że sklecony naprędce zespół dostał licencję i był dostarczycielem punktów. W 48 spotkaniach uciułał ich ledwie sześć, osiągając stosunek bramek 95-434.

Proces licencyjny zakończy się w tym tygodniu.

- Będzie jeszcze parę dni na odwołania, więc najpóźniej w przyszłym podamy terminarz nowego sezonu - deklaruje prezes związku.

Reasumując, na dzisiaj wiemy, że w PHL zagrają (kolejność po minionym sezonie):

- GKS Tychy SA

- JKH GKS Jastrzębie-Zdrój SA

- MMKS Podhale Nowy Targ SA

- STS Sanok SA (dawne Ciarko PBS Bank KH Sanok)

- Comarch/Cracovia SA

- TH Unia Oświęcim SA,

- Orlik Opole SA.

Niepewne gry w PHL, z uwagi na kłopoty licencyjne (finanse) są:

- MUKS Naprzód Janów,

- TMH Polonia Bytom,

- HC GKS Katowice.

Zgłaszają akces do PHL:

- HK Zagłębie Sosnowiec,

- Nesta Toruń.

Autor: Michał Białoński

Dowiedz się więcej na temat: Polska Liga Hokejowa | pzhl | Dawid Chwałka

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje