Reklama

Reklama

Hokej. Tom Coolen: Radzik jest najgorszym sędzią. Nie w lidze. Na świecie!

Po porażce w półfinale mistrzostwo Polski z Comarch Cracovią trener Tauronu HK GKS Katowice Tom Coolen nie mógł się nadziwić, że na tak ważne mecze jest wyznaczany sędzia Tomasz Radzik, którego uważa za najgorszego na świecie. - On nie ma pojęcia o hokeju i zepsuł ten mecz - kręcił głową Kanadyjczyk. "Pasy" wygrały 2-1 w drugiej dogrywce, całą serię zwyciężyły 4-2 i awansowały do finału mistrzostw Polski.

Oto, co powiedzieli trenerzy po tym meczu.

Tom Coolen, trener Tauronu KH GKS Katowice:

Reklama

Pragnę pogratulować trenerowi Rohaczkowi zwycięstwa w półfinale. Życzę mu także powodzenia w finale.

Druga rzecz, jak chcę podkreślić to to, że w mojej opinii to był twardy, zacięty mecz. Jedyna rzecz, jakiej nie chciałem, to po ewentualnej porażce narzekać na sędziów, ale niestety, w tym wypadku nie mogę zamknąć ust. Ten mecz sędziowało dwóch sędziów i jeden z nich (Maciej Pachucki - przyp. red.) był dobry, ale ten drugi (Tomasz Radzik - przyp. red.) był na tyle słaby, że to najgorszy sędzia na świecie! Nie tylko w lidze, ale na świecie. Nie ma żadnego i to absolutnie żadnego pojęcia o hokeju. Gwarantuję wam, że nigdy w niego nie grał. Na przykład, pierwszy gol dla Cracovii padł po spalonym. Możecie obejrzeć powtórkę, spalony ewidentny. W meczu, którego wynik po trzech tercjach był 1-1 bramka ze spalonego to ważna sprawa. Ta bramka nie powinna być uznana.

Po drugie, kara pięciu minut, jaką dostał mój zawodnik (Marek Strzyżowski - przyp. red.) na niewiele ponad trzy minuty przed końcem III tercji, jeśli obejrzycie powtórkę, była nieporozumieniem. Podanie poszło zza bramki, a nasz zawodnik chciał oddać strzał, w momencie wzięcia zamachu upadł na zawodnika Cracovii, który zanurkował, by zablokować uderzenie. W najgorszym przypadku można było za to dać karę dwóch minut. Za coś takiego, w najważniejszym meczu play-offu nie daje się kary meczu! To nie była właściwa decyzja, ale ten sędzia nie ma o tym pojęcia. Sędzia Radzik podjął jednak taką decyzję, ten drugi sędzia tego nie zrobił.

Radzik pracował też podczas ubiegłorocznych finałów i jego praca była koszmarna.

Liga powinna zmienić zasady obsady sędziów na najważniejsze mecze. W wielu ligach ich szefowie pytają trenerów o to, kogo chcą widzieć w roli sędziów w finałach. W ten sposób eliminowani są słabsi sędziowie, a wybiera się grono czterech na najważniejsze mecze. Tak dzieje się w finale Pucharu Stanleya, gdzie zobaczycie trzech-czterech powtarzających się arbitrów.

Dzisiaj mieliśmy wielki mecz, dwa zespoły twardo walczyły, stawały na głowie, by wygrać, ale ten sędzia zepsuł ten mecz, dając tak wiele niedorzecznych kar.

Poza tym, mecz był zacięty, 1-1, rozstrzygnięty w drugiej dogrywce, prawie 40 dodatkowych minut gry, to był wielki hokejowy mecz. Koniec końców ktoś musiał wygrać, po golu strzelonym w osłabieniu zrobiła to Cracovia. I tak jestem dumny z zespołu, który pokazał, że jesteśmy w stanie wrócić do rywalizacji, przegrywając 0-3. W dogrywce mieliśmy słupek, gdyby to wpadło, rywalizacja w meczach byłaby wyrównana na 3-3 i jechalibyśmy na decydujące starcie do Katowic. Odliczcie gola strzelonego ze spalonego, wygralibyśmy 1-0. Tak się jednak nie stało, tak to nie działa. Tak czy siak gratulacje dla Cracovii, jej kibiców i pracowników klubu. Naprawdę życzę powodzenia w finale. Nasza seria była zacięta, każdy mecz rozstrzygał się jednym golem.

Rudolf Rohaczek, trener Comarch Cracovii:

- Mecz był fantastyczny, aż szkoda, że nie transmitowała go telewizja. Zmieniłem piątki, bo coś się musiało wydarzyć, chciałem natchnąć zespół wiarą na poprawę gry. Po kontuzji Bychawskiego rozleciał się cały schemat gry w przewadze, żadna piątka nie grała w swoim pierwotnym składzie. Jeżek w ataku nie zrobił błędu, ani niczym się nie wyróżnił, zatem swoje zadanie wykonał. Okresy gry w pięciu na trzech nie wychodziły nam, już wtedy powinniśmy rozstrzygnąć rywalizację. Na lodzie panowały trudne warunki, lód był ciężki, nie było mowy o zagraniu szybkiego podania, na dodatek katowiczanie w trójkę bardzo dobrze się bronili. Strzał z pierwszego krążka był praktycznie niemożliwy, cały czas była asekuracja ze strony rywala. 

Cieszy mnie, że Zygmunt strzelił bramkę. Zrobił niesamowity postęp, zasługuje na powołanie do reprezentacji Polski. Cieszy mnie, że cała juniorska piątka - z Brynkusem i Kamińskim grała do końca jak równy z równym. W żadnym innym zespole tego nie zobaczycie. Brynkus zaraz jedzie na MŚ do lat 18 i będzie mógł się tam wykazać. Cały zespół zasłużył na ten awans. 

MiBi

Dowiedz się więcej na temat: Tom Coolen | Rudolf Rohaczek

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje