Reklama

Reklama

​Hokej. Jan Steber: Dobre życie poza sportem

Rok temu PKH Lotos Gdańsk zagrał ostatni mecz w historii. Jego kapitan Jan Steber znalazł miejsce poza sportem i nie narzeka.

Maciej Słomiński, Interia: Choć jeszcze nikt wtedy o tym nie wiedział, rok temu, 29 lutego 2020 r., PKH Lotos Gdańsk rozegrał ostatni mecz w swojej historii.

Reklama

Jan Steber, były hokeista PKH Lotos: - Można zażartować, że rocznica ostatniego meczu PKH będzie dopiero za trzy lata, bo w tym roku nie ma 29 lutego. Rok temu zastanawialiśmy się, czy w play-off pokonamy Unię Oświęcim; to był nasz największy problem. Niestety, nie udało się.

Spotkaliśmy się ponad rok temu przed rundą play-off, mówiłeś, że "co ma być to będzie". Ale chyba nikt, nie spodziewał się tego co nastąpi.

- Dziś nie ma naszego klubu i nie ma tamtego świata. Na początku był strach, nikt nie wiedział, o co dokładnie chodzi. Lato było w miarę normalne, teraz wszyscy wiemy jak jest. Nie jestem epidemiologiem, mam jednak prawo mieć własne zdanie na temat tych, którzy powinni nam dawać przykład. Rządzący śmiali nam się w twarz, teraz na nas plują.

Mocne słowa.

- Bogaci będą mieli jeszcze więcej, a zwykli ludzie, którzy od 20 lat budują swój biznes, wszystko tracą. Ktoś może przebywać w zamkniętym hotelu, ktoś inny na zamkniętym stoku, chociaż jest to zabronione.

To w Polsce, a co się dzieje w twoich ojczystych Czechach?

- Ministra zdrowia, w czasie gdy wszystko było pozamykane, przyłapano, gdy był w restauracji, oczywiście bez maseczki. Został zdymisjonowany. Wciąż jednak funkcjonuje w polityce, udzielając Czechom rad, jak się powinni zachowywać. Któregoś dnia udzielił o godzinie 15 wywiadu, w którym polecał wprowadzić w Czechach twardy lockdown, zakaz wychodzenia z domu. Wieczorem był na meczu Slavii Praga z Leicester w sektorze VIP. Następnego dnia spytali tego pana o mecz. Bezradnie tylko rozłożył ręce: "A co, mam cały czas siedzieć tylko w domu?". To jest właśnie plucie w twarz ludziom, których biznesy od roku są zamknięte. Równi i równiejsi.

Pełno teraz fake newsów. Takim zapewne jest informacja z Czech, że teraz będzie trzeba nosić podwójne maski.

- Jest taki plan. Premier mówi o dwóch, trzech albo czterech maskach noszonych naraz. Mówi się o noszeniu masek z respiratorami, dużo droższych i podlegających wymianie co tydzień. Media straszą liczbami o liczbie zakażeń. Nie ma innych chorób, został tylko przereklamowany COVID-19. Moim zdaniem taka maseczka bardziej szkodzi niż pomaga. Jak można chodzić na świeżym powietrzu w maseczce? Najgorsze jest to, że większość ludzi się z tym zgadza, dając jasny sygnał. "Jestem gotów podporządkować się każdemu głupstwu, nawet o tym nie myśląc".

W Polsce też nie jest wesoło.

- W Czechach jest gorzej. W Polsce dzieci mogą uprawiać sport. Mam kolegów w ojczyźnie, których synowie grali w hokeja, teraz od pół roku siedzą w domach. Nie mają WF, nie mają kontaktu z rówieśnikami. Nie wiem, czy da się to odrobić? Myślę, że będzie to miało bardzo negatywny wpływ na  to pokolenie dzieci. Rozumiem, że choroby nie można lekceważyć, ale teraz jest już tylko jedno schorzenie, innych nie ma. Irytują mnie zamknięte siłownie lub korty tenisowe. Przecież przez sport każdy wzmacnia swoją odporność. Zamiast tego siedzimy w domach i tyjemy.

Dowiedz się więcej na temat: PHL | Lotos PKH Gdańsk | Jan Steber | Stoczniowiec Gdańsk

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje