Reklama

Reklama

GKS Tychy - JKH GKS Jastrzębie 3-2 po karnych w półfinale Pucharu Polski

GKS Tychy jako pierwszy zespół awansował do finału hokejowego Pucharu Polski. W rozgrywanym w Krakowie turnieju obrońcy tytułu pokonali w półfinale JKH GKS Jastrzębie 3-2 po rzutach karnych, choć przegrywali już 0-2. W drugim spotkaniu półfinałowym Comarch Cracovia zagra z Tauronem KH GKS-em Katowice.

Jastrzębie szybko objęło prowadzenie, bo już w drugiej minucie. Tyszanie zostali ukarani za nadmierną liczbę graczy na lodzie, a rywal wykorzystał grę w przewadze. Krążek do siatki posłał Richard Bordowski, po udanym rozegraniu "zamka".

Reklama

Hokeiści JKH GKS-u podwyższyli prowadzenie w 12. minucie. Indywidualną akcją popisał się Martin Vozdecky, który wjechał do tercji tyszan i mocnym strzałem zaskoczył Johna Murraya.

Zespół z Tychów starał się odrobić straty. Kontaktowego gola strzelił w 29. minucie. Tym razem to podopieczni Andrieja Gusowa wykorzystali okres gry w przewadze. Spod linii niebieskiej uderzył Ilja Kaznadziej, Tomasz Fuczik odbił krążek, ale z dobitką zdążył Jakub Witecki.

Tyszanie mieli potem świetną okazję na wyrównanie, gdy przez dwie minuty grali z przewagą dwóch zawodników, ale jej nie wykorzystali. Na ławkę kar powędrowali Vozdecky i Ivan Jankovicz, ten drugi za niesportowe zachowanie otrzymał jeszcze 10 minut kary.

Podopieczni Gusowa w trzeciej tercji starali się zdobyć wyrównującą bramkę, ale bardzo długo na ich drodze stawał Fuczik. W końcu jednak musiał skapitulować. W 48. minucie Galant znalazł niepilnowanego Kamila Kalinowskiego, który oddał strzał, sprawowany przez czeskiego bramkarza, ale znowu z dobitką zdążył Witecki.

Do końca regulaminowego czasu gry żadnej z drużyn nie udało się zmienić wyniku, choć okazje były.

Podobnie jak w dogrywce, gdy np. 20 sekund przed końcem Leszek Laszkiewicz, kapitan jastrzębian, nie trafił w światło bramki będąc sam przed Murrayem. Tak więc o awansie do finału Pucharu Polski zdecydowały rzuty karne.

Jako pierwszy ma lód wyjechał Michael Cichy i uderzył między parkanami Fuczika. Potem mieliśmy niewykorzystane okazje, aż w czwartej serii czeskiego bramkarza pokonał Jarosław Rzeszutko. Następnie Murray obronił rzut karny wykonywany przez Vozdecky'ego i tym samym tyszanie zagrają w czwartkowym finale (17.30).

Paweł Pieprzyca

GKS Tychy - JKH GKS Jastrzębie 3-2 (0-2, 1-0, 1-0; 0-0; 2-0)

Bramki: 0-1 Bordowski-L. Laszkiewicz (1.21, w przewadze), 0-2. Vozdecky (11.47), 1-2 Witecki-Kaznadziej-Galant (28.05, w przewadze), 2-2 Witecki-Kalinowski-Galant (47.48). Karne - Cichy, Rzeszutko.

GKS Tychy: John Murray - Bartłomiej Pociecha, Bartosz Ciura, Radosław Galant, Kamil Kalinowski, Jakub Witecki - Mateusz Bryk, Kamil Górny, Mateusz Gościński, Jarosław Rzeszutko, Adam Bagiński - Michael Kolarz, Ilja Kaznadziej, Kristofer Kolanos, Michael Cichy, Alexander Szczechura - Michał Kotlorz,  Remigiusz Gazda, Bartłomiej Jeziorski, Filip Komorski, Patryk Kogut.

JKH GKS Jastrzębie:  Tomasz Fuczik - Jakub Kubesz, Ivan Jankovicz, Leszek Laszkiewicz, Dominik Paś, Martin Vozdecky - Vadimir Lukaczik, Jan Homer, Krzysztof Bryk, Tomasz Kulas, Richard Bordowski - Tobiasz Bigos, Jakub Gimiński, Łukasz Nalewajka, Kamil Wróbel, Radosław Nalewajka - Jakub Michałowski, Patryk Matusik, Kamil Świderski, Dominik Jarosz, Patryk Pelarczyk.

Sędziowali: Przemysław Kępa - Tomasz Radzik oraz Paweł Kosidło - Rafał Noworyta. Kary 8-22 min. Widzów 600.

Dowiedz się więcej na temat: GKS Tychy | JKH GKS Jastrzębie

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje