Reklama

Reklama

GKS Tychy - Comarch Cracovia w meczu o Superpuchar Polski

Hokeiści podniosą dziś z tafli pierwsze trofeum w tym sezonie. - GKS jest zdecydowanym faworytem, ale spróbujemy sprawić niespodziankę - zapowiada Rudolf Rohaczek, szkoleniowiec krakowian. Mecz dziś o godz. 18 w Tychach.

Poprzedni sezon Cracovia spisała na straty. W półfinale nie miała większych szans w starciu z Tauronem KH GKS Katowice, a ostatecznie zakończyła rozgrywki bez medalu, bo w boju o trzecie miejsce uległa TatrySki Podhalu Nowy Targ. Na domiar złego w finale Pucharu Polski lepszy od krakowian okazał się GKS Tychy, więc pod Wawelem postanowiono uderzyć pięścią w stół i przeprowadzić rewolucję.

Nerwowych ruchów nie trzeba było w Tychach, bo zawodnicy GKS-u zgarnęli i złote medale mistrzostw Polski, i Puchar Polski. Teraz na Śląsku nie wyobrażają sobie innego obrotu sprawy niż dołączenie kolejnego trofeum, tym razem za wygranie meczu o Superpuchar.

Reklama

Co daje Liga Mistrzów?

- Tychy to mocny przeciwnik, ale spróbujemy sprawić niespodziankę. W końcu to tylko jeden mecz, więc wszystko może się wydarzyć. Nasi rywale są jednak rozegrani, bo rywalizują już w Lidze Mistrzów, a to na pewno będzie procentowało na polskich lodowiskach - uważa Rohaczek.

Na razie jednak tyszanom Liga Mistrzów nie służy. Nie dość, że przegrali wszystkie cztery mecze (z IFK Helsinki 3-5 i 1-2 oraz z Skelleftea AIK 1-8 i 2-6), to jeszcze kontuzji nabawili się Bartosz Ciura (złamanie palca) i Michael Cichy (uraz pleców).

- W Lidze Mistrzów mogliśmy zobaczyć, co możemy poprawić i nad czym jeszcze pracować. Chciałbym, żeby zawodnicy grali teraz z taką ambicją, charakterem i nastrojem każdy mecz - mówi Andrei Gusow, trener GKS-u Tychy na oficjalnej stronie klubu.

Rohaczek: - GKS w tamtym sezonie grał aktywnie z przodu i atakował, więc nie sądzę, że z nami będą się bronili. Musimy być gotowi na wszystkie warianty.

Cierpliwość po krakowsku

Z kolei w ekipie Cracovii panuje nastrój niepewności. Drużyna cały czas się zgrywa, wkomponowuje do zespołu młodych hokeistów i nikt tak naprawdę nie wie, na co obecnie ją stać. Dlatego członkowie zespołu apelują o cierpliwość.

- Zobaczymy co czas pokaże, ale ja nie miałem problemów z wkomponowaniem się do drużyny. Cracovię znam dobrze, bo co roku widywaliśmy się choćby podczas finału. Nie ma jednak znaczenia, że moim debiutanckim meczem w barwach "Pasów" będzie spotkanie z GKS-em Tychy. Teraz gram w Krakowie i dam z siebie wszystko - zapewnia Mateusz Bepierszcz, który pod Wawel przeniósł się właśnie z Tychów.

Do tej pory Cracovia zdobyła trzy Superpuchary Polski, GKS jeden.

Piotr Jawor

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL