Reklama

Reklama

GKS Tychy - Comarch Cracovia 3-5 w trzecim meczu finału PHL

Hokeiści Comarchu Cracovii pokonali na wyjeździe GKS Tychy 5-3 w trzecim meczu finału PHL. "Pasy" w rywalizacji do czterech zwycięstw prowadzą 2-1.

W pierwszym dwóch pojedynkach obie drużyny wygrywały na własnym lodowiskach. Teraz podopieczni Rudolfa Rohaczka przełamali przewagę rywala.

Od początku niedzielnego spotkania walka była zacięta. Po niespełna pół minuty "uprzejmości" pod bramką gości wymienili Michael Cichy i Jaakko Turtiainen.

Hokeiści Comarchu Cracovii wyszli na prowadzenie w siódmej minucie. Damian Kapica podał krążek do wjeżdżającego do tercji Miloslava Jachyma, który oddał natychmiastowy strzał. John Murray odbił "gumę", którą dobijał jeszcze Turtiainen, ale zamiast strzału wyszło mu podanie do Kapicy, a ten z bliska umieścił ją w siatce.

Reklama

Chwilę później mógł być remis. Olaf Bizacki uderzeniem z linii niebieskiej strzelił nawet gola, ale natychmiast z pretensjami do sędziów ruszył Miroslav Koprziva. Okazało się, że bramkarzowi gości w polu bramkowym przeszkadzał Gleb Klimienko i sędziowie po analizie wideo nie uznali bramki.

W końcówce pierwszej tercji tyszanie przycisnęli, ale byli nieskuteczni. Z kolei na niespełna dwie minuty przed jej zakończeniem Kapica popisał się indywidualną akcją, wjechał między dwóch rywali, Murray położył się na lodzie, napastnik zdołał jeszcze puścić krążek wzdłuż bramki, skąd wybijał go Kamil Górny. Próbował dobijać jeszcze Kamil Kalinowski, ale obrończa tyszan jakimś cudem podbił go ramieniem na tyle, że ten poleciał nad poprzeczką!

Potem doszło do szarpaniny pod bandą. Wykluczeni zostali Kapica i Filip Komorski, ale zawodnik "Pasów" otrzymał w sumie cztery minuty. Tak więc gospodarze przez moment grali w przewadze, kiedy z ławki kar wyjechał Mateusz Bryk, i szybko doprowadzili do wyrównania. Podczas rozgrywania "zamka" Aleksiej Jefimienko podał właśnie do Bryka, a ten do Tomasza Sykory, którego strzał z pierwszego krążka zaskoczył przemieszczającego się Koprzivę.

Po 52 sekundach drugiej tercji tyszanie już prowadzili. Adam Bagiński wycofał zza bramki do Bryka, który oddał strzał z linii niebieskiej, Mateusz Gościński po drodze jeszcze zmienił tor lotu krążka, Koprziva zdołał go odbić, ale z dobitką zdążył Jarosław Rzeszutko.

Zespół Comarchu Cracovii potrafił jednak doprowadzić do wyrównania. Emil Szvec wrzucił krążek przed bramkę, gdzie odbił się od łyżew Pawła Zygmunta i trafił do stojącego na wprost bramki Adama Domogały, a ten mocnym strzałem pokonał Murraya.

Końcówka tercji należała do gości. W 39. minucie Kapica objechał bramkę i trafił do siatki, a 16 sekund przed jej zakończeniem "Pasy" wykorzystały grę w przewadze, gdy Michał Kotlorz powędrował na ławkę kar za rzucenie na bandę (oprócz kary mniejszej otrzymał także 10 minut). Marek Trvdoń znalazł podaniem na drugiej stronie Domogałę, który przez moment wyczekał przemieszczającego się Murraya i rzucającego się na lód Bartosza Ciurę, umieszczając krążek w siatce.

Gospodarze odrabiali straty. W 48. minucie przegrywali już tylko jednym golem. Klimienko przeprowadził rajd, wycofał krążek do Bryka, który trafił przy pierwszym słupku.

Hokeiści Comarchu Cracovii prawie natychmiast wrócili jednak do dwubramkowej przewagi. W 51. minucie Kasper Bryniczka zagrał do Pawła Zygmunta, który w sytuacji sam na sam trafił w Murraya, ale z dobitką zdążył Pawieł Czarnaok, którego strzał nie leciał do siatki, jednak nieszczęśliwie trafił w Bryka, zmieniając kierunek i lądując w bramce.

Tyszanie rzucili się potem do ataków, ale na posterunku był Koprziva. Niewiele ponad minutę przed końcem meczu do boksu zjechał Murray i gospodarze grali sześciu na pięciu, ale już bez efektu.

Czwarte spotkanie we wtorek w Krakowie. Początek o 18.15. Transmisja w TVP Sport.

GKS Tychy - Comarch Cracovia 3-5 (1-1, 1-3, 1-1)

Bramki: 0-1 Kapica-Turtiainen-Jachym (6.09), 1-1 Sykora-Bryk-Jefiemnko (19.24, w przewadze), 2-1 Rzeszutko-Gościński-Bryk (20.52), 2-2 Domogała-Szvec (28.41) 2-3 Kapica-Czarnaok (38.37), 2-4 Domogała-Trvdoń-Szvec (39.44, w przewadze), 3-4 Bryk-Klimienko (47.29), 3-5 Czarnaok-Zygmunt-Bryniczka (50.34).

GKS: Murray - Pociecha (2), Ciura (2); Witecki, Cichy, Szczechura - Górny, Bryk (2); Bagiński, Rzeszutko, Gościński - Kolarz, Kotlorz (12); Klimienko (2), Komorski (2), Jefimienko - Bizacki; Sýkora, Galant, Michnow.

Comarch Cracovia: Kopřiva - Kruczek, Czarnaok; Turtiainen (2), Kalinowski, Kapica (4) - Rompkowski, Noworyta; Csamangó, Vachovec (2), Bepierszcz - Jáchym, Ježek; Švec, Domogała, Tvrdoň - Drzewiecki, Bryniczka, Zygmunt (2) oraz Kamiński.

Sędziowali: Włodzimierz Marczuk-Maciej Pachucki (główni) oraz Patryk Kasprzyk, Daniel Lipiński (liniowi). Kary: 22 minuty (w tym 10 za niesportowe zachowanie dla Kotlorza) - 10. Widzów: około 2500.  

Paweł Pieprzyca

Wasze komentarze
No hate

Wyrażaj emocje pomagając!

Grupa Interia.pl przeciwstawia się niestosownym i nasyconym nienawiścią komentarzom. Nie zgadzamy się także na szerzenie dezinformacji.

Zachęcamy natomiast do dzielenia się dobrem i wspierania akcji „Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy” na rzecz najmłodszych dotkniętych tragedią wojny. Prosimy o przelewy z dopiskiem „Dzieciom Ukrainy” na konto: ().

Możliwe są również płatności online i przekazywanie wsparcia materialnego. Więcej informacji na stronie: Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy