Reklama

Reklama

Finał PLH: Comarch Cracovia - JKH GKS Jastrzębie 2-1 po karnych

W drugim starciu o mistrzostwo Polski hokeiści Comarch/Cracovii pokonali po horrorze z rzutami karnymi JKH Jastrzębie-Zdrój 2-1 i są coraz bliżej odzyskania tytułu! Bohaterem meczu był Rafał Radziszewski, który obronił dwa karne! Walka o tytuł mistrza Polski toczy się do czterech zwycięstw.

Kliknij, aby zobaczyć zapis relacji NA ŻYWO z meczu Cracovia - JKH GKS Jastrzębie

Reklama

Cracovia od początku grała na cztery ataki i właśnie gdy na lodzie przebywała czwarta formacja, objęła prowadzenie. Nicolas Besch rozpędził się spod własnej bramki, przejechał niemal całe lodowisko, by pięknym strzałem z nadgarstka zaskoczyć Kamila Kosowskiego.

Jastrzębianie ruszyli do odrabiania strat ze wściekłością gniazda rozjuszonych os! Na kilka minut zamknęli gospodarzy w ich tercji. Ale Rafał Radziszewski trwał jak średniowieczna twierdza krzyżowców Krak des Chavaliers. 

W 17. min "Pasy" powinny podwyższyć prowadzenie, gdyż aż przez 109 sekund grały w podwójnej przewadze. Fatalnie im to szło - nie dość, że nie stworzyły zagrożenia, to jeszcze pozwoliły trójce jastrzębian na czterokrotne wybicie krążka z tercji. W okresie gry pięciu na czterech goście mogli wyrównać, ale po kontrze dwóch na jednego Mateusz Danieluk niedokładnie podał do Richarda Krala, więc ten nie zdołał wpakować krążka do pustej bramki.

W II tercji JKH zaprezentowało swą najgroźniejszą broń - skuteczną grę w przewadze. Po faulu w tercji rywala Petr Dvorzak powędrował do boksu kar. Za moment, po podaniu zza bramki Krala, Miroslav Zatko huknął obok słupka i "Radzik" nie miał nic do powiedzenia.

Stracone prowadzenie obudziło Cracovię. Josef Fojtik uderzeniem z pierwszego krążka (32. min), Daniel Laszkiewicz z Sebastianem Kowalówką strzałami z bliska (46.) próbowali znaleźć receptę na Kamila Kosowskiego, ale wszystko na nic. Najlepszą okazję miał jednak Michał Piotrowski (47. min), lecz Kamil wybił mu krążek dziubnięciem kijem.

JKH nie pozostawało dłużne. Petr Lipina w 38. min przekonał się, że "Radzik" potrafi zasłonić każdy rejon swej bramki. Bramkarz Cracovii w jeszcze większe osłupienie wprowadził Mateusza Bryka na sześć sekund przed końcem II tercji, gdy parkanem odbił strzał na przemieszczenie.

Na niespełna pięć minut przed końcem III tercji ucierpiał Daniel Laszkiewicz w starciu z Zatką. Kibice domagali się odgwizdania faulu, sędziowie nie dopatrzyli się jednak przewinienia.

Najważniejsze, że kapitan "Pasów" po kilku minutach podniósł się i opuścił lodowisko o własnych siłach. Jego nazwisko skandowali kibice obu drużyn. I nic dziwnego, wszak bracia Laszkiewiczowie to wychowankowie JKH. Miejsce Daniela w pierwszym ataku zajął Damian Słaboń.

Na 56 sekund przed końcem III tercji "Pasy" dostały karę za nadmierną liczbę graczy na lodzie. Trener gospodarzy Rudolf Rohaczek, jego hokeiści i fani krakowian protestowali. Z trybun niosło: "Złodzieje!".

JKH atakowało w przewadze. "Pasy" broniły się z pełnym poświęceniem w pewnym momencie nawet w trójkę, gdyż Besch złamał kij. 64 sekundy okresu przewagi zostały gościom na dogrywkę, więc mogli atakować nie w pięciu na czterech, tyko w czterech na trzech. Więcej miejsca na lodzie, łatwiej stworzyć zagrożenie dla bramki. Jako pierwszy ochotę na pokonanie Radziszewskiego miał Lipina, który strzelał z bliska po podaniu Krala, lecz "Radzik" popisał się refleksem broniąc parkanem.

Gdy siły się wyrównały, obie ekipy martwiły się bardziej o to, by dotrwać do karnych, a nie zabiegały tak agresywnie o strzelenie decydującego gola. Dopiero 30 sekund przed końcem dodatkowego czasu Cracovia wzięła czas, gdyż miała wznowienie w tercji rywala. Udało się je wygrać gospodarzom i zamieszać pod bramką Leszkowi Laszkiewiczowi z Petrem Valczakiem, ale żaden z nich nie oddał strzału.

Jako pierwszy rzut karny wykorzystał Radek Prochazka strzałem z nadgarstka w okienko długiego rogu. Leszek Laszkiewicz odpowiedział trafieniem między parkany Kosowskiego. Kiwającego na forhend Lipinę zatrzymał parkanem "Radzik", a Kosowski obronił niesygnalizowany strzał Bescha. Uderzający na dwa tempa Kral został zatrzymany przez bramkarza "Pasów", a w rewanżu bezceremonialnym strzałem po lodzie z nadgarstka w lewy róg Josef Fojtik rozstrzygnął rywalizację po myśli Cracovii!

Trzeci mecz zostanie rozegrany również w Krakowie, w czwartek o godz. 18:30.

Finał play-off do czterech zwycięstw:

Comarch/Cracovia - JKH GKS Jastrzębie-Zdrój 2-1 po karnych (1-0, 0-1, 0-0, dogrywka: 0-0, karne: 2-1)

1-0 Besch (11:08), 1-1 Zatko (27:11 Kral, Lipina w przewadze), 2-1 Fojtik (65:00 decydujący karny).

Cracovia: Radziszewski - Besch, Dudasz (2), D. Laszkiewicz (2), S. Kowalówka, L. Laszkiewicz - Kowalówka, Noworyta, Fojtik, Valczak, Dvorzak (2) - Kłys, Zieliński, Chmielewski, Rutkowski, Piotrowski - Kmiecik (2), Słaboń, Cieślicki.

JKH: Kosowski - Górny, Zatko, Kral, Lipina, Danieluk - Karliczek, Mateusz Rompkowski (4), Kapica, Prochazka, Urbanowicz - Labryga, Bryk, Zdenek, Słodczyk (2), Bordowski - Pastryk, Dąbkowski, Kogut, Maciej Rompkowski, Marzec.

Sędziowali: Maciej Pachucki i Włodzimierz Marczuk.

Kary: 10 oraz 8 min.

Widzów: 2500

Autor: Michał Białoński

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje