Reklama

Reklama

Dzisiaj startuje hokejowa ekstraliga

Meczem wicemistrza JKH GKS Jastrzębie z beniaminkiem Polonią Bytom rozpoczyna się dzisiaj sezon hokejowej ekstraligi. Cieniem kładzie się na nim wojna między klubami a związkiem. Osiągnięty przed kilkoma dniami kompromis w sprawie startu ligi wcale nie oznacza, że nie będziemy już świadkami kolejnych pozasportowych rozgrywek.

Rozgrywki w cieniu wojny

Przed nowym sezonem powołano Polską Hokej Ligę, co miało być jednym z filarów reformowania polskiego hokeja, ale prace nad organizacją ligi zawodowej wywołały wielkie kontrowersje. Największe dotyczyły kwestii związanych z prawami wizerunkowymi i marketingowymi.

Reklama

Mimo zastrzeżeń klubów, w czerwcu podczas Walnego Zjazdu Sprawozdawczego Polskiego Związku Hokeja na Lodzie, podjęto decyzję podtrzymującą reformę ekstraligi. Jednak ostatecznie kluby - grożąc, że nie przystąpią do rozgrywek - wymusiły na szefie PZHL Piotrze Hałasiku, że rozgrywki na starych zasadach poprowadzi PZHL.

O tytuł mistrza Polski walczyć więc będzie dziewięć zespołów. Po upadku sosnowieckiego Zagłębia, została szóstka z poprzedniego sezonu: Aksam Unia Oświęcim, Ciarko PBS Bank Sanok, Comarch Cracovia, GKS Tychy, HC GKS Katowice i JKH GKS Jastrzębie. Awans z 1. ligi wywalczyła Polonia Bytom, a zespoły MMKS Podhala Nowy Targ i 1928 KTH Krynica-Zdrój wykupiły "dzikie karty" (100 tys., płatne w dwóch ratach).

Sezon zasadniczy będzie składał się z sześciu rund, a każdy zespół rozegra w nim 48 meczów. Przegłosowany system ostro skrytykował Rudolf Rohaczek, trener mistrzów Polski - Comarch Cracovii. Określił go "systemem dla samobójców", twierdząc że takiego tempa nie ma nawet w NHL. Jednak jego zdania nie podzielają nie tylko przedstawiciele pozostałych klubów. - Dużo meczów? A kto będzie przemęczony? Hokeiści, kibice, dziennikarze? Kiedyś grało się po osiemdziesiąt meczów razem z reprezentacją i było dobrze - przekonuje Andrzej Zabawa, jeden z najlepszych zawodników w historii polskiego hokeja.

O mistrzostwie Polski zadecyduje play off, do którego zakwalifikuje się osiem najlepszych zespołów sezonu regularnego. Nikt nie spadnie do 1. ligi.

Sponsor rozwiąże konflikt?

Przepychanki między skonfliktowanymi stronami pokazały, że polski hokej jest w głębokim kryzysie i to nie tylko sportowym czy finansowym, ale przede wszystkim organizacyjnym.

Po prawie półrocznej przerwie rozgrywki miały rozpocząć się 6 września, a zaczną się z dwutygodniowym poślizgiem, bo dzisiaj rozegrany zostanie tylko jeden mecz. Pierwsza kolejka zaplanowana została na 20 września. Jakby na to nie patrzeć, to kolejny sygnał, że z polskim hokejem jest coraz gorzej.

- Nie spodziewałem się, że dożyję takiego rozgardiaszu - przyznał Andrzej Zabawa, który dla reprezentacji strzelił 99 bramek.

W ostatnich dniach konflikt przycichł, ale niewykluczone, że to tylko cisza przed burzą. Prezes PZHL już dawno ogłosił pozyskanie sponsora dla hokeja, zapowiadając że szczegóły zdradzi 15 września. Czeka na to całe środowisko, a tymczasem prezes wysłał ostatnio sygnały, że możemy nie doczekać się sponsora.

Jaka będzie reakcja klubów w takiej sytuacji? Czy zrealizują zapowiedzi z początku września i obalą władze związku? - W ostatnim czasie wydarzyło się wiele rzeczy tak zaskakujących, że teraz nie można wykluczyć kolejnych - tak na pytanie, czego możemy spodziewać się w najbliższym czasie, opowiedziała prezes MMKS Podhala Nowy Targ Agata Michalska. Dodała jednak, że wierzy, iż prezesowi PZHL uda się pozyskać sponsora.

Na razie jest kogel-mogel

Rozgrywki pozasportowe zepchnęły hokej na dalszy plan. W okresie przygotowawczym więcej niż o transferach i sparingach mówiło się o wzajemnych oskarżeniach, groźbach zwaśnionych stron i kolejnych nieudanych próbach kompromisu.

Nawet powstanie zupełnie nowej drużyny w Krynicy-Zdroju, opartej na kadrowiczach, przeszło bez większego echa. Plany były wielkie, rzeczywistość okazała się brutalna. Zespół, który miał wyznaczyć nowe standardy i pomóc kadrowiczom wejść na wyższy poziom, budowany jest nieprofesjonalnie, budząc negatywne emocje w hokejowym środowisku. Kadrowy potencjał "Dream Teamu", jak z przekąsem nazywają krynicki zespół fani pozostałych zespołów, powinien ustawić go w roli głównego faworyta do "złota". Jednak okoliczności budowy nowego klubu nie wróżą sukcesów. Kto więc będzie walczył o tytuł?

- Nie chcę obstawiać teraz głównego faworyta. Na razie jest kogel-mogel, co widać po sparingach. Cracovia przegrywała po dwóch tercjach z Unią 1-3, a w trzeciej strzeliła sześć goli i wygrała. Z kolei Krynica przegrała w Sanoku 2-6... - tłumaczy Andrzej Zabawa.

Inny nasz były świetny reprezentant, także trzykrotny olimpijczyk, Gabriel Samolej twierdzi, że wyniki sparingów przyjmuje z przymrużeniem oka. Według niego w układzie sił w czołówce ligi niewiele się zmieniło. - Bardzo mocne będą zespoły z Jastrzębia i Tychów. Dochodzi do tego Krynica, w której gra praktycznie większość reprezentantów Polski. Nie można lekceważyć też Sanoka, który ma ciekawy skład. No i nie zapominajmy o Cracovii, choć jej budżet znów został obcięty - ocenił były znakomity bramkarz.

Czy ktoś może sprawić niespodziankę? - Jakieś na pewno będą, ale nie liczę, że beniaminkowie czy pozostałe zespoły odegrają kluczowe role - ocenił Gabriel Samolej.

Autor: Mirosław Ząbkiewicz

*Transmisję z dzisiejszego meczu JKH GKS Jastrzębie - Polonia Bytom przeprowadzi TVP Sport. Początek o 18.30.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama