Reklama

Reklama

Dzisiaj pierwszy mecz finału PHL: GKS Tychy - Ciarko PBS Bank Sanok

- Na papierze faworytem są Tychy, ale wystarczy, że Sanok wygra mecz na wyjeździe, a będzie w lepszej sytuacji - tak finał Polskiej Hokej Ligi zapowiada Rafał Radziszewski, filar ubiegłorocznego mistrza Polski - Comarch Cracovii. Początek walki o złoto pomiędzy GKS-em a Ciarko PBS Bankiem Sanok już dziś w Tychach (godz. 18.45).

Ślązacy wygrali sezon zasadniczy, a sanoczanie zajęli drugie miejsce. Oba zespoły potwierdziły w play offach mistrzowskie aspiracje. Tyszanie pokonali w ćwierćfinale Polonię Bytom, a w półfinale wyeliminowali Aksam Unię Oświęcim, ale nie wygrywali już tak łatwo, jak w sezonie regularnym.

Reklama

Nieco łatwiejszą przeprawę miał zespół z Podkarpacia. W ćwierćfinale zdeklasował HC GKS Katowice, ale trzeba zaznaczyć, że katowicki klub pogrążał się w kryzysie finansowym. Z kolei w półfinale sanoczanie potrzebowali jednego meczu mniej od tyszan. Ciarko PBS Bank wyeliminował JKH GKS Jastrzębie wygrywając serię 4-1, jednak - poza ostatnim - wszystkie spotkania były bardzo wyrównane.

- Myślałem, że Tychy będą poza zasięgiem, ale Unia postawiła się i z powodzeniem walczyła. Ciekawa walka była też w drugiej parze. Uważam, że półfinały stały na dobrym poziomie - ocenił Rafał Radziszewski, który walkę o medale śledzi w roli widza po raz pierwszy od 2003 roku. W sezonie 2003/2004 zdobył srebro z Podhalem Nowy Targ, a później miał wielki udział w sukcesach Comarch Cracovii (pięć tytułów mistrzowskich, dwa srebra i dwa brązowe medale).

- Na papierze faworytem są Tychy, ale gdy nadchodzi finał play offów, trzeba zapomnieć o wszystkich statystykach. Nie zawsze faworyt wygrywa, co zresztą pokazaliśmy przed rokiem - "Radzik" przypomniał, jak przed rokiem Comarch Cracovia najpierw sensacyjnie wyeliminowała Sanok, a później po pełnym dramaturgii finale pokonała w finale JKH GKS Jastrzębie.

- Mam nadzieję, że tegoroczny finał też będzie wyrównany i ciekawy dla kibiców, choć raczej oba zespoły będą koncentrować się na defensywie - przewiduje Rafał Radziszewski.

- Personalnie mocniejszą drużyną są Tychy, choć Sanok też przeprowadził dobre transfery. Bramkarze prezentują wyrównany poziom, lepszą obronę ma Sanok, z kolei tyszanie dysponują większą siłą w ataku. Większość goli dla Ciarko strzela formacja z Vozdeckym i Mahbodem, a GKS ma bardzo mocne ataki - ocenił "Radzik".

Bilans starć obu zespołów w sezonie zasadniczym (3-3) świadczy o tym, że czeka nas bardzo wyrównana walka. Pierwsze dwa mecze wygrał Sanok, który świetnie rozpoczął sezon. Kolejne trzy mecze wygrali tyszanie, a w ostatnim lepsi byli sanoczanie.

Oba zespoły walczą o drugie w historii swoich klubów mistrzostwo Polski. Zdobędzie je ten, kto wygra cztery mecze. Pierwsze dwa w Tychach - dziś o 18.45 i we wtorek o 18.30. W piątek i sobotę kolejne dwa starcia w Sanoku. Potem już na zmianę: 1 kwietnia gospodarzem będzie GKS, dwa dni później Ciarko PBS Bank, a najpóźniej mistrza poznamy 5 kwietnia w Tychach. Wszystkie mecze transmitować będzie TVP Sport.

Autor: Mirosław Ząbkiewicz

Terminarz play offów oraz wyniki - sprawdź

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje