Reklama

Reklama

Dlaczego Ciarko KH Sanok marnuje polskie talenty?

Hokejowy mistrz Polski Ciarko PBS Bank KH Sanok od dzisiaj będzie rywalizował we Francji w półfinale Pucharu Kontynentalnego.

Będę trzymał kciuki za sanoczan, od dzisiaj do niedzieli reprezentują cały polski hokej. Jeśli okażą się silniejsi od gospodarzy - Ducs d'Angers, z którymi grają dzisiaj o godz. 20, Niomana Grodno (sobota, godz. 16) i Belfast Giants (niedziela, godz. 15:30) awansują do finału PK, którego mogą być nawet gospodarzem!

Ogólnie jednak nie jestem zwolennikiem tego stylu budowy drużyny, jaki prezentuje Ciarko KH Sanok. Klub korzysta ze słabości PZHL-u i nagina limit obcokrajowców. Maksymalnie powinno być ich ośmiu, a w Sanoku mają 12 "stranierich", bo ktoś tam złożył wniosek o polski paszport, a dla związku to wystarczający powód, by traktować go jak Polaka. Ktoś inny ma już nawet polski paszport (Jordan Petrus), ale światowe władze hokeja i tak nie pozwolą mu zagrać w naszej reprezentacji, dopóki w polskiej lidze nie spędzi dwóch lat.

Reklama

PZHL przymyka oko na zaśmiecanie naszej ligi wątpliwej klasy obcokrajowcami, zasłaniając się brakiem hokejowego narybku. Sęk w tym, że akurat Sanok ma ten narybek. Jego juniorzy w znakomitym stylu zdobyli mistrzostwo Polski, pokonując w finale naszpikowane ogranymi w ekstraklasie zawodnikami Podhale Nowy Targ, zatem zaprezentowali dobry poziom.

Sanoczanie mistrzostwo wywalczyli w składzie: Łuba - Ćwikła, Gębczyk, Świerski, Wanat, Drąg - Olearczyk, Kałużny, Naparło, Sawicki, Bielec - Smagacz, Dolny, P. Bar, P. Mielniczek, Zawiła.

Dzisiaj szansę gry w ekstraklasie dostaje z tego składu tylko Radosław Sawicki, który nabierał szlifów także w silnym słowackim Popradzie. Oprócz niego Kamil Świerski występuje sporadycznie w JKH Jastrzębie-Zdrój. Pozostałych 14 chłopaków nie występuje na zawodowym poziomie, a polskiego hokeja nie stać na takie marnotrawstwo!

Zapytałem trenera Ciarko KH Sanok Miroslava Fryczera o to, dlaczego młodzież dostaje tak mało szansy.

- U mnie jedna piątka dobrych graczy siedzi na trybunach, bo nie mieszczą się do składu, a młodzi w czwartej piątce grają tylko dlatego, że taki jest przepis - tłumaczył Fryczer.

- Do Francji, na Puchar Kontynentalny zabieramy samych dorosłych zawodników - dodał.

Gdy dopytałem o to, dlaczego nie wypożyczy do innych klubów z ekstraklasy młodych mistrzów Polski, by zyskiwali ogrywanie, usłyszałem:

- Gramy na trzech frontach - liga, Puchar Polski i Puchar Kontynentalny, mogą zdarzyć się kontuzje, więc zaplecze w postaci młodych zawodników jest nam potrzebne. Gdybyśmy mieli na głowie tylko ligę, to wypożyczylibyśmy tych młodych - powiedział Miroslav Fryczer.

OK, takie jest święte prawo sponsorów i właścicieli klubu - chcą budować duży hokej, bez oglądania się na to, kiedy dojrzeje młodzież. Mam jednak wrażenie, że można było pogodzić jedno z drugim. Na przykład, w miejsce 12 obcokrajowców, wziąć za te same pieniądze pięciu świetnych, od których młodzi się będą uczyć, a czwartą "piątkę" oddać we władanie tylko mistrzom Polski juniorów. Byłby wilk syty i owca cała, a za kilka lat Sawicki i jego koledzy pukaliby do dorosłej reprezentacji Polski.

22 lata temu mocarstwowe plany miało Podhale Nowy Targ, ale jego ówczesny nowy trener - Łotysz Ewald Grabowski zastał tylko 13 seniorów. Wielki Ewald nie bał się wprowadzić szeroką falą góralskiej młodzieży i tak polski hokej zyskał: m.in. Zbigniewa Podlipniego, Wojciecha Słowakiewicza, Dariusza Łyszczarczyka, Piotra i Pawła Gilów, czy Jarosława Różańskiego, który gra do dzisiaj. Grabowski nie bał się stawiać na "Różaka", mimo iż ten miał zaledwie 17 lat. Co więcej, u Ewalda rozwinął się inny ówczesny młokos - Marcin Ćwikła, który jest dzisiaj drugim trenerem Ciarko KH Sanok.

Tak zbudowane "Szarotki" zdobywały mistrzostwo seriami, notowały rekordy takie, jak 32 wygrane mecze z rzędu. W lidze, w której nie było autsajderów, na miarę dzisiejszego GKS-u Katowice.

Wszyscy wymienieni Górale mieli ten sam talent, co dzisiejsi mistrzowie Polski juniorów z Sanoka. Różnica była taka, że w Podhalu dostawali szanse, mogli się uczyć od takich tuzów, jak Siergiej Powieczerowski, czy Andriej Prima i Andriej Gusow, a ci z Sanoka szansy nie dostają. Oby w Sanoku ten problem dostrzegli i rozwiązali. Dla dobra sanockiego i polskiego hokeja!

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama