Reklama

Reklama

​Cracovia - Podhale. Ostra wymiana zdań trenera Rohaczka z dziennikarzami

"Kupiliście kota w worku!" - atakowali dziennikarze trenera Rudolfa Rohaczka po porażce Comarch Cracovii z TatrySki Podhalem 2-4. Konferencja z udziałem obu trenerów była do tego stopnia emocjonująca, że pogratulował jej trener "Szarotek" i reprezentacji Polski Tomek Valtonen.

Dziennikarze nie mogli zrozumieć tłumaczenia trenera Rudolfa Rohaczka w sprawie polityki transferowej "Pasów". W meczu z Podhalem Cracovia musiała sobie radzić na trzy ataki, podczas gdy rywal dysponował czterema. Trener Rohaczek zasłaniał się kontuzjami Filipa Drzewieckiego, Damiana Kapicy i Kacpra Bryniczki.

Reklama

Przedstawicieli mediów to nie przekonało z prostego powodu. W ostatnich latach klub wykorzystywał tylko jednego bramkarza Rafała Radziszewskiego, który został zwolniony w końcówce ubiegłego sezonu. Ostatnie mecze poprzednich rozgrywek i początek obecnego sezonu to królowanie w bramce Cracovii Sebastiana Kowalówki i Michała Łuby, który uchronił zespół przed wyższą porażką. Wbrew posiadaniu dwóch mocnych polskich golkiperów "Pasy" zdecydowały się na zatrudnienie trzeciego - Jasona Bacashihuhy.

 - Co się stało z Amerykaninem Bacashiuhą, doznał kontuzji? Wychodzi na to, że kupiliście kota w worku! Trzeci bramkarz, niby z NHL-u, a brakuje napastników" - atakowali dziennikarze Rohaczka.

- Na razie broni Łuba, mamy trzech bramkarzy, każdy dostanie szansę. Na razie Łuba bardzo dobrze broni, sprawdzę tylko czy nie zawinił przy utracie czwartej bramki. Nie mamy czwartej piątki przez kontuzję, a nie przez sprowadzenie Amerykanina do bramki - bronił się Rohaczek.

"Czasem jest nawet pięć-sześć kontuzji, to w hokeju normalne" - nie dawali za wygraną żurnaliści.

- Wiemy, że z tak wąskim składem nie da się grać w play-offach. To jest jasne. Jesteśmy na etapie przebudowy zespołu, teraz mamy inne cele niż rok temu - odparł trener Cracovii.

Dziennikarze zauważyli jednak, że za pieniądze wydane na trzeciego bramkarza można było zatrudnić obrońcę czy napastnika.

- To nie ma nic wspólnego z pieniędzmi. Potrzebujemy konkurencji o miejsce w bramce. Gdy będzie kontuzjowany Łuba, to kto wejdzie do bramki? - pytał trener.

- Kowalówka - odpowiedział mu dziennikarz.

- A kto po nim? - nie dawał za wygraną Rohaczek.

"Przez 17 lat miał pan tylko Radziszewskiego, a jego zastępca dostawał szansę w trzech meczach sezonu i jakoś pan sobie radził" - argumentował dziennikarz.

- Tak to wtedy działało, a teraz znaleźliśmy trzech bramkarzy, na dzisiaj broni Łuba. Nie rozumiem w czym problem? - rozkładał ręce trener.

"Po co trzech bramkarzy, skoro brakuje napastników?" - dziwili się dziennikarze.

- Jezus Maria! Bo musi być trzech bramkarzy! Jak tego nie rozumiecie, to co ja poradzę. Mam czwarty atak, tylko jego członkowie są chorzy lub kontuzjowani, panowie! Powinienem mieć pięć formacji na sezon? To jest wasze zdanie, a ja wam nie wierzę - upierał się Rudolf Rohaczek.

Gdy rzecznik Cracovii zapytał po kilkunastominutowej wymianie zdań o kolejne kwestie, zabrał głos trener Podhala i reprezentacji narodowej Tomek Valtonen:

- Chciałem wam pogratulować, bo to najciekawsza konferencja, odkąd jestem w Polsce. Może czasem było za agresywnie. Gdyby każda taka była, to czekałbym na konferencje - docenił widowisko prezentujący fińską myśl szkoleniową trener.

W piątek "Pasy" podejmują mistrzów Polski z GKS-u Tychy, a "Szarotki" w niedzielę grają w Nowym Targu z liderem - Tauronem GKS-em Katowice.


Michał Białoński, Kraków

Dowiedz się więcej na temat: Rudolf Rohaczek | Tomek Valtonen

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje