Reklama

Reklama

Comarch Cracovia - Tauron GKS Katowice 2-1. Rohaczek: To nie koniec, Malasiński: Wyeliminować kary

- Prowadzimy w serii 3-1 i to nie jest koniec, dobrze o tym wiemy. Mentalnie musimy się przygotować na mecz poniedziałkowy - powiedział napastnik Tauronu GKS-u Katowice Tomasz Malasiński, którego gol przerwał dogrywkę w piątkowym meczu z Comarch Cracovią, a katowiczanie wygrali 2-1. - To nie koniec. Rok temu w finale wyratowaliśmy się z podobnych tarapatów, zatem zapraszam na środę - podkreślał trener "Pasów" Rudolf Rohaczek.

Trener Rohaczek przypomniał jak rok temu, w finale jego zespół przegrywał serię z GKS-em Tychy 1-3, a jednak wywalczył mistrzostwo Polski.

- Fizycznie jesteśmy dobrze przygotowani. W piątek przegraliśmy, bo w przewagach oddawaliśmy za mało strzałów, a bez nich nie ma bramek. Jeden gol na tyle przewag to stanowczo za mało. Nie ma co kombinować, trzeba strzelać - apelował do swojego zespołu Rohaczek.

Reklama

- My musimy wyeliminować kary. W piątek złapaliśmy ich za dużo, a obrona w osłabieniu kosztuje utratę wielu sił - komentował Malasiński. Jego strzał, wydawało się, że słaby, oddany w niezbyt dogodnej pozycji przyniósł gola i zakończenie piątkowego spotkania.

- Nie było żadnego wielkiego pomysłu na akcję zakończoną złotym golem. Ona sama wyszła z gry. Taki jest hokej, tu akcja błyskawicznie przenosi się spod jednej bramki na drugą. Ktoś w Cracovii popełnił błąd, my to wykorzystaliśmy. Radek Sawicki przepuścił mi sprytnie krążek i padł z tego gol - opowiadał "Malaś".

Rafał Radziszewski w minionych latach był filarem wszystkich sukcesów Cracovii. Ratował zespół z wielu opresji, na ogół lepiej znosił presję decydujących starć niż bramkarze rywali, jak choćby Stefan Żigardy między słupkami GKS-u Tychy rok temu. Teraz jednak "Radzik" nie notuje najlepszych play-offów w życiu.

- Rozmawiam nie tylko z nim, ale z całym zespołem. Nie wiem czy "Radzik" popełnił błąd przy golu w dogrywce, muszę to obejrzeć na wideo. Bez dobrej formy bramkarza masz słabe szanse na przejście play-offów - to stara hokejowa prawda - zaznaczył Rohaczek, który jest optymistą przed poniedziałkowym spotkaniem.

- Podobnie jak w czwartek, w piątkowym spotkaniu zagraliśmy świetne dwie tercje. W nich mecz toczył się na jedną bramkę. Musimy tylko poprawić skuteczność. Na poniedziałek będziemy gotowi - zapewnia. - Już teraz zapraszam na środowy mecz w Krakowie - mówi zawadiacko, choć dobrze wie, że ewentualna porażka w Katowicach zakończy półfinałową rywalizację awansem "Gieksy".

- Mamy teraz nóż na gardle, a w takiej pozycji gra nam się lepiej. Pokazaliśmy to rok temu, zdobywając mistrzostwo Polski - podkreśla napastnik Cracovii Damian Kapica.

Z Krakowa Michał Białoński 
 

Dowiedz się więcej na temat: Rudolf Rohaczek | Tomasz Malasiński

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje