Reklama

Reklama

Comarch Cracovia - GKS Tychy 7-4 w finale PHL

Broniąca tytułu Comarch Cracovia wygrała z GKS-em Tychy 7-4 w trzecim meczu finału PHL, sprawiając wyśmienity prezent swojemu trenerowi Rudolfowi Rohaczkowi, który w sobotę obchodził 54. urodziny. Mistrzem Polski zostanie drużyna, która odniesie cztery zwycięstwa. Następne spotkanie w niedzielę, w Krakowie.

Po dwóch spotkaniach w Tychach w lepszej sytuacji był GKS, który wygrał oba spotkania na własnym lodowisku.

Obaj trenerzy dokonali kilku zmian. Rohaczek pozmieniał układ w "piątkach". W drugiej pojawił się Adam Domogała, a w trzeciej Maciej Urbanowicz, który zastąpił Tomasza Sykorę, mającego problem z mięśniem czworogłowym.

Jirzi Szejba, opiekun tyszan, musiał radzić sobie bez wciąż zawieszonego Jana Semorada i kontuzjowanego Jaroslava Kristka.

Goście objęli prowadzenie w ósmej minucie. Filip Komorski zagrał do stojącego między bulikami Bartłomieja Jeziorskiego, a ten strzelił, na tyle precyzyjnie, że pokonał Rafała Radziszewskiego.

Reklama

"Pasy" wyrównały w 16. minucie. Fantastyczną akcję przeprowadził Oliver Paczkowski, który na buliku ograł Miroslava Zatkę, by potem wrzucić krążek do siatki obok Sztefana Żigardy'ego.

Minutę później obrońcy tytułu prowadzili już 2-1. Na strzał z niebieskiej linii zdecydował się Patryk Wajda, Żigardy odbił krążek do boku, gdzie stał Domogała i umieścił "gumę" w siatce.

Gospodarze poszli za ciosem. Comarch Cracovia zdobyła kolejną bramkę, gdy grała w przewadze. W 18. minucie na uderzenie z linii niebieskiej zdecydował się Peter Novajovsky, Żigardy tylko sparował krążek, a Damian Kapica, który wcześniej, miał dwie dobre okazje, popisał się skuteczną dobitką. "Pasy" potrzebowały tylko dwóch minut i 27 sekund, by strzelić trzy gole!

Druga tercja przebiegała pod dyktando mistrzów Polski. Hokeiści z Krakowa stwarzali sobie dogodne sytuacje, przez 30 sekund grali nawet z podwójną przewagą, ale byli nieskuteczni albo świetnie bronił bramkarz rywala.

Jak w takich wypadkach bywa, gola strzelili przeciwnicy. W 31. minucie Patryk Kogut zagrał spod bandy pod bramkę do Jarosława Rzeszutki, a ten tylko dołożył kij, pokonując Radziszewskiego.

Końcówka tercji bezdyskusyjnie należała jednak do "Pasów".

Najpierw w 37. minucie Kapica wjechał do tercji tyszan i strzelił między nogami Żigardy'ego, zdobywając swojego drugiego gola w sobotę.

Z kolei w 39. minucie gospodarze rozgrywali krążek w tercji, spod linii niebieskiej przymierzył Novajovsky, a w powstałym zamieszeniu podbramkowym "gumę" wyłuskał Domogała i posłał ją do siatki. To było również jego drugie trafienie w tym meczu.

Trzy minuty po rozpoczęciu trzeciej tercji padła kolejna bramka dla Comarchu Cracovii. Na ławce kar przebywał Zatko, "Pasy" rozgrywały "zamek" w tercji GKS-u, Kapica podał do Mateusza Rompkowskiego, a ten znalazł Petra Szinagla, który uderzeniem z pierwszego krążka posłał go do siatki.

Minutę później było już 7-2. Petr Kalus pewnie wykorzystał rzut karny podyktowany za zagranie ręką w polu bramkowym.

Potem gole strzelili tylko przyjezdni. W 52. minucie, grając w przewadze, Michael Kolarz przymierzył spod linii niebieskiej. Radziszewski jeszcze protestował, że krążek po drodze dotknął Filip Komorski, który miał za wysoko uniesiony kij, ale sędziowie nie zmienili decyzji.

Z kolei w 55. minucie bramkarz Comarchu Cracovii miał trochę pecha, ponieważ po uderzeniu Koguta był rykoszet, który uniemożliwił mu skuteczną interwencję.

"Pasy" w sobotę wróciły jednak do gry. Kolejny mecz w niedzielę, również w Krakowie, początek o 16.30. Transmisja w TVP Sport.

Wiemy już też, że rywalizacja na pewno powróci do Tych, gdzie w środę, 29 marca, odbędzie się spotkanie numer sześć.

Paweł Pieprzyca

Comarch Cracovia - GKS Tychy 7-4 (3-1, 2-1, 2-2)

Bramki: Jeziorski-Komorski-Vitek (7.52), 1-1 Paczkowski (15.07), 2-1 Domogała-Wajda (16.20), 3-1 Kapica-Novajovsky (17.34, w przewadze), 3-2 Rzeszutko-Kogut (30.03), 4-2 Kapica-Dziubiński-Zib (36.48), 5-2 Domogała-Novajovsky (38.12), 6-2 Szinagl-Rompkowski-Kapica (42.29, w przewadze), 7-2 Kalus (43.39, karny), 7-3 Kolarz-Jeziorski-Vitek (51.45, w przewadze), 7-4 Kogut-Makrow-Kolusz (54.32).

Comarch Cracovia: Radziszewski - Rompkowski, Novajovsky, Kapica, Dziubiński, Szinagl - Wajda, Kruczek, Drzewiecki, Słaboń, Domogała - Zib, Dąbkowski, Kalus, McPherson, Urbanowicz - Noworyta, Dutka, Kisielewski, Chovan, Paczkowski.

GKS: Żigardy - Pociecha, Kubosz, Kogut, Kolusz, Makrow - Kotlorz, Bryk, Bepierszcz, Galant, Witecki - Górny, Kolarz, Vitek, Komorski, Jeziorski - Horzelski, Zatko, Rzeszutko, Wożnica.

Sędziowali: Paweł Breske i Zbigniew Wolas jako główni. Kary: Cracovia - 16, GKS - 18. Widzów 2500.

Stan rywalizacji play-off (do czterech zwycięstw): 2-1 dla GKS-u.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne