Reklama

Reklama

Awantura w hokeju c.d. Kluby nie chcą grać w porze obiadowej

​Kolejna awantura w polskim hokeju. Spółka PHL proponowała, by niedzielny hit ligi GKS Tychy - Comarch/Cracovia został rozegrany o godz. 13:30. Zainteresowane kluby nawet nie chcą o tym słyszeć. - Co to za promocja hokeja - dziwią się?

PHL nalegała na wcześniejszą porę, bo w ten sposób hit mogłaby transmitować otwarta telewizja TVP Regionalna (zasięg 97 procentowy), podczas gdy spotkanie rozgrywane o godz. 17 trafi tylko na antenę TVP Sport  (stacja ta ma zasięg 15,7 mln widzów licząc nawet z tymi, którzy nie wykupili pakietu oferującego ten kanał). Regionalna ma wolną antenę na sport między godz. 13 a 16, jako schedę po I lidze żużla, która zakończyła już sezon.

Reklama

Najbogatsze kluby hokejowe - GKS Tychy i Comarch/Cracovia nie chcą grać tak wcześnie. Zgodnie zaprotestowały do PZHL-u. Rozgrywanie meczu w porze przedobiedniej nie podoba się też trenerowi "Pasów" Rudolfowi Rohaczkowi, który także protestuje.

- Ze względów promocyjnych i szkoleniowych to bezsensowna pora. Kto w Tychach przyjdzie na taki mecz? Dwa najbardziej stabilne kluby w Polsce zmuszać do grania o tak bezsensownej godzinie i nazywać to jeszcze propagowaniem dyscypliny?! To nikomu nie służy - podkreśla Tomasz Bałdys z Comarch/Cracovii.

- My nikogo do niczego nie zmuszamy. Propozycja rozegrania około ośmiu meczów od października do stycznia w niedzielę o godz. 13:30, na antenie TVP Regionalna, została zgłoszona już w lipcu i według zapewnień PZHL-u zyskała akceptację wszystkich klubów ekstraklasy - komentuje dla Interii red. Stanisław Snopek z TVP.

- Z miesięcznym wyprzedzeniem, na początku września wytypowaliśmy na październikowe niedziele dwa spotkania. To Naprzodu z Sanokiem, które przed sezonem zapowiadało się na walkę o szóstą pozycję, już pokazaliśmy. Teraz planowaliśmy szerszemu odbiorcy zaoferować mecz lidera z wiceliderem, licząc na duże zainteresowanie widzów - dodaje red. Snopek.

- Zatem od co najmniej miesiąca były to znane plany, a teraz - w ostatniej chwili - dowiadujemy się, że jednak nie zagrają o godz. 13:30. Słyszę też argument, że o tak wczesnej porze w niedzielę kibice nie przyjdą, a w silniejszych ligach od polskiej takie przypadki są częste. Na przykład w najbliższą niedzielę, w NHL New York Rangers zagrają z New Jersey Devils o godz. 13 - porównuje red. Snopek.

- Godzinę 13:30 zaproponowała nam TVP Regionalna, z której życzliwości chcieliśmy skorzystać. Do tej pory anteny otwarte nie były zainteresowane polskim ligowym hokejem - precyzuje red. Snopek. 

- Jeśli trafi się jeszcze słoneczna pogoda, ludzie nie przyspieszą powrotu z weekendu do Tychów tylko dlatego, że jest mecz hokejowy. A jaki mecz ma się klubom nie dopinać finansowo, jak właśnie spotkanie na szczycie?! Dlatego nie odstraszajmy ludzi od kas wczesnymi porami meczów, tym bardziej, że w odróżnieniu od piłkarskiej Ekstraklasy, PZHL nie wspomaga klubów finansowo, nie znajduje sponsorów dla ligi, one muszą sobie radzić same, a takie pomysły jak przesuwanie pory rozgrywania meczów na godz. 13:30 to utrudnianie naszej pracy - dodaje Bałdys.

Trudno się dziwić argumentacji TVP, która chciała wypłynąć z hokejem do szerszej publiczności. Mecze zaplecza ekstraklasy żużlowej w TVP Regionalna oglądało ponad 200 tys. widzów. W wypadku mniej popularnego od żużla hokeja można się było spodziewać oglądalności na poziomie 100 tys. osób. Taka oglądalność prędzej, czy później przyniosłoby klubom pieniądze. Ekspozycja sponsorów na bandach i lodowisku byłaby zauważalna nie tylko przez kilka tysięcy kibiców na arenie, ale też przez dziesiątki, jeśli nie ponad 100 tys. osób za pośrednictwem TV.

Tak jak każdy ostatni problem i ten sprowadza się do słabej jakości zarządzania i komunikowania się z klubami hokejowej centrali. Partner telewizyjny PZHL-u - TVP otrzymał w lipcu komunikat ze związku: "kluby zaakceptowały pomysł gry w niedzielę o godz. 13:30", a teraz, na kilka dni przed meczem wybucha nikomu niepotrzebna awantura.

- Nic nie wiem, jakoby PZHL miał się z nami konsultować w lipcu odnośnie grania w niedzielę o godz. 13:30 . Nikt z Cracovii akceptacji na taki pomysł nie dał - mówi Interii Tomasz Bałdys z Comarch/Cracovii.

Szef PHL Janusz Wierzbowski wysłał dzisiaj pismo, w którym polemizuje z GKS-em Tychy (twierdzi, że lodowisko by się zapełniło nawet o godz. 13:30), ale późniejszą (godz. 17:00) porę akceptuje. Transmisję przeprowadzi TVP Sport.

Michał Białoński

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje