Reklama

Reklama

Aksam/Unia - KH Sanok 4-1

W 8. kolejce PLH Aksam Unia Oświęcim pokonała na własnym lodzie Ciarko Sanok 4-1. Większa część meczu była rozgrywana w sennym, a momentami nawet żółwim tempie. Katharsis nastąpiło dopiero pod koniec drugiej odsłony, a rolę herosa doskonale odegrał Peter Gallo, który dwukrotnie znalazł sposób na Wojciecha Rockiego. Dodatkowo słowacki defensor zapisał na swoim koncie asystę.

Unici przystąpili do spotkania bez Zbigniewa Szydłowskiego. Etatowego pierwszego bramkarza zastąpił Sebastian Stańczyk. - Zbyszek ma problemy ze sprzętem, zepsuła mu się płoza w łyżwie. Dodatkowo sam twierdzi, że nie jest w najlepszej dyspozycji. Odpoczynek na pewno dobrze mu zrobi - wyjaśniał Ryszard Kowalówka, dyrektor sportowy klubu.

Reklama

Troszkę inaczej wygląda sprawa z Karolem Piotrowskim. 26-letni defensor spakował się i opuścił Oświęcim. - Karol oddał sprzęt i wyjechał. Wysłał także prośbę o rozwiązanie kontraktu - powiedział dyrektor Kowalówka. W drużynie gospodarzy wystąpił za Waldemar Klisiak, choć dopadło go przeziębienie. Z tą samą dolegliwością zmagają się także Wojciech Stachura, Marek Modrzejewski, Martin BuczekMarek Badżo.

Sanoczanie starali się zmazać plamę na honorze i przerwać złą passę - czterech porażek z rzędu. W drużynie z Podkarpacia zabrakło Martina Vozdecky'ego, któremu w meczu z Toruniem odnowiła się kontuzja. Nie wystąpił także Viliam Czacho. 32-letni Słowak w spotkaniu ze "Stalowymi Piernikami" zarobił karę meczu i musiał odpokutować swoje nieprofesjonalne zachowanie.

- Do meczu musimy przystąpić w stu procentach skoncentrowani i od początku odważnie zaatakować. Musimy ich pokonać. Punkty są nam bardzo potrzebne - mówił przed spotkaniem Peter Tabaczek, środkowy oświęcimian. Rzeczywiście "Biało-niebiescy" od początku starali się zaatakować, ale podobną taktykę wybrali goście z Sanoka. Jednak w obu ekipach brakowało pomysłu na grę i dokładności w rozrywaniu krążka. Widząc taki przebieg meczu niektórzy kibice zaczynali już nawet powoli ziewać.

W pierwszych dziesięciu minutach optyczną przewagę wyrobili sobie podopieczni Josefa Skokana. Strzelali na oświęcimską bramkę kąśliwie, ale Sebastian Stańczyk nie dał się pokonać. Unici odpowiadali sporadycznie. W 14. minucie poważnie zakotłowało się pod bramką gospodarzy. Sanoczanie rozklepali defensywę gospodarzy, ale dobrze znany oświęcimskim kibicom Paweł Połącarz posłał gumę wprost w Sebastiana Stańczyka. Zdecydowanie najlepszą okazję na objęcie prowadzenia Unici zmarnowali w 16. minucie. Piotr Cinalski świetnym podaniem uruchomił wychodzącego na czystą pozycję Macieja Szewczyka, jednak 20-letniemu środowemu zabrakło zimnej krwi.

W pierwszej tercji na lodowisku wiało nudą. Nieporadność zawodników obu drużyn sięgała zenitu, a na bramki trzeba było poczekać do drugiej odsłony. Już 27 sekund po rozpoczęciu wynik spotkania otworzył Wojciech Milan, który strzałem z dwóch metrów nie dał szans rozpaczliwie interweniującemu Sebastianowi Stańczykowi.

Wydawało się, że Unici już się nie obudują. Ich akcje były rwane, kulała także gra w przewagach, aż w końcu nadeszła 36. minuta. Wtedy wszystko zmieniło się jak za pociągnięciem czarodziejskiej różdżki. Unici w końcu sprytnie rozegrali zamek: Wojtarowicz zagrał zza bramki do pozostawionego bez opieki Tabaczka, któremu pozostało tylko dopełnić formalności. - Dostałem bardzo dobre podanie od Wojtka Wojtarowicza i pozostało mi tylko wbić gumę do siatki - mówił skromnie 24-letni Słowak.

Gol podziałał na gospodarzy mobilizująco. Podrażnieni sanoczanie złapali karę, a oświęcimianie znów wykorzystali grę w przewadze. Peter Gallo piorunującym strzałem z linii niebieskiej zmusił do kapitulacji golkipera z gości.

W trzeciej odsłonie znów o sobie dał znać świetnie dysponowany dzisiaj Peter Gallo. Najpierw po podaniu Tabaczka - swojego rodaka i zarazem imiennika - zdobył trzecią bramkę dla gospodarzy, a na półtorej minuty przed końcową syreną obsłużył dobrym podaniem Macieja Szewczyka.

- Miałem dzisiaj dobry dzień. Strzelałem i wpadało - ocenił swoją postawę sympatyczny Słowak - Jednak musimy pochylić czoła przed kibicami, bo nie stworzyliśmy im dzisiaj dobrego spektaklu. Zbyt wiele było niedokładnych podań i za dużo niezdecydowania na lodzie - kręcił głową zdegustowany słabą postawą w meczu obu ekip Peter Gallo.

Po meczu powiedzieli:

Josef Dobosz, trener Aksam Unii: - Strasznie długo wchodziliśmy w mecz. Może było to spowodowane tym, że w piątek odbyliśmy długą podróż do Gdańska, a wróciliśmy dopiero w sobotę rano. Dodatkowo kilku zawodników rozchorowało się i grało w spotkaniu W pierwszej odsłonie graliśmy na cztery ataki i trzy pary obrońców i nie przynosiło to nam żadnych korzyści. W połowie odsłonie zdecydowałem, że zagramy tylko trzema formacjami i wyglądało to znacznie lepiej. Z trzech punktów jestem jak najbardziej zadowolony.

Josef Skokan, trener Ciarko Sanok: - Przez większą część meczu byliśmy lepszym zespołem, ale niestety przegraliśmy. Taki jest hokej, czasami lepszy przegrywa. Mogę powiedzieć, że wszystkie bramki straciliśmy, gdy graliśmy w osłabieniu. Wypada mi pogratulować rywalom. Muszę przyznać, że byłem bardzo zdenerwowany, gdy moi najbardziej doświadczeni zawodnicy łapali proste wykluczenia.

Aksam Unia Oświęcim - Ciarko KH Sanok 4-1 (0-0, 2-1, 2-0)

0-1 Milan - Mermer (20:27)

1-1 Tabaczek - Wojtarowicz, Klisiak (35:47) ; 5/4

2-1 Gallo - Połącarz, Wojtarowicz (37:11) ; 5/4

3-1 Gallo - Tabaczek, Klisiak (46:10) ; 5/4

4-1 Szewczyk - Gallo (58:30) ; 5/4

Unia: Stańczyk (Noworyta) - Gallo, Krzemień; Klisiak, Tabaczek, Wojtarowicz - Cinalski, Kowalówka (2); Modrzejewski, Szewczyk, Twardy - T. Połącarz (2), Obstarczyk(2); Buczek, Stachura(4), Badżo oraz Bibrzycki, Adamus, Sękowski.

Trener: Josef Dobosz

Sanok: Rocki (od 46:10 Janiec) - Sekacz, Rąpała (4); Kostecki, Milan (2), Mermer - Bigos (2), Schneider; Poziomkowski, Ćwikła (4), Połącarz - Solon, Demkowicz (4); Maciejko, Strzyżowski, Biały oraz Grzesik i Maślak.

Trener: Josef Skokan

Sędziowali: Rokicki - Kolusz, Długi. Kary: 10 oraz 16. Widzów: 1300

Radosław Kozłowski, Oświęcim

CZYTAJ TEŻ:

Wicemistrz gromi eks-lidera, "Pasy" górą po dogrywce!

Dowiedz się więcej na temat: Słowacy | bramki | milan | Peter | Sanok

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama