Reklama

Reklama

5. kolejka PHL: Comarch/Cracovia – GKS Tychy 2-5

W najciekawszym starciu piątej kolejki hokejowej ekstraklasy Comarch/Cracovia nadspodziewanie łatwo uległa w Krakowie mistrzom Polski – GKS-owi Tychy 2-5. Z obu ekip rekrutuje się ponad połowa reprezentacji Polski, więc nie przez przypadek spotkanie obfitowało w ciekawe i szybkie starcia.

Spotkanie oglądał selekcjoner Jacek Płachta. - Nie winiłbym Cracovii, po prostu Tychy były dużo lepsze. Szybsze, agresywniejsze, wygrywały pojedynki. Cieszy mnie dobra forma Kamila Kosowskiego, któremu tamten sezon nie wyszedł - powiedział trener "Biało-czerwonych".

Reklama

Po letniej ofensywie transferowej "Pasów" można było się spodziewać, że zespół Rudolfa Rohaczka - przynajmniej grając u siebie - każdego krajowego rywala będzie wręcz zmiatał z lodu. Tymczasem dwa razy w ciągu dwóch tygodni Cracovia zebrała srogi łomot od mistrza Polski - GKS-u Tychy, który do piątku na wyjazdach zawodził, przegrywając wysoko w Oświęcimiu i w Nowym Targu.

Czy Jirzi Szejba ma dobrą metodę na swego rodaka Rohaczka? Nie wiadomo, w każdym razie Cracovia gra na razie grubo poniżej oczekiwań. Zespół jest wolny, ospały, słabo zgrany, jakby latem nie miał sparingów. Do tego doszły koszmarne błędy w obronie. Najpierw strata krążka za bramką, po której najlepszy na lodzie Jurij Kuzin wycofał na linię niebieską do Bartłomieja Pociechy, a sam zasłonił widoczność bramkarzowi. Pociecha wypalił, krążek ugrzązł w siatce.

Dwie minuty później Filip Komorski uderzył z koła wznowień, odbity od rękawicy Erika Spady’ego krążek przelobował Rafała Radziszewskiego i mieliśmy szybkie 0-2.  Gdy w 11. min Marcin Kolusz balansem ciała niemal na stojąco minął Mateusza Rompkowskiego i wypalił z nadgarstka w długi róg, kibice przecierali oczy ze zdumienia.

Pusty przebieg Spady’ego pod bandę kosztował krakowian utratę czwartej bramki na początku II odsłony. Gdy Kanadyjczyk opuścił swój posterunek przed bramką, autostradę (bez bramek) miał do niej Jakub Witecki. Pierwszy strzał "Radzik" obronił, ale wobec dobitki do "pustaka" był bez szans. Na 0-5 mógł podwyższyć Kuzin, lecz przegrał pojedynek z Radziszewskim.

Co ma wisieć, nie utonie. Piątego gola mistrzowie Polski i tak szybko zdobyli. Nie upłynęła jeszcze połowa meczu, a po szybkiej kontrze Josef Vitek wypalił w okienko dalszego rogu.

Cracovia w III tercji starała się ratować honor, walczyła o zminimalizowanie rozmiarów porażki. Błyszczał Damian Kapica. Świetną okazję miał Adam Domogała, lecz nie trafił na pustą bramkę z dwóch metrów. W końcu Krystian Dziubiński, po dograniu spod bandy Patrika Svitany huknął z nadgarstka pod poprzeczkę i Kamil Kosowski po raz pierwszy skapitulował. Swoją drogą niezła dyspozycja "Kosy" to dobre wieści dla selekcjonera Jacka Płachty w kontekście przyszłorocznych MŚ Dywizji IA.

"Pasy" poszły za ciosem. Drugiego gola zdobył obrońca Maciej Kruczek, który zapędził się do przodu i z bliska pokonał Kosowskiego.

Na 38 sekund przed końcem meczu rzutu karnego nie wykorzystał Mikołaj Łopuski. Jego strzał obronił "Radzik".

Powiedzieli po meczu:

Jirzi Szejba (trener GKS-u Tychy):

- Świetnie zaczęliśmy mecz, od strzelenia trzech bramek. W drugiej tercji pierwsze 10 minut były dobre, ale ostatnia odsłona nie była według naszego planu. Zawodnicy muszą szanować ten wynik, a grali zbyt indywidualnie. Całe szczęście, że dzisiaj rywal  dziś nie wykorzystywał. Są trzy punkty i się one liczą.

- W przygotowaniach wygraliśmy wszystko, a później Superpuchar gładko wygrany, więc głowy tak urosły, że chłopakom się wydawało, iż samo pójdzie w lidze. Tym bardziej, że w Sosnowcu, z SMS-em strzeliliśmy 19, a później w Oświęcimiu nastąpił zimny prysznic. Chłopcy muszą szanować to, że jest kolekty, że nie wygra tylko jeden, ale kolektyw pracuje na sukces.

- Kamil Kosowski bronił dobrze. Zdecydowałem się go wstawić, bo "Żigy" (Żigardy) miał problemy z kolanem - musi dochodzić do siebie. Na dodatek jest reguła, ze polski bramkarz musi bronić 50 procent meczów. Chcę mieć obu przygotowanych, a Kosowski nie zawiódł.

Rudolf Rohaczek (trener Comarch/Cracovii):

- Nie wyszedł nam początek spotkania, od szybkich trzech bramek. Kompletnie nic nie graliśmy. Ułatwiliśmy bardzo rywalowi zadanie, bo popełnialiśmy indywidualne błędy. Po trzech błędach chcieliśmy dograć do końca tercji, bez straty gola. W drugiej tercji za bardzo chcieliśmy, ale nie wychodziło. Dopiero trzecia tercja nam wyszła. Dlaczego tak słabo grał Spady, który miał być wzmocnieniem? Tak to jest, jak ktoś się latem sam przygotowuje i nie wiadomo co robi. Trzeba się będzie zastanowić, co zrobić. To nie ten zawodnik, co z końca minionego sezonu. On zawsze grał dobrze, pozycyjnie, a teraz takie błędy. Wypadł na miesiąc Novojovsky, Dutka wróci za tydzień, więc może poprawi obronę.

Damian Kapica (napastnik Comarch/Cracovii):

- W szatni byliśmy dobrze nastawieni, a wyszliśmy na lód nie wiem czy stremowani i szybko straciliśmy trzy gole. Po tym nasza gra się posypała. Druga tercja też się nie udała. Atakowaliśmy, graliśmy u nich w tercji, a oni wychodziliśmy z kontrą i strzelali bramkę. W trzeciej tercji nasza gra ruszyła, ale było już za późno. Przegraliśmy jak w Superpucharze. Nie ma się co załamywać. Trzeba myśleć o następnym meczu.

- W formacji z Drzewieckim i Słaboniem dobrze się czuję, współpraca jest bardzo dobra, ale są mecze, że nie chce nic wpaść do siatki. Trzeba popracować nad wykończeniem akcji. Po dwóch tercjach w szatni było nerwowo, ciężka atmosfera. Trzeba krzyknąć i się pobudzić. Dzisiaj to nie pomogło, ale trzeba jak najwięcej impulsów.

Comarch/Cracovia - GKS Tychy 2-5 (0-3, 0-2, 2-0)

Bramki: 0-1 Pociecha (3:02 Kuzin, Łopuski), 0-2 Komorski (5:31), 0-3 Kolusz (10:10 Kalinowski, Bepierszcz), 0-4 Witecki (23:44 Bagiński, Galant), 0-5 Vitek (28:14 Kotlorz), 1-5 Dziubiński (46:00 Svitana), 2-5 Kruczek (49:58 Szinagl).

Comarch/Cracovia: Radziszewski - Spady, Rompkowski (2), Svitana (2), Dzubiński, Szinagl - Dąbkowski, Wajda, Urbanowicz, Pasiut, Domogała - Noworyta, Kruczek, Kapica, Słaboń, Drzewiecki - Paczkowski, Maciejewski, Guzik, Wróbel, Kisielewski.

GKS Tychy: Kosowski - Hertl, Pociecha, Łopuski, Rzeszutko (2), Kuzin (2) - Kotlorz, Bryk, Bepierszcz, Kolusz, Kalinowski - Kolarz (2), Ciura (2), Witecki, Galant, Bagiński - Kogut, Kartoszkin, Jeziorski, Komorski, Vitek.

Sędziował Sebastian Molenda z Sosnowca.

Widzów: 1100.

Kary: 6 oraz 6.

Z Krakowa Michał Białoński

Hokeiści Ciarko PBS Bank STS Sanok przegrali z JKH GKS Jastrzębie 2-3 po rzutach karnych. Jastrzębianie prowadzili w Sanoku już 2-0, ale gospodarze odrobili straty, a w dogrywce atakowali 4 na 3, lecz nie wykorzystali dwuminutowego okresu gry w przewadze i rozstrzygnięcia zapadło dopiero w karnych. Decydującego, w 3. kolejce, wykorzystał Mateusz Danieluk.

Unia Oświęcim rozpoczęła starcie z Nestą Mires Toruń jak na lidera przystało - gole Petera Tabaczka i Jerzego Gabrysia dały jej prowadzenie 2-0, ale na kolejnego gola swojej drużyny fani gospodarzy czekali aż do dogrywki. Torunianie zdobyli kontaktowego gola w przewadze, a niespełna pół minuty przed końcem do dogrywki doprowadził Daniel Minge. Zwycięskiego gola w 2. minucie dogrywki zdobył Radim Haas.

Nie było niespodzianki w meczu SMS U20 Sosnowiec z TatrySki Podhalem Nowy Targ. Trzeci zespół minionego sezonu pokonał "szkółkę" 6-0. "Szarotki" błyskawicznie objęły prowadzenie po akcji Patryka Wronki.

Hokeiści Polonii Bytom pewnie pokonali Naprzód 10-3 w Janowie. W 24. minucie Aleksandr Michiejenak odpowiedział na gola Davida Tomeczki i zmniejszył straty gospodarzy (1-3), ale jeszcze w drugiej tercji goście strzelili kolejne trzy bramki.

Mecz Orlika Opole z Zagłębiem Sosnowiec zakończył się zwycięstwem gospodarzy 6-1. Trzy gole zdobyli w ostatnich pięciu minutach.

Unia Oświęcim - Nesta Mires Toruń 3-2 po dogrywce (2-0, 0-1, 0-1, 1-0)

Bramki: 1-0 Peter Tabaczek (5), 2-0 Jerzy Gabryś (17), 2-1 Jacek Dzięgiel (28), 2-2 Daniel Minge (60), 3-2 Radim Haas (62).

Kary: Unia, Nesta - po 6 minut. Widzów 800.

Ciarko PBS Bank Sanok - JKH GKS Jastrzębie 2-3 po karnych (0-0, 0-1, 2-1, dogrywka 0-0, karne 1-2)

Bramki: 0-1 Vladimir Lukacik (30), 0-2 Jakub Gimiński (45), 1-2 Robert Kostecki (47), 2-2 Benjamin Breault (54). Decydujący karny: Mateusz Danieluk.

Kary: Ciarko - 8; JKH GKS - 10 minut. Widzów 1 500.

Orlik Opole - Zagłębie Sosnowiec 6-1 (1-1, 1-0, 4-0)

Bramki: 1-0 Michael Cichy (5), 1-1 Marcin Kozłowski (6), 2-1 Drew George (29), 3-1 Drew George (46), 4-1 Michael Cichy (56), 5-1 Branislav Fabry (57), 6-1 Bartłomiej Bychawski (60). 

Naprzód Janów - Polonia Bytom 3-10 (0-2, 1-4, 2-4)

Bramki: 0-1 Artur Wieczorek (16), 0-2 Michał Działo (20), 0-3 Dawid Tomecko (24), 1-3 Aleksandr Michegonok (24), 1-4 Michał Działo (28), 1-5 Łukasz Dybaś (37), 1-6 Łukasz Krzemień (38), 1-7 Michał Działo (45), 2-7 Michał Krokosz (47), 3-7 Marek Holy (49), 3-8 Martin Przygodzki (49), 3-9 Łukasz Dybaś (50), 3-10 Martin Przygodzki (60).

Kary: Naprzód - 8; Polonia - 6 minut. Widzów 300.

SMS U20 Sosnowiec - TatrySki Podhale Nowy Targ 0-6 (0-2, 0-2, 0-2)

Bramki: 0-1 Patryk Wronka (1), 0-2 Jarmo Jokila (10), 0-3 Maciej Sulka (22), 0-4 Jussi Tapio (36), 0-5 Konrad Stypuła (47), 0-6 Mateusz Michalski (57).

Kary: SMS - 4; Podhale - 8 minut. Widzów 50.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje