Wybrzeże dopełniło dzieła. Olbrzymie emocje w Opolu
PGE Wybrzeże Gdańsk uzupełniło skład półfinalistów ORLEN Superligi. W drugim meczu ćwierćfinału pokonało przed własną publicznością KGHM Chrobrego Głogów 36:34. Emocji nie zabrakło w grupie spadkowej.

Wybrzeże przystąpiło do rewanżu w Ergo Arenie z ośmiobramkową przewagą wypracowaną w Głogowie. Niedawny mecz w Ostrowie Wielkopolskim, pokazał, że nawet taka różnica nie oznacza braku emocji.
Podopieczni Patryka Rombla nie zaczęli aż tak agresywnie w obronie, jak w pierwszym meczu. Po 11. minutach był remis 5:5. Gospodarze w końcu złapali lepszy rytm i wyszli na prowadzenie 13:9. W niektórych akcjach pozwalali sobie na efektowne wrzutki. Patryk Rombel często rotował składem. Jego podopieczni mieli zdecydowaną przewagę, ale przed zejściem do szatni dopadło ich rozluźnienie i goście zredukowali straty, a on wziął czas. Jego zawodnicy nie zakończyli ostatniej akcji rzutem i prowadzili "tylko" 19:16.
Na początku drugiej części sytuacja KGHM Chrobrego uległa pogorszeniu. Za faul na Wiktorze Tomczaku czerwoną kartką ukarany został Paweł Paterek. Gospodarze długo utrzymywali cztery gole przewagi. Jednak KGHM Chrobry ambitnie walczył. Dziewięć minut przed końcem, po skutecznym karnym Kacpra Grabowskiego, doprowadził do remisu 30:30. W kluczowych momentach miejscowi nie zawiedli i wygrali 36:34. Teraz na ich drodze stanie Orlen Wisła Płock.
- Taki był nasz plan. Mówimy otwarcie o naszych ambicjach. Ten dwumecz chcieliśmy wygrać zdecydowanie. Mamy możliwości, aby grać w ten sposób. Może początek był nerwowy, ale później złapaliśmy kontrolę, chociaż druga część była średnia w naszym wykonaniu - powiedział Tomasz Gębala, rozgrywający PGE Wybrzeża.
Olbrzymich emocji dostarczyło spotkanie Corotop Gwardii Opole z Piotrkowianinem Piotrków Trybunalskim. Od początku żadna z drużyn nie mogła wypracować przewagi. Gospodarze prowadzili 12:11 do przerwy. Po zmianie stron, wynik ciągle oscylował wokół remisu. W końcówce, przy stanie 27:27, przy piłce był walczący o utrzymanie Piotrkowianin. Stanisław Makowiejew poprosił o czas. Jego podopieczni zgubili piłkę, a zwycięstwo gospodarzom, rzutem w ostatniej sekundzie zapewnił Bartosz Kowalczyk.
- Przyjechaliśmy tutaj, aby zrehabilitować się za fatalny mecz z Lubinem. Zagraliśmy dobre 60 minut. Nie zasłużyliśmy na to, aby wyjechać stąd bez punktu. Niestety, taki jest sport. Czasami bolesny. Musimy szukać punktów gdzieś indziej - powiedział Roman Pożarek, obrotowy Piotrkowianina.
Kolejne spotkania w ORLEN Superlidze w sobotę, kiedy rusza rywalizacja o miejsca 5-8. Pierwsze mecze półfinałów odbędą się w niedzielę i poniedziałek.













