Wszystko już jasne ws. trzeciego miejsca w Polsce. A co z Ligą Mistrzów?
W niedzielę poznaliśmy mistrza Polski - Industria Kielce po raz drugi wyraźnie pokonała Orlen Wisłę Płock. We wtorek zaś była szansa na to, że po 25 latach w końcu medal Superligi wróci do Gdańska. PGE Wybrzeże 10 dni temu pokonało w rzutach karnych Rebud Ostrovię, na jej terenie. A teraz wystarczyło drugi raz wygrać, nawet minimalnie. Patryk Rombel przejął Gdańszczan jesienią 2023 roku, w nieciekawej sytuacji. Zbudował świetny zespół, który... może aplikować o start w Lidze Mistrzów. Bo taka też była stawka rywalizacji o brąz.

Najważniejsze rozstrzygnięcie w polskiej piłce ręcznej już zapadło - w niedzielę poznaliśmy mistrza kraju. Jeszcze półtora miesiąca temu, po finałowym turnieju o Puchar Polski, wydawało się, że Orlen Wisła Płock pomknie po kolejne trofeum. A tymczasem, gdy przyszło grać o ten najważniejszy tytuł, dwa razy zdecydowanie lepsza okazała się Industria. Przygotowana już przez pochodzącego z Ostrowa Wlkp. Krzysztofa Lijewskiego, a nie Tałanta Dujszebajewa.
Industria zapewniła sobie grę w Lidze Mistrzów w sezonie 2026/27 - już zreformowanej, powiększonej do 24 drużyn. Orlen Wisła pewnie dostanie "dziką kartę" do niej, ale wg nowych przepisów, także i trzeci klub z naszego kraju może się o nieś starać. W domyśle - triumfator rywalizacji o brązowy medal w Orlen Superlidze. A aby go zdobyć, trzeba wygrać dwa spotkania. W swojej hali Rebud Ostrovia przegrała rzuty karne z PGE Wybrzeżem Gdańsk 6:7, wcześniej był remis 28:28. A teraz doszło do rewanżu w ERGO Arenie.
I widać było po frekwencji, że piłka ręczna wreszcie znów wzbudza zainteresowanie w Trójmieście. Medalu nie było zaś w Gdańsku od 2001 roku, gdy Wybrzeże, z Marcinem Lijewskim, Arturem Siódmiakiem czy Damianem Wleklakiem, wywalczyło złoto.
Orlen Superliga. PGE Wybrzeże Gdańsk kontra Rebud KPR Ostrovia. Drugi mecz o brąz
Dziś Gdańszczanie od początku byli zespołem lepszym. Początkowo w kończenie akcji angażował się głównie Tomasz Gębala, szybko jednak rozłożyło się to na inne pozycje. Dużą przewagę sytuacyjną tworzył na środku Maciej Papina, w bramce znakomicie spisywał się Mateusz Zembrzycki. Ostrovia zaś w ataku miała problem w drugiej linii, stąd często kierowanie piłki na koło, do Iwana Burzaka. A ten trafiał (pięć bramek do 21. minuty), trzymał drużynę przy życiu.

Niemniej przewaga Wybrzeża rosła - w 7. minucie prowadzili już 6:2, gdy przez całe boisko rzucił Zembrzycki. Na dodatek - po swojej świetnej obronie. Nie minął kwadrans, a Kim Rasmussen już prosił o przerwę, przy wyniku 2:6, z perspektywy Ostrovii.
Gdańszczanie sami sobie trochę skomplikowali sprawę, bo - grając w przewadze - zmarnowali drugi już rzut karny, a za chwilę stracili dwie bramki. Zanim Robert Kamyszek wrócił do gry, goście mogli zdobyć kontaktową bramkę. A zgubili piłkę w ataku.
Do 27. minucie wszystkie gole dla Ostrowian rzucił tercet: Dzmytro Smolikau - Burzak - Kamil Adamski. A mimo to Gdańszczanie nie mogli uzyskać większej przewagi, dobrze bronił też Kacper Ligarzewski. Niemniej można było odnieść wrażenie, że Wybrzeże miało pełną kontrolę.

Po pierwszej połowie Gdańszczanie prowadzili 16:12, goście kończyli tę część gry z ukaranymi: Burzakiem i Markiem Szperą. Tymczasem po wznowieniu gry po kwadransie przerwy nagle się wszystko odmieniło. Ostrovia, w osłabieniu, wywalczyła rzut karny - trafił Adamski. A za chwilę uczynił to ponownie, zaś drugą już karę w meczu dostał Gębala. Mało tego, w 35. minucie obie ekipy dzieliła tylko jedna bramka (16:15).
To mógł być punkt zwrotny, gdyby Ostrovii udało się pójść jeszcze za ciosem. Bardzo ważne bramki zdobył jednak Maciej Papina, coś dołożył Czapliński - i już na tablicy pojawiły się liczby 20 i 15. A to oznaczało względny spokój dla Wybrzeża. Tym bardziej, że nadal świetne spotkanie w bramce rozgrywał Zembrzycki.
W 40. minucie Papina znów trafił, już na 22:15. Rasmussen poprosił jeszcze o przerwę na żądanie, ale z dużą dozą prawdopodobieństwa można było stwierdzić, że losy brązu są przesądzone.
Ostrovia walczyła, ale gdy w 54. minucie czerwoną kartkę za atak na twarz Papiny zobaczył Robert Kamyszek, jej sytuacja stała się dramatyczna. Było 27:23 dla Wybrzeża, za chwilę podwyższył Ionut Stanescu.
I tak się stało - Wybrzeże wygrało to spotkanie aż 33:24. Po 25 latach znów klub z Gdańska me medal. Wtedy było złoto, teraz jest brąz. Choć przy eksportowych siódemkach z Kielc i Płocka smakuje pewnie jak... szczere złoto.
PGE Wybrzeże Gdańsk - KPR Rebud Ostrovia Ostrów Wlkp. 33:24 (16:12)
PGE Wybrzeże: Zembrzycki 1, Poźniak - Papina 7 (3/3 z karnych), Czapliński 6 (2/3), Gębala 3, Michałowicz 3 (0/1), Domagała 3, Stanescu 3, Tomczak 2, Będzikowski 1, Czertowicz 1, Peret 1, Stępień 1, Pepliński 1, Rodak, Zmavc.
Kary: 6 minut. Rzuty karne: 5/7.
Rebud Ostrovia: Ligarzewski, Zimny, Krekora - Burzak 7, Adamski 6 (2/3 z karnych), Kamyszek 3, Smolikau 3, Frankowski 2, Szpera 2, Krok 1, Marciniak, Klopsteg, Urbaniak, Misiejuk, Wojciechowski.
Kary: 16 minut. Rzuty karne: 2/3.














![Polki prowadziły już 2:0, a później zapaść. Skrót meczu z Ukrainą [WIDEO]](https://i.iplsc.com/000MY2AEO4MPQKOP-C401.webp)