Wielkie emocje w Lubinie i Legionowie. Poniedziałkowe mecze rozstrzygnęły rzuty karne
Zagłębie Lubin odniosło drugie zwycięstwo z rzędu w ORLEN Superlidze, znów po rzutach karnych. Emocjonujący pojedynek zobaczyli kibice w Legionowie, gdzie również o wygranej zdecydował konkurs siódemek. Co jeszcze przyniosła 16. seria?

W sobotę bezproblemowe zwycięstwa odnieśli zawodnicy z Kielc i Płocka. Industria ograła Corotop Gwardię Opole 48:26, a Orlen Wisła Piotrkowianina Piotrków Trybunalski 34:21.
Na trzecie miejsce w tabeli wróciło PGE Wybrzeże Gdańsk, które pokonało na wyjeździe LOTTO Puławy 42:31. Podopieczni Patryka Rombla szybko wypracowali wysoką przewagę. Na przerwę schodzili przy wyniku 23:12. Druga część zakończyła się remisem. Bardzo dobrze zaprezentowali się Mikołaj Czapliński i Oskar Czertowicz. Pierwszy rzucił 13 bramek przy stuprocentowej skuteczności i umocnił się na prowadzeniu w klasyfikacji najskuteczniejszych. Z kolei młody rozgrywający miał bezpośredni udział w połowie trafień swojego zespołu, notując pięć goli i aż 16 asyst.
- Musimy być skoncentrowani przez całe spotkanie. Bez tego nie uda się kontrolować meczów. Dobrze weszliśmy, ale później pojawiło się trochę przestojów. Wyszliśmy z nich jednak obronną ręką. W takich spotkaniach, gdzie szybko wypracowuje się przewagę, trzeba umieć grać z takim wynikiem. To nam się w pełni udało - tłumaczył Tomasz Gębala, rozgrywający klubu z Gdańska.
W meczu sąsiadów w tabeli KGHM Chrobry Głogów ograł u siebie Handball Stal Mielec 30:25. Pierwsza połowa zakończyła się remisem, ale w drugiej gospodarze byli skuteczniejsi. Odskoczyli na bezpieczną przewagę. Ich atak bardzo dobrze poprowadził Kamil Mosiołek, który zdobył siedem bramek.
- To był bardzo ciężki mecz. Graliśmy z beniaminkiem, ale tylko z nazwy, bo w swoich szeregach mają wielu doświadczonych zawodników. Nie przez przypadek zgromadzili tyle punktów. Podeszliśmy do spotkania bardzo zdeterminowani. W pierwszej połowie zabrakło nam skuteczności. Dochodziliśmy do dogodnych sytuacji, ale nie trafialiśmy. W drugiej części było trochę lepiej. Kiedy wyszliśmy na prowadzenie, to już go nie oddaliśmy - powiedział Witalij Nat, trener KGHM Chrobrego.
Do sensacyjnego rozstrzygnięcia doszło w Lubinie. Walczące o utrzymanie Zagłębie pokonało po rzutach karnych Energę Bank PBS MMTS Kwidzyn. Po 60 minutach był remis 30:30. Od początku gospodarze grali ambitnie z faworyzowanym rywalem, który ostatnio znajdował się w dobrej formie. W końcówce to goście musieli odrabiać straty. W konkursie siódemek miejscowi zwyciężyli 4:2. Tracą tylko dwa punkty do lokaty barażowej, którą zajmuje Corotop Gwardia.
Równie wysokiego poziomu emocji dostarczyło spotkanie w Legionowie, bardzo ważne w kontekście walki o czołową "ósemkę". Zepter KPR pokonał po rzutach karnych Netland MKS Kalisz. Mecz był bardzo zacięty. Obie drużyny bardzo dobrze broniły, do tego sporo interwencji notowali bramkarze. W drugiej części goście prowadzili już trzema golami, ale ekipa Tomasza Strząbały wyrównała i w emocjonującej końcówce miała szansę na zwycięstwo za trzy. Mecz zakończył się remisem 22:22. W serii siódemek legionowianie zwyciężyli 6:5 i zbliżyli się na cztery "oczka" do swojego rywala.
- Kamień z serca. Wyszarpaliśmy te punkty siłą charakteru. Graliśmy bez nominalnego kołowego. Do tego z czerwoną kartką wypadł Filip Fąfara. Wielu z nas grało po pięćdziesiąt kilka minut. To zwycięstwo wywalczyliśmy na ostatnim tchu. Mam nadzieję, że to będzie bodziec przed ostatnim pojedynkiem w Gdańsku i dalszą walką o play-offy - tłumaczył Mateusz Chabior, rozgrywający Zepteru KPR.
Ostatnia tegoroczna kolejka rozpocznie się w środę w Płocku. Orlen Wisła podejmie Energę Bank PBS MMTS Kwidzyn.













