W ORLEN Superlidze zaczynają się mecze o stawkę
ORLEN Superliga wkracza w decydującą fazę. W środę odbędą się pierwsze mecze ćwierćfinałów. Na dole tabeli swoje pierwsze spotkanie "o życie" rozegra Zagłębie Lubin.

Pierwsza runda play-offów ma to do siebie, że dwa dwumecze zwykle są formalnością, a kolejne dwa budzą znacznie większe emocje. Do tej pierwszej kategorii należy starcie Orlenu Wisły Płock z Handball Stalą Mielec. Pierwsze spotkanie odbędzie się na terenie beniaminka, który z nawiązką wypełnił cel na ten sezon i znalazł się w najlepszej ósemce.
- Nie mamy żadnych szans z Płockiem, a później zobaczymy. Szkoda byłoby, jeśli bylibyśmy w tych play-offach i nie spróbowali walczyć o wyższe miejsce. Nasze umiejętności pozwoliły nam na zajęcie ósmej lokaty, ale teraz los daje nam szansę na coś więcej i musimy to wykorzystać - mówi Robert Lis, trener Handball Stali, który zapewnia ambitną walkę z triumfatorem Pucharu Polski.
W drugiej parze, w której łatwiej wskazać faworyta, Industria Kielce zmierzy się z Netlandem MKS-em Kalisz. Podopieczni Tałanta Dujszebajewa wracają do Wielkopolski po nieudanym dla siebie Final4 Pucharu Polski. W sobotę wyraźnie przegrali z Orlenem Wisłą.
- Może dobrze, że szybko mamy okazję, aby wyjść na boisko, odkuć się i trochę zapomnieć o tej porażce. Musimy skupić się na tym, co nam zostało. Do Kalisza musimy podejść z szacunkiem. To drużyna, która z miesiąca na miesiąc rosła. To nie będzie łatwy pojedynek. Ostatnio mocno walczyli o finał pucharu z Gdańskiem. Musimy być dobrze przygotowani taktycznie, pod to jakich maja zawodników, co grają. Po tym, co wydarzyło się w weekend, musimy wrócić z głowami. Oni nie położą się, będą walczyć, bo grają u siebie - tłumaczy Arkadiusz Moryto, prawoskrzydłowy kieleckiej drużyny.
W czwartek znacznie więcej emocji powinien przynieść mecz między Energą Bank PBS Kwidzyn a Rebud KPR-em Ostrovią Ostrów Wielkopolski. Faworytem są brązowi medaliści z poprzedniego sezonu, ale drużyna
Bartłomieja Jaszki pokazała bardzo dobrą i równą formę w drugiej części rozgrywek.
- Nasze ambicje są takie, aby walczyć o coś więcej niż tylko bycie w play-offach. Wiemy, że zmierzymy się z Ostrovią - doświadczonym zespołem, który spróbował już swoich sił w Europie. Trudniej broni się medalu niż po niego idzie. Zdajemy sobie sprawę z naszej wartości, z wykonanej pracy i miejsca, dzięki któremu się w niej znaleźliśmy. Wszystko mamy nie tylko w naszych rękach, ale przede wszystkim w głowach - wyjaśnia Bartłomiej Jaszka.
Dopiero w niedzielę do walki przystąpią czwarta i piąta drużyna sezonu zasadniczego - a zwykle te pojedynki są najbardziej emocjonujące. W Głogowie KGHM Chrobry zmierzy się z PGE Wybrzeżem Gdańsk.
W środę pierwszy z czterech meczów o życie rozegra Zagłębie Lubin, które zakończyło sezon zasadniczy na ostatnim miejscu, z zaledwie ośmioma punktami. Pierwszy pojedynek jawi się jako ten najważniejszy. "Miedziowi" jadą do Piotrkowa Trybunalskiego. Piotrkowianin również jest uwikłany w walkę o utrzymanie.
- Nie tracimy nadziei. Dystans punktowy nie jest jeszcze aż tak duży. Chcemy wygrać każde z czterech spotkań. Nie mamy miejsca na pomyłki. Teoretycznie gramy z dołem tabeli. Nie jesteśmy jeszcze na straconej pozycji, bo pokazywaliśmy, jak potrafimy walczyć - mówi Jan Czuwara, skrzydłowy Zagłębia.
W czwartek pewna utrzymania Corotop Gwardia Opole podejmie LOTTO Puławy.










