Prezes ORLEN Superligi: Szkolenie i budowanie polskich bohaterów są kluczowe w tym momencie
- Kluczowe jest rozwinięcie czynnika sportowego. Punkt docelowy jest jeszcze daleko, ale wajchę musimy przekręcić na szkolenie, a nie na wynik tu i teraz. Chcemy, by kibic wiedział, że kupując bilet na mecz ORLEN Superligi, ogląda przyszłego kadrowicza silnej reprezentacji Polski - mówi Piotr Należyty, prezes ORLEN Superligi, z którym rozmawiamy o nowej strategii ligi, która wyznacza kierunki jej rozwoju do 2030 roku.

Damian Wysocki: Jak dużym utrudnieniem w prowadzaniu nowej strategii ORLEN Superligi są słabe wyniki reprezentacji Polski? Kadra to motor napędowy dyscypliny, a ten już od kilku lat permanentnie jest w naprawie.
Piotr Należyty: Ten problem występuje od dłuższego czasu. Już przy poprzednich władzach związku prowadziliśmy dużo rozmów na ten temat. Strategia uwzględnia też miejsce, w którym znajdujemy się jako dyscyplina. Gdyby czynnik sportowy był na wyższym poziomie, to bylibyśmy w totalnie innym położeniu, myślę że w absolutnym topie w Polsce. Bardzo dużo zrobiliśmy w zakresie działań marketingowych, na to jako Superliga mamy największy wpływ. Ostatni wynik kadry nie jest aż takim zaskoczeniem. Prezes związku Sławomir Szmal podkreśla, że odbudowa polskiej męskiej reprezentacji wymaga lat. Na ten czynnik chcemy bardzo mocno naciskać. Nie możemy patrzeć tylko na tu i teraz. Musimy mocno skupić się na szkoleniu.
Zanim o tym, chciałbym poprosić o podsumowanie poprzednich działań realizowanych od 2019 roku. Sama ORLEN Superliga będzie świętować dziesięciolecie istnienia jako liga zawodowa. Co na plus, co na minus?
- Robiliśmy różne podsumowania: wewnętrzne, ale również z klubami. Kiedy ostatnio porównaliśmy sobie obszary strategiczne z ich realizacją, to aż delikatnie się zdziwiłem, jak dużo udało się zrobić. O wielu projektach już zapomniałem i traktowałem jako coś oczywistego. Myślę, że wykonaliśmy 90 procent planu. Była przepaść w obszarach organizacyjnych. Najlepiej to pokazać na konkretach. Kluby nie miały monitoringu mediów i sponsoringu, badań marketingowych. Pojawiło się wiele treści wideo. Realizujemy ich około tysiąca w sezonie, kiedyś góra kilkadziesiąt. Wcześniej nie mogliśmy nawet umieszczać skrótów meczów w mediach i social mediach, nie mieliśmy do tego praw. Nie wytyczyliśmy nowych ścieżek, ale podgoniliśmy standardy. Jeszcze trzy, cztery lata temu większość klubów nie miała porządnych, responsywnych stron internetowych, a to w dzisiejszych czasach jest nie do pomyślenia. Liga nie miała aplikacji mobilnej. Większość meczów nie była transmitowana. Teraz jest inaczej.
Udało się zwiększyć liczbę meczów o stawkę, bo doszły play-offy u mężczyzn. U kobiet jest więcej zespołów, które gwarantują emocje i co raz bardziej "podgryzają" czołówkę. Uporządkowaliśmy w nowych umowach prawa mediowe, w tym tzw. "prawa zachowane". Raportowanie, oferty sponsorskie. Pojawili się nowi sponsorzy. Dwukrotnie zwiększyliśmy budżet. Notujemy rekordową frekwencję. Wiele rzeczy wymaga jednak dalej ogromu pracy.
Są też obszary, których nie udało się zrealizować. Liczyłem, że będziemy mogli wejść na wyższy poziom transmisji meczów streamingowych. Na razie koszty tego przedsięwzięcia w porównaniu z możliwymi przychodami są zbyt duże. Super, że udało się doprowadzić do sytuacji, gdzie wszystkie nasze drużyny grają w europejskich pucharach. Działaliśmy razem z Ministerstwem Sportu i Turystyki, aby wypracować program dofinansowywania i stworzenie projektu "Wsparcia Mistrzów" przy Polskiej Organizacji Turystycznej. Ukłony dla klubów, które zbudowały odpowiednie budżety i od lat stawiają na rozwój poprzez grę w pucharach europejskich. Kielce, Płock w lidze męskiej oraz Lublin i Lubin w lidze kobiet robią to systematycznie, ale pozostałe analizowały koszty oraz swoje możliwości organizacyjne. Teraz jest inaczej i inne kluby też widzą w tym szansę na rozwój oraz umieją zabezpieczyć finanse. My staramy się w tym pomagać.
Pierwszym filarem nowej strategii jest sport i podnoszenie jakości. Jak liga może pomóc ZPRP w rozwoju klubowych akademii? Wielu powie, że do ich rozwoju potrzebne są większe nakłady finansowe, a możliwości są ograniczone.
- Byłem kiedyś prezesem klubu i znam optykę takiej pozycji. Jeśli się patrzy na tu i teraz, to prostsze i tańsze jest wzięcie zagranicznego zawodnika. On jest gotowy, ryzyko wydaje się mniejsze niż inwestycja w kosztowne szkolenie i wprowadzanie młodzieży. Strategicznie chcemy przyłożyć jednak dużą uwagę do szkolenia. Razem ze związkiem powołaliśmy zespół roboczy, który wypracowuje rozwiązania, które powinny zostać wdrożone, aby poprawić sytuację. Mówimy tutaj też o przepisach. Zastanawiamy się, czy modyfikować regulacje o dwóch Polakach, czy budować program dofinansowania dla klubów, które stawiają na młodzież. Zarówno w zakresie akademii piłki ręcznej, które uruchamia ZPRP.
Do tego dochodzą kwestie wymogów, które powinny być stawiane przy szkoleniu. Niedawno rozmawiałem z szefem Handball Bundesligi. U nich od lat taki program jest bardzo rozbudowany. Zarządza nim liga. Mają certyfikacje. Rozmawiamy też ze sponsorem w tym obszarze. Potrzebujemy jeszcze chwili, aby zaproponować konkrety. Istotna jest też komunikacja. Musimy mocno mówić o tym, że praca z młodzieżą jest strategicznie ważna, a nie tylko wyniki tu i teraz. Każdy jest za to odpowiedzialny: liga, związek, ale też każdy poszczególny klub.
Czy teraz przepis o dwóch Polakach może zostać zmodyfikowany w coś na kształt Pro Junior System, znanego z rozgrywek piłkarskich?
- Prowadzimy taką dyskusję. Intensywnie pracujemy nad wypracowaniem modelu, który pozwoli dostarczać reprezentantki i reprezentantów Polski, opierając się na stabilnych fundamentach szkoleniowych. Zespół roboczy analizuje różne rozwiązania, doświadczenia z innych lig. Handball Bundesliga ma bardzo ciekawe metody, które wprowadziła kilka lat temu. Jeden z możliwych projektów jest taki, że stworzymy model finansowania za stawianie na młodych zawodników i zawodniczki. Są też inne konkretne pomysły.
Jak można pomóc jeszcze klubom w budowie akademii. Nie od dzisiaj wiadomo, że kluczem do wychowania dobrych zawodników jest praca ze specjalistami od najmłodszych lat. Czy Superliga będzie wspierała rozwój trenerów?
- Dużym uproszczeniem jest stwierdzenie, że to tylko kwestie finansowe. To bardziej skomplikowane. Kultura fizyczna od najmłodszych lat, jeszcze, kiedy dzieciaki nie przygotowują się do konkretnego sportu, jest zaniedbana. Chodzi o kwestie ruchowe, gimnastyczne. Wypadamy słabiej w porównaniu z innymi krajami. Musimy pracować u podstaw jako cały polski sport. W ramach nowej strategii chcemy spiąć w dużą klamrę cały projekt akademii. Mieliśmy sporo programów szkoleniowych dla sędziów, delegatów, ale też kadry menadżerskiej. Teraz wspólnie ze Związkiem Piłki Ręcznej w Polsce chcemy też pracować ze szkoleniowcami zespołów młodzieżowych. Musimy rozwijać ich edukację.
W ostatnich latach widzieliśmy wiele akcji marketingowych Superligi, często połączonych z ważnymi aspektami społecznymi. Biorąc pod uwagę, że ogólne zainteresowanie dyscypliną spada, to zapewne nacisk na takie rozwiązania zapewne będzie jeszcze większy. Neutralni kibice sportu zatrzymali się na czasach złotego pokolenia, a teraz wielu dziwi się, że kadra przegrywa z Włochami.
- Szkolenie i budowanie polskich bohaterów są kluczowe w tym momencie. W ramach naszej strategii planujemy kontynuować nasze projekty społeczne. Przez nie budujemy rozpoznawalność ligi. Chcemy też dalej pomagać potrzebującym, zwracać uwagę na ważne tematy. Chcemy zbudować programy "Pełna Hala" i "Mój Klub". Naszym celem jest wypromowanie dobrych praktyk dla klubów, które powinny więcej pracować społecznie w ramach działań lokalnych. Już teraz mamy wiele fajnych przykładów. W poprzednim roku Industria Kielce otrzymała nagrodę Sport Biznes Polska za organizację przedsezonowych prezentacji na kilku osiedlach. Kluby zawodowe powinny robić około stu akcji społecznych w ciągu roku: odwiedzać szkoły, domy seniora i tak dalej. To buduje przywiązanie i uniezależnia od wyników. Może wprowadzimy pewne gratyfikacje, aby jeszcze rozszerzyć takie projekty. Do tego dochodzi aspekt promocyjny. Razem z partnerami medialnymi będziemy planowali więcej działań w zakresie popularyzacji rozgrywek. W przyszłym sezonie do telewizji Polsat Sport trafią europejskie puchary na czele z Ligą Mistrzów. Będzie duża koncentracja wydarzeń i możliwość, aby w spójny i jeszcze mocniejszy sposób promować dyscyplinę.
Jak już jesteśmy przy telewizji, to czy jest pan zadowolony z oglądalności ORLEN Superligi?
- Docelowo, oczywiście, że nie. Chcielibyśmy ją podnieść dwukrotnie, a najlepiej trzykrotnie. Przechodząc z prawami do płatnej telewizji, wiedzieliśmy, że nastąpi spadek oglądalności. To jednak jedyny kierunek, aby budować rozgrywki z partnerem stabilnym, który chce stawiać na tę dyscyplinę i pomagać przy jej promocji. Wszystko sprowadza się do umiejętnego zbudowania zainteresowania. Mecze między Kielcami a Płockiem gromadzą około stu tysięcy telewidzów, niewiele mniej niż w kanale otwartym. To przyzwoity poziom. Przy pozostałych spotkaniach mamy do wykonania ogrom pracy. W dzisiejszych czasach sport ligowy przeważnie jest w telewizjach płatnych, bo to pozwala generować przychody z praw telewizyjnych. Polsat Sport ma fajna strukturę. To nie jest wąska grupa odbiorców, tylko około 20 milionów osób w Polsce. Dodatkowo kibic telewizyjny Polsatu Sport to kibic świadomy, lojalny i - co ważne dla sponsorów - o większej sile nabywczej i z atrakcyjnej grupy komercyjnej. Dla nas kluczowe jest również to, że piłka ręczna będzie w jednym miejscu - liga, reprezentacja oraz europejskie puchary. Chcemy dążyć do tego, by zbudować świadomość kibica, że całą piłkę ręczną obejrzy właśnie tam. Teraz przede wszystkim potrzebna jest cierpliwość oraz strategiczne i długofalowe podejście. Jesteśmy zadowoleni z całego procesu. Na tu i teraz, to nie są wyniki, które interesują nas docelowo. Koncentracja praw jest bardzo istotnym momentem. Będziemy rozmawiać, jak to wykorzystać.
Z roku na rok rośnie frekwencja w halach. Jeśli chodzi o procentowe wypełnienie obiektów jest duże pole do popisu. Waszym celem jest stworzenie ogólnopolskiej bazy kibiców. Jak to może pomóc w działaniach profrekwencyjnych?
- Przez ostatnie lata zbudowaliśmy podstawy, gdzie mamy komunikacyjny hub, nowocześnie pokazywany. Ludzie, którzy spotykają się z ligową piłką ręczną w świecie cyfrowym, mają podane materiały w dobrym standardzie, choć jeszcze nieidealnym. Jak powiedziałem wcześniej, chciałbym, aby spotkania streamingowe były produkowane z większej liczby kamer. Jeśli spojrzymy, jak działają czołowe kluby piłkarskie, to bazy danych i możliwość bezpośredniej komunikacji z kibicami jest dla nich bardzo istotna. Ona potrafi wpływać na zachowania fanów, na przychodzenie na wydarzenia. Chcemy doprowadzić do tego, aby wspomóc nasze kluby w tym obszarze. SMS, mail z podziękowaniami za udział w meczu, zaproszenie na kolejne spotkanie może dużo pomóc. Jest to powiązane też z aspektem sponsoringowym. Partnerzy biznesowi często patrzą na takie rozwiązania, bo bezpośrednie komunikowanie daje więcej możliwości. Chcemy wykonać taki krok. Liczymy, że zbudujemy bazę liczącą ok. stu tysięcy osób, która pozwoli nam precyzyjnie docierać do kibiców z dopasowanym przekazem i ofertą.
W programie "Pełna Hala" chcemy pokazywać klubom dobre praktyki w budowaniu frekwencji. Są kluby, które mocniej działają w tym aspekcie. Szukamy również wzorów za granicą. Bardzo lubię obserwować Aalborg. Oni organizują mecze na świetnym poziomie, z szeregiem wydarzeń okołomeczowych. My mamy spore rezerwy.
Czyli kluby muszą pracować nad całą otoczką meczów. To ma być nie tylko sport, ale też wydarzenie współistniejące?
- Chcemy wypracować dobre praktyki. Będziemy się dzielić wiedzą podczas szkoleń. To też polega na wymianie doświadczeń. Będziemy rekomendować, aby wokół meczu działo się więcej. W tym roku wprowadziliśmy np. szkolenie spikerów, aby osoby za to odpowiedzialne, wiedziały, jak budować atmosferę. 90 procent pracy robi się w klubach. My możemy być tylko wsparciem, dawać możliwość wymiany doświadczeń.
Jak biznes patrzy obecnie na piłkę ręczną. Pozyskiwanie nowych partnerstw również zostało uwzględnione w nowej strategii.
- Mamy partnerów, z którymi pracujemy od wielu lat. Poczynając od ORLEN-u, który jest z nami od początku i aktywnie uczestniczy również w warsztatach strategicznych, współtworząc kierunki naszych działań. Każdy ma swoje cele w ramach sponsoringu. Ci, którzy patrzą na zasięgi i dużą widoczność marki, to tutaj, nie jesteśmy w stanie konkurować z czołowymi ligami, ale też koszty współpracy są przez to niższe. Ci, którzy chcą budować na przykład pewne obszary programów sprzedażowych, bezpośredniego dotarcia do kibiców, prowadzić aktywacje w świecie cyfrowym, to pojawiają się już przestrzenie, w których jesteśmy w stanie być mocno konkurencyjni i proponować sprofilowane rozwiązania. Na pewno jest to dużo trudniejsze, kiedy nie ma wyników, bohaterów polskiej kadry.
Podsumowując naszą rozmowę. Pudełko z napisem ORLEN Superliga z roku na rok staje się coraz atrakcyjniejsze. Jego zawartość, czyli poziom sportowy, nie za bardzo. Czy nowa strategia przybliży nas do podniesienia jakości całej ligi i przede wszystkim reprezentacji?
- Na pewno ta strategia nie doprowadzi nas do tego, bo szkolenie to długi proces, to 10-15 lat. Mam nadzieję, że wzorem poszczególnych klubów, niebawem większa liczba młodych zawodników i zawodniczek będzie wchodziła do rozgrywek. Mamy już takie przykłady, ale liczymy na więcej. To będzie pierwszy krok. Wierzę, że mecze będą atrakcyjniejsze, nie tylko pod względem sportowym. Jeśli wybudujemy społeczne relacje, przyzwyczajenia, przychodzenia na swoich, to myślę, że zwiększymy zainteresowanie ligą. Chcemy dać klubom nowe narzędzia. Liczymy, że średnia frekwencja u mężczyzn wzrośnie do 1600 osób, a u kobiet do około tysiąca. To przełoży się też na oglądalności telewizyjne. Kluczowe jest jednak rozwinięcie czynnika sportowego i edukacja nowych polskich bohaterów kadry. Punkt docelowy jest jeszcze daleko, ale wajchę musimy
przekręcić na szkolenie, a nie na wynik tu i teraz. Chcemy, by kibic wiedział, że kupując bilet na mecz ORLEN Superligi, ogląda przyszłego kadrowicza silnej reprezentacji Polski.
Rozmawiał Damian Wysocki













