Morawski wraca do Płocka. "Święta Wojna" może być nieelektryzująca?
Są mecze ważne i mniej ważne. W przypadku handballowych starć na linii Płock - Kielce te kategorie schodzą na dalszy plan. W niedzielę odwieczni rywale ponownie staną naprzeciw sobie. Będzie ciekawie, nawet jeśli jeden z nich będzie mocniej osłabiony. Hitowe starcie 21. serii ORLEN Superligi w ORLEN Arenie rozpocznie się o godz. 12.30.

Biorąc pod uwagę okoliczności - wynikowo może być to najmniej elektryzujący mecz między tymi zespołami w całym sezonie. W pierwszym, październikowym starciu w Hali Legionów ORLEN Wisła pokonała Industrię Kielce 32:27. Odrobienie takiej straty bramkowej w Płocku wydaje się mało prawdopodobne.
Historia kielecko-płockich starć jest jednak bardzo długa i nazywana "Świętą Wojną". Kibice piłki ręcznej mogą zacierać ręce, bo obie ekipy znajdują się w bardzo dobrej formie.
Industria Kielce notuje serię czterech kolejnych wygranych w Lidze Mistrzów. W tym roku ograła One Veszprem i Fuechse Berlin, dzięki czemu pozostaje w grze o 3. miejsce w grupie. ORLEN Wisła zagwarantowała sobie już tę lokatę, remisując ostatnio z Magdeburgiem. Podopieczni Xaviera Sabate mają czego żałować, bo prowadzili przez większość meczu, momentami nawet sześcioma golami. Po końcowym gwizdku nie było jednak rozczarowania.
- Graliśmy z jedną z najlepszych drużyn, która wygrała do dziś wszystkie 11 meczów. Ten punkt, który zdobyliśmy, traktujemy jak złoty, bo zapewnił nam trzecie miejsce w tabeli po fazie grupowej - powiedział hiszpański szkoleniowiec "Nafciarzy".
Po takich spotkaniach, z tak mocnymi rywalami, łatwiej o proces regeneracji. Niedzielny mecz nie rozstrzygnie jeszcze kwestii tytułu, ale na pewno zapisze kolejną historię.
Każdy mecz pomiędzy tymi drużynami jest inny i każde spotkanie pisze inną historię. Fakt jest na pewno jeden. Ten pojedynek na pewno przyniesie dużo, dużo emocji
Drużyna ze stolicy Świętokrzyskiego przystąpi do meczu potężnie osłabiona brakiem Alexa Dujszebajewa. Prawy rozgrywający uszkodził mięsień dwugłowy uda i czeka go sześciotygodniowa pauza. Z powodu lekkiego urazu stawu skokowego zabraknie Dylana Nahiego. Pod znakiem zapytania stoi również występ Michała Olejniczaka, który w Berlinie zbił kość ogonową. Klub poinformował również, że wolne dostanie Klemen Ferlin. Biorąc pod uwagę te decyzje, łatwo określić, że priorytetowym starciem dla "żółto-biało-niebieskich" będzie pojedynek ze Sportingiem Lizbona w Hali Legionów.
Z brakami kadrowymi musi liczyć się również ORLEN Wisła. Problemy ze spojeniem łonowym ma Dawid Dawydzik, co może mieć swoje znaczenie przy realizacji przepisu o dwóch Polakach. Gospodarze mogą liczyć na potężne wsparcie ze strony kibiców, którzy szczelnie wypełnią ORLEN Arenę.
- To na pewno będzie wspaniały mecz. Wszyscy wiedzą, jak wyjątkowy charakter mają spotkania między Płockiem a Kielcami. To bardzo ważne wydarzenie dla drużyny, całego klubu i naszych kibiców. Cieszę się, że po raz pierwszy będę mógł doświadczyć tego na własnej skórze w naszej hali. Słyszałem, że podczas tych starć panuje jedna z najlepszych atmosfer w Europie, dlatego nie mogę się doczekać, żeby móc to przeżyć i dać z siebie wszystko dla mojej drużyny - powiedział Melvyn Richardson, prawy rozgrywający "Nafciarzy".
Niedzielne starcie "zelektryzuje" jeszcze jeden fakt. Po blisko czterech latach w ORLEN Arenie ponownie zagra Adam Morawski, ale już po drugiej stronie barykady. Były reprezentant Polski grał w Płocku przez dziewięć sezonów. Po pobycie w niemieckim Melsungen został zawodnikiem klubu z Kielc. Został bohaterem starcia o Superpuchar, broniąc decydującego karnego. Jak będzie tym razem? Na pewno musi przygotować się na grę przy mocno nieprzychylnej dla siebie aurze.
Niedzielny mecz w Płocku rozpocznie się o godz. 12.30.








