Sobotnia "Święta Wojna" w łódzkiej Atlas Arenie przyniosła spokojne spotkanie. Obyło się bez czerwonych kartek. Mimo, że od początku obie drużyny mocno pracowały w obronie. Kielczanie mieli delikatną inicjatywę wynikową. Trzy razy zyskiwali dwie bramki, ale nie potrafili ich utrzymać. W 36. minucie nie wykorzystali szansy na plus trzy. W ostatnim kwadransie wicemistrzowie Polski wrzucili wyższy bieg i zdołali skutecznie odskoczyć. Xavier Sabate bardzo dobrze zarządzał szerszą ławką rezerwowych. To w końcu przełamało zmęczonego rywala. ORLEN Wisła wygrała 27:24.
- Od pierwszej do ostatniej minuty mieliśmy plan na rotację. Końcówkę rozegraliśmy bardzo mądrze. Prowadząc trzema, czterema bramkami nie forsowaliśmy tempa. Staraliśmy się uspokoić. To zaprocentowało - wyjaśniał Dawid Dawydzik.
W ostatnim kwadransie różnicę w ataku zrobił Siergiej Kosorotow. Lewy rozgrywający wszedł na boisko z dużą energią. W drugiej części zdobył pięć bramek. - W sparingach miałem słabą skuteczność. Czekałem na moment, w którym wejdę i będę mógł pomóc drużynie. Wyszło tak, że chłopaki zmęczyli dla mnie ich obronę. Takie zwycięstwo doda nam ognia. W poprzednim roku przegraliśmy mistrzostwo w złym stylu. Teraz zaczynamy wszystko od nowa. Nie zmieniliśmy wcale tak dużo, na pewno inaczej weszliśmy w mecz - przyznał Siergiej Kosorotow.
Xavier Sabate dokonywał zmian w ofensywie po kwadransie. Przy mocno okrojonej kadrze Industrii Kielce, w końcu zdało to egzamin.
- Teraz nie działa przepis o dwóch Polakach, przez co mecz wygląda inaczej. Mamy do dyspozycji pełny skład. Można przeprowadzać zmiany bez zastanawiania się, jak realizować te zasady. To po prostu wyglądało jak w Lidze Mistrzów - wyjaśniał Rosjanin.
ORLEN Wisła bardzo dobrze wyglądała w obronie. W nią znakomicie wprowadził się jej nowy nabytek - Oriol Rey Morales. Hiszpan grał po profesorsku.
- Z ławki wyglądało, że graliśmy bardzo dobrze. Kielce nie mogły odpowiedzieć. Popełnili 17 strat, a to dużo. Rey to świetny gość. Mogę zdjąć przed nim tylko czapkę. Zaliczył bardzo dobre wejście, bardzo profesjonalne. Jeszcze mu pomożemy, jak złapie odpowiednią chemię, to będzie jeszcze lepiej - powiedział Siergiej Kosorotow.
W poprzednich dwóch latach zwycięzca Superpucharu Polski później cieszył się z mistrzowskiego tytułu. Czy sobotnie zwycięstwo daje przewagę w tak długiej perspektywie?
- Dopiero, kiedy o to zapytaliście, to zdałem sobie z tego sprawę. Szczerze, to nie ma znaczenia. Rozegraliśmy już ze sobą tyle spotkań. Momentami jest to męczące. Kontynuujemy naszą partię szachów. Kiedy zbliżają się nasze mecze człowiek jest szczęśliwy, ale z drugiej strony, już trochę zmęczony. Każde spotkanie jest inne. W większości przypadków kończy się na styku. Mamy jakąś przewagę psychologiczną, ale bardziej dla nas pod kątem Ligi Mistrzów - zakończył Dawid Dawydzik.











