Faworyci nie zawiedli. MMTS zdobył Opole
W 12. serii ORLEN Superligi faworyci wywiązali się ze swojej roli. Najwięcej emocji przyniosło ostatnie, poniedziałkowe spotkanie. W nim Energa Bank PBS Kwidzyn pokonała na wyjeździe Corotop Gwardię Opole.

Do tej pory w domowych starciach Handball Stali Mielec nie brakowało emocji. Nie inaczej było w sobotnim meczu z Rebud KPR-em Ostrovią Ostrów Wielkopolski. Niestety dla gospodarzy, tylko w pierwszej połowie. Po kwadransie beniaminek prowadził 7:4, a na przerwę schodził przy wyniku 13:12 na swoją korzyść. W drugiej części przyjezdni postawili zdecydowanie trudniejsze warunki w obronie. Nie dali sobie rzucić gola przez dziewięć minut, a w tym czasie wypracowali solidną zaliczkę i finalnie wygrali 28:21.
- Mecze wygrywa się obroną. Zawsze najważniejsze jest ostatnie dziesięć minut. My to spotkanie zamknęliśmy wcześniej, właśnie przez solidną defensywę. Byliśmy bardzo dobrze przygotowani. Znaliśmy wszystkie mocne strony Stali. Mamy dobrą głębie składu. Trener wie, jak zarządzać naszymi siłami - powiedział Marek Szpera, rozgrywający Ostrovii.
Okazałe, jedenastobramkowe zwycięstwo zanotował KGHM Chrobry Głogów, który ograł u siebie Azoty Puławy 39:28. Podopieczni Witalija Nata szybko wypracowali przewagę, która dała im kontrolę. Świetne zawody rozegrał Anton Dereviankin, który zanotował 17 obron.
- Wiedzieliśmy, że będzie ciężko, bo Azoty mają bardzo dobrą pierwszą siódemkę. To zawodnicy z dużym doświadczeniem. Naszym głównym założeniem było narzucenie swojego stylu, nie mogliśmy dać im się rozpędzić. Udało się. W okolicach 40 minuty w naszych szeregach pojawiło się rozluźnienie. Straciliśmy cztery piłki z rzędu. Zareagowaliśmy czasem. Teraz musimy poczekać, jaką diagnozę usłyszy Jędrzej Zieniewicz. Oby to nie było nic poważnego - wyjaśniał Witalij Nat, trener KGHM Chrobrego.
Bezproblemową serię zanotowały dwie najlepsze drużyny. Orlen Wisła wygrała w Kaliszu 41:28, a Industria Kielce ograła na wyjeździe Zepter KPR Legionowo 34:21.
- Od początku narzuciliśmy własne warunki i dzięki temu kontrolowaliśmy mecz. Cieszy postawa Bekira Cordaliji w bramce, który pomógł nam wyraźniej odskoczyć w pierwszej części. W drugiej połowie mieliśmy trudny początek, ale gdy weszliśmy na właściwe tory, to doprowadziliśmy do końca na własnych zasadach - tłumaczył Marcel Latosiński, młody skrzydłowy kieleckiego zespołu.
Na trzecim miejscu podium umocniło się PGE Wybrzeże Gdańsk, które ograło u siebie Zagłębie Lubin 35:30. Wyrównany był tylko pierwszy kwadrans. Później gospodarze w mgnieniu oka odskoczyli na kilka trafień. Goście nie rezygnowali. Zmniejszyli stratę nawet do dwóch bramek, ale nie mogli zrobić nic więcej, bo na ich drodze często stawał dobrze dysponowany w bramce Mateusz Zembrzycki.
- Naszym najmocniejszym punktem była kontra i dzielenie się piłką w ataku pozycyjnym. Mogliśmy tylko wcześniej zamknąć spotkanie. Sami przez nasze głupie błędy i nieskuteczność daliśmy rywalom oddech. Cieszy, że w końcówce zachowaliśmy chłodną głowę. To jest dobry materiał do analizy, aby nie powielić już takich błędów - powiedział Filip Michałowicz, prawoskrzydłowy PGE Wybrzeża.
Bez ligowego przełamania pozostaje Corotop Gwardia Opole, która przegrała przed własną publicznością z Energą Bank PBS MMTS-em Kwidzyn 31:34. Mecz lepiej rozpoczęli goście, którzy zaczęli od prowadzenia 6:2. Gospodarze zaliczyli skuteczną pogoń. Na przerwę schodzili przy wyniku 14:12 na swoją korzyść. W drugiej części, w kluczowych momentach, zaczęli popełniać jednak błędy. Grą przyjezdnych znakomicie zarządzał Konrad Pilitowski, którego mocno wspierał Leon Łazarczyk. Drużyna z Pomorza pozostaje w czołowej ósemce, ekipa z Opola zajmuje przedostatnią lokatę.
- Chciałbym wiedzieć, co się z nami dzieje. W poprzednich meczach przegrywaliśmy sami ze sobą. O końcowych rezultatach decydowała nasza nieskuteczność. Marnowaliśmy wiele sytuacji. Jeśli tak będzie dalej, to nie będziemy wygrywać. Musimy to poprawić, przetrawić i rzucić wszystko co
najlepsze na kolejne spotkanie z Zagłębiem Lubin - powiedział Oliwier Kamiński, rozgrywający drużyny z Opola.










