Zwycięski thriller w Lublinie! Poznaliśmy tegorocznego spadkowicza?
Podopieczne Pawła Tetelewskiego pokonały KPR Gminy Kobierzyce 28:25 (15:14), chociaż przez długą część meczu na prowadzeniu znajdował się zespół z Dolnego Śląska. Bardzo bliskie opuszczenia szeregów ORLEN Superligi Kobiet są zawodniczki TAURON Ruchu Szczypiorno Kalisz.

Pierwsze spotkanie 21. serii ORLEN Superligi Kobiet dostarczyło kibicom niemałych emocji, a zawodniczki KRASOŃ MKS Piotrcovii dopiero w serii rzutów karnych okazały się lepsze od Enea MKS-u Gniezno. W pierwszych czterech próbach zawodniczki obu zespołów były bezbłędne, jednak o porażce gnieźnianek zadecydował nieskuteczny rzut Lauani Rochy. W regulaminowym czasie gry bliżej zwycięstwa były gospodynie, jednak pod koniec spotkania zespół prowadzony przez Petera Kostkę doprowadził do remisu 24:24 (12:13). Warto odnotować powrót do gry Katarzyny Cygan, która zdobyła w tym spotkaniu 5 bramek i była wiodącą postacią swojego zespołu.
- W tabeli ORLEN Superligi Kobiet jest bardzo ciasno i walczymy o czwarte miejsce, więc dla nas bardzo ważny jest zdobyty każdy punkt. Wracamy do Gniezna, zabieramy się za analizę wideo, by poprawić swoje błędy. Mam nadzieję, że w następnym meczu powalczymy o trzy punkty - powiedziała Monika Łęgowska, rozgrywająca Enea MKS-u Gniezno.
Blisko niespodzianki
Niezwykle emocjonujący przebieg miało również hitowe niedzielne spotkanie rozgrywane w Hali Globus, w którym zawodniczki PGE MKS-u El-Volt Lublin pokonały KPR Gminy Kobierzyce 28:25 (15:14). Aktualne wicemistrzynie Polski zarówno w pierwszej, jak i drugiej połowie meczu musiały gonić wynik, a ich zdecydowaną liderką była Maria Prieto O'Mullony. Kwadrans przed końcem spotkania przewaga zawodniczek KPR-u Gminy Kobierzyce wyniosła nawet cztery trafienia, jednak chwilę później czerwoną kartkę za faul na Darii Przywarze otrzymała liderka gości Magdalena Drażyk.
Kilka minut później zawodniczki PGE MKS-u El-Volt Lublin doprowadziły do remisu za sprawą hiszpańskiej rozgrywającej, która jednak potrzebowała dwóch prób, by pokonać debiutującą w ORLEN Superlidze Kobiet Natalię Maćkowiak - niespełna osiemnastoletnią bramkarkę reprezentacji Polski juniorek. W końcówce meczu gospodynie przechyliły szalę zwycięstwa na swoją stronę i zanotowały 15. zwycięstwo z rzędu w ORLEN Superlidze Kobiet.
- Na pewno było to zacięte spotkanie i przydarzyło nam się więcej błędów niż powinno. Wyciągniemy z tego wniosku, ale możemy jednocześnie powiedzieć, że nasza drużyna walczy do ostatniej sekundy. Najważniejsze jest to, że potrafiliśmy wywalczyć w tym spotkaniu komplet punktów - stwierdziła Daria Przywara, rozgrywająca PGE MKS-u El-Volt Lublin.
Pewne zwycięstwo
W drugim spotkaniu rozgrywanym tego dnia zawodniczki KGHM MKS Zagłębia Lubin pokonały Piłkę Ręczną Koszalin 35:25 (18:10). Podopieczne Bożeny Karkut bardzo szybko narzuciły rywalkom swój styl gry - świetnie w bramce spisywała się Barbara Zima, a w ataku błyszczała Kinga Jakubowska. W drugiej części spotkania obraz gry nie uległ zmianie, dzięki czemu aktualne mistrzynie Polski mogły w pełni kontrolować przebieg wydarzeń na parkiecie.
- Myślę, że potrzebowałyśmy właśnie takiej przerwy, jak teraz była ta kadrowa. I weszłyśmy w naprawdę dobre granie, takie nasze stare granie. Dobra obrona, z tego wyprowadzenie kontry. I mam nadzieję, że tak już zostanie do końca i wszystkie spotkania wygramy - podsumowała Barbara Zima, kapitan KGHM MKS Zagłębia Lubin.
Poznaliśmy spadkowicza?
W grupie spadkowej kolejnej porażki doznały zawodniczki Energa Startu Elbląg, które uległy Galiczance Lwów 27:31 (16:11). Podopieczne Magdaleny Stanulewicz wypracowały sobie w pierwszej części spotkania pięciobramkową przewagę, jednak bardzo szybko po przerwie do głosu doszły aktualne mistrzynie Ukrainy. Bardzo dobre zawody rozegrały m.in. Anastasiia Tkach i Kateryna Kozak, które poprowadziły Galiczankę Lwów do trzeciego zwycięstwa w grupie spadkowej ORLEN Superligi Kobiet.
- Myślę, że tutaj bardziej trzeba ocenić siebie, gdzie pierwszą połowę gramy bardzo dobrze, bardzo fajnie gramy w obronie i dobrze z tego gramy w ataku szybkim, a druga połowa zupełnie inna. Zespół troszeczkę nie do poznania. Tak naprawdę dwie, trzy akcje nam się nie udały, od razu wszystko się załamało i po prostu przestałyśmy grać. Zgubiłyśmy tą konsekwencję, pogubiłyśmy założenia i grałyśmy tak naprawdę już w pewnym momencie nie wiadomo co - przyznała Magdalena Stanulewicz, trenerka Energa Startu Elbląg.
W poniedziałek poznaliśmy prawdopodobnie tegorocznego spadkowicza w ORLEN Superlidze Kobiet - TAURON Ruch Szczypiorno Kalisz uległ na wyjeździe Sośnicy Gliwice 29:41 (16:18). O ile pierwsza część spotkania była w miarę wyrównana, to po przerwie gospodynie systematycznie zaczęły powiększać swoją przewagę. Bardzo dobrze zaprezentowały się obie reprezentantki Litwy - Gabija Pilikauskaite oraz Dominyka Andronik, które zdobyły po siedem bramek.











