Trudny czas brązowych medalistek. Niespodziewane rezultaty w Biłgoraju i Koszalinie!
W 9. serii ORLEN Superligi Kobiet nie zabrakło dwóch dużych niespodzianek - KPR Gminy Kobierzyce uległ na wyjeździe Galiczance Lwów, a zawodniczki Piłki Ręcznej Koszalin znalazły sposób na świetnie dysponowany w ostatnim czasie Enea MKS Gniezno!

KPR Gminy Kobierzyce nie wygrał spotkania w ORLEN Superlidze Kobiet od 24 września, ulegając kolejno Enea MKS-owi Gniezno, KGHM MKS Zagłębiu Lubin oraz PGE MKS-owi El-Volt Lublin. Teraz przyszła porażka z Galiczanką Lwów, a oprócz jej rozmiarów niepokój kibiców tego zespołu może budzić sama prezentowana gra. KPR Gminy Kobierzyce prezentuje się dość przeciętnie zarówno w ataku, jak i w obronie, popełniając wiele błędów oraz oddając nieskuteczne rzuty. Aktualne mistrzynie Ukrainy mogły po raz kolejny liczyć na bardzo dobrą dyspozycję Svitlany Havrysh (10 bramek) oraz Diany Dmytryshyn (6 trafień), które poprowadziły swój zespół do zwycięstwa 29:21 (13:11).
- Przyjechałyśmy tutaj przełamać swoją złą passę, jednak nam się to nie udało. Wydaje mi się, że złapałyśmy lekki dołek mentalny. Według mnie przyczyną dzisiejszej porażki była nasza postawa w ataku - nasze akcje nie były składne, a gdy już wypracowywałyśmy sytuację, to albo kończyło się to błędnym podaniem, albo zatrzymywała nas bramkarka Galiczanki Lwów - oceniła Aleksandra Kucharska, kapitan KPR-u Gminy Kobierzyce.
Niespodzianka goni niespodziankę
W środowy wieczór kibice ORLEN Superligi Kobiet byli również świadkami drugiej niespodzianki - zawodniczki Piłki Ręcznej Koszalin nieoczekiwanie pokonały Enea MKS Gniezno 32:27 (15:16). Nikt nie spodziewał się zwycięstwa gospodyń w tym spotkaniu, tym bardziej że ze względu na problemy zdrowotne wystąpiły one w zaledwie dwunastoosobowym składzie. Enea MKS Gniezno nie potrafił jednak wykorzystać osłabień zespołu z Koszalina i do przerwy wypracował sobie przewagę zaledwie jednej bramki. Wydawało się, że po przerwie to on będzie nadawał ton rywalizacji, jednak na parkiecie nadal trwała wyrównana walka. Kluczowy moment miał miejsce na dwie minuty przed końcem spotkania, gdy bramka z rzutu karnego Beaty Naumczyk pozwoliła koszaliniankom odskoczyć na dwa trafienia (29:27 dop. red.). W końcowych fragmentach skuteczna w bramce była Mai Gomaa, a kolejne trafienia dołożyła m.in. świetnie dysponowana tego dnia Oleksandra Furmanets.
- Jestem dumny z naszej drużyny. Mamy swoje problemy - mowa tu o kontuzjach i kłopotach zdrowotnych kilku zawodniczek - ale wychodząc na dzisiejsze spotkanie, mieliśmy z dziewczynami jeden wspólny cel: zagrać tak, by wygrać to spotkanie - powiedział Dmytro Hrebeniuk, trener Piłki Ręcznej Koszalin.
Zwycięstwa liderek i wiceliderek
Jako pierwsze na parkiet w 9. serii ORLEN Superligi Kobiet wybiegły zawodniczki TAURON Ruchu Szczypiorno Kalisz i KGHM MKS Zagłębia Lubin. Zgodnie z oczekiwaniami spotkanie przebiegało po myśli aktualnych mistrzyń Polski, jednak gospodynie przez długi czas starały się dotrzymywać im kroku. Warto docenić świetną dyspozycję Natalii Doktorczyk, która zdobyła osiem bramek. W szeregach mistrzyń Polski najwięcej trafień zaliczyły Karolina Kochaniak i Kinga Jakubowska, a KGHM MKS Zagłębie Lubin pokonało TAURON Ruch Szczypiorno Kalisz 45:28 (24:17).
Na pozycję wicelidera awansowały zawodniczki Piotrcovii Piotrków Trybunalski, które pokonały Sośnicę Gliwice 34:29 (18:17). Klub z województwa łódzkiego wydawał się zdecydowanym faworytem tego spotkania, jednak przewagę wypracował dopiero w drugiej części meczu. Wpływ miały na to bramki Joanny Gadziny, Oliwii Domagalskiej oraz Romany Roszak. W Sośnicy Gliwice po raz kolejny wysoką formę zaprezentowały reprezentantki Litwy - Dominyka Andronik i Gabija Pilikauskaite.
Przełożone zostało natomiast spotkanie pomiędzy Energa Startem Elbląg a PGE MKS-em El-Volt Lublin.












