Piotrcovia "postraszyła" mistrzynie. Niespodzianka w Koszalinie
Hit 12. serii ORLEN Superligi Kobiet nie zawiódł pod względem emocji, jednak trzy punkty zapisały na swoim koncie zawodniczki KGHM MKS Zagłębia Lubin! Bohaterką Piłki Ręcznej Koszalin została Mai Gomaa, która zanotowała kluczową interwencję i zdobyła zwycięską bramkę rzutem przez całe boisko.

Świetnie spisująca się w tym sezonie Piotrcovia Piotrków Trybunalski była bardzo bliska sprawienia niespodzianki w starciu z aktualnymi mistrzyniami Polski. Przez większość spotkania wynik oscylował wokół remisu, a jeśli któraś z drużyn wychodziła na prowadzenie, było ono minimalne i najczęściej należało do zawodniczek KGHM MKS Zagłębia Lubin. Bardzo dobre zawody rozgrywały m.in. Romana Roszak i Lucyna Sobecka, a po przerwie gospodynie zdołały wypracować dwubramkową przewagę. Wówczas o czas poprosiła trenerka Zagłębia, Bożena Karkut.
Reakcja mistrzyń Polski była natychmiastowa - szybko doprowadziły do wyrównania i w kolejnych minutach to one częściej znajdowały się na prowadzeniu. Na dwie minuty przed końcem spotkania bramkę z rzutu karnego zdobyła Kinga Jakubowska i jak się później okazało, to właśnie to trafienie przesądziło o zwycięstwie KGHM MKS Zagłębia Lubin 28:27 (15:15).
- To był dla nas najtrudniejszy dotychczas mecz, również ze względu na osłabienia w zespole. W tym spotkaniu miałyśmy do dyspozycji jedynie cztery rozgrywające (nieobecne były m.in. Patricia Matieli i Mariane Fernandes dop. DO). Posypały się u nas kontuzje i większe obciążenia miały poszczególne zawodniczki. Z drugiej strony spodziewałyśmy się tutaj takiego meczu, ponieważ zawodniczki Piotrcovii zawsze prezentują się dobrze przed własną publicznością - powiedziała Kinga Jakubowska, rozgrywająca KGHM MKS Zagłębia Lubin.
Niespodzianka w Koszalinie…
Tydzień wcześniej zawodniczki Piłki Ręcznej Koszalin zaprezentowały się z dobrej strony w Lublinie, a teraz sprawiły niemałą niespodziankę, pokonując KPR Gminy Kobierzyce 33:32 (14:17). Bohaterką zespołu z Koszalina została Mai Gomaa, która zanotowała kluczową interwencję, a następnie zdobyła zwycięską bramkę rzutem przez całe boisko. Brązowe medalistki poprzedniego sezonu bardzo źle rozegrały ostatni kwadrans spotkania, pozwalając rywalkom odrobić pięciobramkową stratę. Była to już szósta porażka dolnośląskiego zespołu w obecnych rozgrywkach, która znacząco komplikuje jego sytuację w walce o medale ORLEN Superligi Kobiet.
W drugiej połowie miałyśmy przewagę trzech, czterech, pięciu bramek i po prostu „wypuściłyśmy” ten mecz. Popełniłyśmy za dużo błędów, zbyt wiele było nietrafionych rzutów, zwłaszcza w drugiej części spotkania, i rezultat jest taki, jaki jest. Widziałyśmy, że tu się ciężko gra, ale nie zwieszamy teraz głów i walczymy dalej
Niespodzianki nie było natomiast w jedynym sobotnim spotkaniu 12. serii, w którym Energa Start Elbląg pokonał na wyjeździe TAURON Ruch Szczypiorno Kalisz 37:34 (23:20). Zespół
z województwa wielkopolskiego, m.in. za sprawą Marty Gęgi, Simony Szarkovej i Natalii Doktorczyk, przez bardzo długi czas pozostawał w grze o zwycięstwo. W decydujących momentach skuteczniejsze okazały się jednak zawodniczki z Elbląga. Świetne zawody rozegrały Aleksandra Zych oraz Tatsiana Pahrabitskaya, które zdobyły po dziesięć bramek.
… i w Biłgoraju
W ORLEN Superlidze Kobiet nie brakuje zaskakujących rozstrzygnięć, a za jedno z nich należy uznać porażkę zawodniczek Enea MKS-u Gniezno w wyjazdowym spotkaniu z Galiczanką Lwów. Zaledwie tydzień wcześniej zespół prowadzony przez Petera Kostkę pokonał bardzo dobrze dysponowaną Piotrcovię Piotrków Trybunalski, która teraz była o krok od zwycięstwa nad KGHM MKS Zagłębiem Lubin. Kibice zgromadzeni w Biłgoraju obejrzeli niezwykle emocjonujące spotkanie, w którym padły aż 72 bramki. Aktualne mistrzynie Ukrainy do zwycięstwa poprowadziły liderki zespołu - Svitlana Havrysh oraz Diana Dmytryshyn. Galiczanka Lwów już na początku spotkania wypracowała sobie kilkubramkową przewagę i konsekwentnie utrzymywała ją do końcowej syreny.
Gnieźniankom nie pomogła znakomita postawa Nusy Fegic, która zdobyła osiem bramek oraz wywalczyła aż siedem rzutów karnych dla Enea MKS-u. Kto wie, czy zespół z województwa wielkopolskiego nie cieszyłby się ze zwycięstwa, gdyby nie aż cztery niewykorzystane rzuty z linii siódmego metra.
Na pozycję wiceliderek ORLEN Superligi Kobiet awansowały zawodniczki PGE MKS-u El-Volt Lublin, które w wyjazdowym spotkaniu pokonały Sośnicę Gliwice 33:22 (17:13). Gospodynie starały się dotrzymywać kroku faworyzowanym rywalkom, jednak po przerwie przewaga aktualnych wicemistrzyń Polski zaczęła systematycznie rosnąć.
- Gliwiczanki zaczęły spotkanie bardzo dobrze, ale wiedziałyśmy, że musimy te trzy punkty wywalczyć. Po przerwie rywalki opadły z sił i mogłyśmy wyprowadzić kilka kontr. Sośnica nie ma tylu zmian i to było chyba kluczem do zwycięstwa. Kibicom życzymy w nowym roku wielu emocji, a sobie jak najmniej kontuzji - powiedziała Daria Szynkaruk, skrzydłowa PGE MKS-u El-Volt Lublin.








