Niesamowita postawa KRASOŃ MKS Piotrcovii. Zmiana lidera w ORLEN Superlidze Kobiet
To spotkanie zostanie zapamiętane na długo w ORLEN Superlidze Kobiet! Krasoń MKS Piotrcovia zagrała dla Lucyny Sobeckiej i pokonała na wyjeździe KGHM MKS Zagłębie Lubin 27:20 (16:11). Nowym liderem rozgrywek zostały zawodniczki PGE MKS-u El-Volt Lublin.

Trener Horatiu Pasca oraz zawodniczki KRASOŃ MKS Piotrcovii wspólnie podjęli decyzję, by zagrać w środowym meczu z KGHM MKS Zagłębiem Lubin, chociaż możliwość przełożenia tego spotkania wydawała się czymś naturalnym. Nikt nie spodziewał się jednak, że trzeci zespół obecnych rozgrywek pokona aktualne mistrzyni Polski i to jeszcze różnicą siedmiu bramek (27:20 dop. RED). Tym bardziej, że oprócz wspomnianej Lucyny Sobeckiej, nie mogła zagrać również Marcelina Polańska. Świetne zawody w bramce rozgrywała Karolina Sarnecka, a w ataku błyszczały m.in. Romana Roszak, Patrycja Noga czy Joanna Gadzina. Bardzo dobra wiadomość pojawiła się również po samym spotkaniu, ponieważ Lucyna Sobecka przeniesiona została z oddziału intensywnej terapii na oddział szpitalny, przechodzi dalsze badania i pozostaje pod stałą opieką lekarzy specjalistów
- Wszystkie zagrałyśmy w tym meczu bardzo dobrze, nie wyróżniłabym żadnej, chociaż "Sarna" świetnie odpaliła. Nie można przemilczeć, że zagrałyśmy w tym spotkaniu dla "Lusi". To był dla nas bardzo sentymentalny mecz, było widać, jak wszystko puściło po ostatnim gwizdku. Wiedziałam od samego początku, gdy tylko padło pytanie, czy mimo wszystko gramy, że przyjedziemy tu i wygramy ten mecz. Byłam bardzo spokojna, jak nie ja - powiedziała Romana Roszak, zawodniczka KRASOŃ MKS Piotrcovii.
To było jednocześnie jedno z najsłabszych spotkań KGHM MKS Zagłębia Lubin w ostatnich latach - zawodniczki tego zespołu nie wykorzystały aż ośmiu rzutów karnych, popełniły sporą liczbę błędów własnych i nie potrafiły znaleźć sposobu na świetnie dysponowaną tego dnia Karolinę Sarnecką.
- Już pomijam 20 bramek - nie pamiętam, kiedy ostatnio rzuciliśmy tylko 20 bramek w meczu. Przegrywamy siedmioma bramkami i nie wykorzystujemy ośmiu rzutów karnych - to chyba jakiś rekord Guinnessa w tej lidze, bo z całym szacunkiem, ale na tym poziomie to zdecydowanie za dużo. Wystarczyło być skutecznym w tym elemencie i mecz mógłby być do wygrania. Natomiast to, co dziś zaprezentowaliśmy… powiem tak: wstyd mi za mój zespół, bo przez wszystkie lata, które tu jestem, absolutnie nie jest to styl zespołu Zagłębia Lubin - oceniła Bożena Karkut, trenerka KGHM MKS Zagłębia Lubin.
Wykorzystana szansa
Nowym liderem ORLEN Superligi Kobiet zostały zawodniczki PGE MKS-u El-Volt Lublin, które nie bez problemów pokonały Enea MKS Gniezno 28:26 (13:15). Pierwsza część sobotniego spotkania należała do bardzo wyrównanych, jednak później do głosu doszły nieoczekiwanie zawodniczki z województwa wielkopolskiego. Przez bardzo długi czas zapowiadało się na niespodziankę, jednak w decydującym momencie zawodniczki PGE
MKS-u El-Volt zdołały odwrócić losy spotkania i w końcówce nie dać sobie wydrzeć zwycięśtwa. Warto odnotować bardzo dobrą postawę obrotowej Joanny Andruszak (7 bramek), a także świetną formę bramkarki Caroline Martins (16 interwencji, 40 % skuteczności).
Ważne zwycięstwo w kontekście walki o czwarte miejsce w tabeli ORLEN Superligi Kobiet odniosły zawodniczki KPR-u Gminy Kobierzyce, które niespodziewanie wysoko pokonały Piłkę Ręczną Koszalin 34:24 (17:13).
- Wiedziałyśmy po co tu przyjechałyśmy, kontrolowałyśmy przebieg spotkania. Każdej z nas zależało dziś mocno na zwycięstwie. Bardzo go potrzebowałyśmy, żeby się nieco odbudować. Ostatnio przegrywałyśmy, bo brakowało nam skuteczności i koncentracji. Cieszę się, że dziś udało nam się "dowieźć" to zwycięstwo - powiedziała Patrycja Kozioł, skrzydłowa KPR-u Gminy Kobierzyce.
Ważne zwycięstwo
W grupie spadkowej zawodniczki Energa Startu Elbląg pokonały Sośnicę Gliwice 32:29 (19:14) i są bliższe uniknięcia baraży o miejsce w ORLEN Superlidze Kobiet. Podopieczne Magdaleny Stanulewicz mogły liczyć na dobre interwencje w bramce Małgorzaty Ciąćki, a w ataku skuteczna była Tatsiana Pahrabitskaya. W trakcie pierwszej połowy zawodniczki z Elbląga wypracowały sobie pięciobramkową przewagę (19:14). W 48. minucie meczu różnica dzieląca oba zespoły wynosiła nawet osiem trafień (28:20), jednak zespół z Gliwic systematycznie zaczął odrabiać straty. Gospodynie zachowały jednak zimną krew i odniosły cenne zwycięstwo, które pozwoliło im awansować na ósme miejsce w tabeli ORLEN Superligi Kobiet. W sobotnim spotkaniu na parkiecie zabrakło Aleksandry Zych, która została ukarana karą odsunięcia od czterech spotkań za uderzenie jednej z rywalek podczas rywalizacji z Galiczanką Lwów.
- Zaczęłyśmy bardzo dobrze grać w obronie. Pojawiły się co prawda kary dwuminutowe, ale to jest piłka ręczna i takie sytuacje są normalne. Grałyśmy bardzo konsekwentnie i dokładnie tak, jak planowałyśmy. Z tego jestem najbardziej zadowolona, że realizowałyśmy założenia i nie było zbędnego wymyślania swojej piłki ręcznej - oceniła Magdalena Stanulewicz, trenerka Energa Startu Elbląg.
W ostatnim meczu 22. serii ORLEN Superligi Kobiet zawodniczki TAURON Ruchu Szczypiorno Kalisz okazały się lepsze w serii rzutów karnych od Galiczanki Lwów. Bezbłędne w tym elemencie były Kaliszanki, a na linii siódmego metra w zespole aktualnych mistrzyń Ukrainy pomyliła się Vladislava Sorokina. W regulaminowym czasie gry padł remis 33:33 (17:13), chociaż bliższy zwycięstwa był zespół prowadzony przez Ivo Vavrę.













