Kibice piłki ręcznej mieli wymarzone święto. W Łodzi w walce o Superpuchar Polski mierzyły się najbardziej utytułowane zarówno drużyny męskie i kobiece. W rywalizacji pań MKS Lublin to 22-krotny mistrz Polski i 11-krotny zdobywca Pucharu Polski. Zagłębie sukcesów ma mniej - odpowiednio siedem i jedenaście, ale to właśnie zespół z Dolnego Śląska zdominował rozgrywki w ostatnich sześciu latach.
To ma być jednak sezon na przełamanie MKS Lublin, a pierwszym krokiem miałoby być zdobycie Superpucharu Polski. Zagłębie jednak nie po to sprowadziło np. mistrzynię olimpijską i świata Francuzkę Kalidiatou Niakate czy reprezentantkę Hiszpanii Laurę Hernandez, by łatwo oddać palmę pierwszeństwa. A na pewno kibice Zagłębia prowadzili na trybunach z fanami MKS Lublin w liczbie i głośności dopingu.
Pierwsza akcja Superpucharu to rzut w poprzeczkę Aleksandra Rosiak i poprawka Andruszak odbita przez Monikę Maliczkiewicz. Równie dobrze spisała się Paulina Wdowiak i na pierwszą bramkę trzeba była czekac do czwartej minuty Zdobyła ją Kinga Jakubowska. Z rzutu karnego odpowiedziała Sarah Paulsen.
Zagłębie dobrze zaczęło, MKS świetnie zareagował
Początek spotkania to dobra gra w obronie obu drużyn. Trochę lepiej spisywało się Zagłębie, trudna do zatrzymania była Jakubowska i po jej rzucie karnym było 4:2. Lublinianki miały problem z finalizacją akcji (świetnie broniła Maliczkiewicz), ale i rywalki zmarnowały kilka dogodnych okazji. W efekcie w 15. minucie był 6:4.
Zawodniczki MKS poprawiły grę, Wdowiak dorównała w bramce Maliczkiewicz i mimo że grały w osłabieniu, doprowadziły do remisu (6:6). A za chwilę wyszły na pierwsze prowadzenie po golu Natalii Pankowskiej. Po trafieniu Darii Monkielewicz było 10:8 i trenerka Zagłębia Bożena Karkut poprosiła o czas. Nie pomogło, bo w osłabieniu straciły trzy bramki i MKS wygrywał 14:9.
Początek drugiej połowy był nerwowy z obu stron. Zagłębie próbowało szybko odrobić straty, MKS nie chciał na to pozwolić. Była okazja, ale Wdowiak obroniła rzut karny. Dopiero kiedy grało w przewadze, udało się odrobić część strat (14:17). Za chwilę jednak Lubinianki grały przez niespełna minutę w podwójnym osłabieniu, ale zdobyły gola. Mało tego po rzucie w słupek wyprowadziły kontratak i traciły już tylko jedną bramkę.
MKS w końcu zreagował i odbudował część przewagi (19:16). Emocje zaczęły rosnąć - trzynaście minut przed końcem zespół z Lublina wygrywał tylko jednym golem. Jednak dobra interwencja Caroline Martins, gol z karnego i wykluczenie Cavo sprawił, że Zagłębie znalazło się w trudnej sytuacji. A po celnym rzucie Paulsen było 24:20.
Nadzieja pojawiła się, kiedy MKS grał dwie minuty w osłabieniu. W 55. minucie Zagłębie przegrywało tylko 23:25, a za chwilę juz tylko jedną bramką. MKS odpowiedział golem i mógł kolejnym, ale Kowalik przegrała pojedynek z Barbarą Zimą. 58. minuta - 26:24 dla MKS. 50 sekund do końca - 26:25. Trzy sekundy przed końcem do remisu doprowadziła Natalia Janas.
O wyniku rozstrzygnęły rzuty karne. Te lepiej wykonywały Lublinianki.






![Chicago Fire - Inter Miami. O której gra Lewandowski? [TRANSMISJA]](https://i.iplsc.com/000N9K3FRB73U0HE-C401.webp)






