Kibice PGE MKS-u El-Volt Lublin bardzo długo czekali na kolejne trofeum swojego zespołu. KGHM MKS Zagłębie Lubin niepokonane było zarówno w rozgrywkach LOTTO Superligi Kobiet, jak i kolejnych edycjach Pucharu Polski Kobiet i Superpucharu Polski Kobiet. Przełamanie nastąpiło właśnie w trzeciej edycji tych ostatnich rozgrywek.
- Na pewno jest to niesamowite uczucie. Na takie trofeum czekałam tak naprawdę sześć lat i cieszę się, że w końcu udało nam się go zdobyć. Mam nadzieję, że małymi kroczkami będziemy wracać tam, gdzie jest nasze miejsce - powiedziała Paulina Wdowiak, bramkarka PGE MKS-u El-Volt Lublin.
Emocjonująca końcówka
W pierwszej części spotkania zawodniczki aktualnych wicemistrzyń Polski zdołały wypracować sobie czterobramkową przewagę i po zmianie stron utrzymywały niewielki dystans nad KGHM MKS Zagłębiem Lubin. W ostatniej akcji meczu do remisu zdołała jednak doprowadzić Natalia Janas.
- To było bardzo ciekawe spotkanie. Na początku gra toczyła się bramka za bramkę, a nawet KGHM MKS Zagłębie wychodziło na prowadzenie. Nie udało im się jednak odskoczyć, a my powoli odrabialiśmy straty. W pierwszej połowie wyszliśmy na prowadzenie 4-5 bramkami i nasza przewaga utrzymywana była niemal przez cały pozostały czas. Wydawało się, że będzie spokojna końcówka, jednak nie wykorzystaliśmy stuprocentowych sytuacji. KGHM MKS Zagłębie Lubin pokazało swoje doświadczenie i doprowadziło do serii rzutów karnych. Uważam, że mimo wszystko byliśmy lepszym zespołem i zasłużenie wygraliśmy - ocenił Paweł Tetelewski, trener zdobywczyń Superpucharu Polski.
Warto przypomnieć, że w poprzednich sezonach to zawodniczki KGHM MKS Zagłębia Lubin potrafiły wypracowywać sobie przewagę w drugim kwadransie pierwszej połowy. Teraz role się odwróciły.
- Na pewno musimy popracować nad tym, żeby koncentracja na parkiecie nam nie uciekała. Myślę, że wkradło się również zmęczenie i ten wynik nam uciekł. Najważniejsze jest zwycięstwo - dodała Paulina Wdowiak.
Niedosyt mistrzyń
Pierwszy raz od kilku lat KGHM MKS Zagłębie Lubin nie wywalczyło trofeum, a seria aktualnych mistrzyń Polski przedłużana była zarówno w rozgrywkach LOTTO Superligi Kobiet, Pucharu Polski Kobiet i właśnie Superpucharu Polski Kobiet. Niedosyt w szeregach dolnośląskiego zespołu może być tym większy, że w ostatnich sekundach udało się doprowadzić do remisu, jednak zabrakło szczęścia w serii rzutów karnych.
- Na pewno jest w nas kłębek pozytywnych i negatywnych emocji, bo cały mecz przegrywałyśmy i nie układał się on dla nas od pierwszej do ostatniej minuty. Do końca wierzyłyśmy jednak, że możemy doprowadzić do remisu i tak też stało się z ostatnim rzutem naszej skrzydłowej. Rzuty karne zadecydowały jednak, że to PGE MKS El-Volt Lublin sięgnął w tym roku po Superpuchar Polski Kobiet - powiedziała Joanna Drabik, obrotowa KGHM MKS Zagłębia Lubin.
Była reprezentantka Polski nie szukała jednak usprawiedliwienia porażki w decyzji o nieuznaniu bramki z rzutu karnego wykonywanego przez Kalidiatou Niakaté, a postawie całego zespołu zaprezentowanego w regulaminowym czasie gry.
- Mamy sporo materiału do analizy i na pewno jesteśmy wściekłe na siebie, bo wynikało to z naszej gry zarówno w ataku, jak i obronie. Popełniłyśmy za dużo błędów, a taka sytuacja nie powinna przydarzyć się na takim poziomie i obecnemu mistrzowi Polski - dodała Joanna Drabik.










