Kompromitujące pół godziny reprezentacji Polski. Reakcja przyszła po przerwie
Trzy dni temu Polacy wygrali w Jełgawie z Łotwą 33:24 - losy awansu do decydującej fazy kwalifikacji mistrzostw świata były więc właściwie rozstrzygnięte. Można się było spodziewać, że Polacy rewanż potraktują na luzie, pokażą kibicom w Ostrowie Wlkp. trochę radosnej piłki ręcznej. Tymczasem fani szczypiorniaka przecierali oczy ze zdumienia, 30 minut spotkania zakończyło się przegraną naszej drużyny 15:18. W starciu z rywalem, którego niemal całą kadrę stanowili juniorzy lub młodzieżowcy.

Polska musiała grać dwumecz z Łotwą, bo w styczniu koncertowo zawaliła mistrzostwa Europy. A dokładniej - ostatni mecz z Włochami, w którym mieliśmy wszystko pod kontrolą, do zajęcia trzeciego miejsca wystarczył nam remis w ostatnim starciu z Włochami. A mieliśmy piłkę, było pół minuty do końca, remisowaliśmy. Zła zmiana Michała Daszka spowodowała lawinę - stratę piłki, karę, trafienie rywali. I spadek naszej drużyny na ostatnie miejsce, skutkujący koniecznością gry już w drugim etapie eliminacji MŚ.
Tym razem była Łotwa - zespół z niższej półki. Już w czwartek na wyjeździe było to bardzo wyraźnie widoczne, mimo że Polacy przez większą część spotkania grali słabo. A i tak wygrali 33:24. Dziś mieli po prostu dopełnić formalności, być może pokazać coś fajnego kibicom w Ostrowie Wlkp., bo tam odbył się rewanż. I szykować się już do majowego starcia z Austrią, bo tam stawką będzie przepustka na mundial w Niemczech.
Piłka ręczna. Polska grała z Łotwą w drugiej rundzie kwalifikacji mistrzostw świata
Po kilku minutach wydawało się, że dość szybko spotkanie to przeobrazi się w sparing. Polacy odskoczyli na 7:4, znakomitą serię miał Wiktor Tomczak, a jeszcze dodatkowo sytuacji sam na sam, po kolejnej kontrze, mógł podwyższyć Jakub Szyszko. I trafił prosto w Ritvarsa Putrę.
A później stało się coś dziwnego. Coś, co nie pozwala stawiać polskiej drużyny choćby na poziomie europejskich średniaków. Zaskakujący zastój w ataku, kiepska obrona. Łotysze korzystali, Putra rzucił do pustej bramki, bezbłędny był Valdis Kalnins, trafiał Laonards Valdkovskis. W 16. minucie Kalnins już po raz piąty pokonał polskiego bramkarza, Łotysze sensacyjnie prowadzili 10:8. Można było przecierać oczy ze zdumienia.

Jota Gonzalez też nie pomagał swoimi decyzjami drużynie. Za długo na ławce siedział Tomczak, mimo tego znakomitego początku. A Michał Olejniczak zupełnie nie przypominał tego rozgrywającego, którego znamy z Ligi Mistrzów i gry w Industrii. Tak w ataku, jak i w obronie.
Zamiast gromić kiepskiego rywala, toczyliśmy z nim zacięty bój. I taki był do końca pierwszej połowy. Dzięki Tomczakowi udało się Polakom wrócić na prowadzenie, ale w końcówce znów doszło do kompromitacji. W półtorej minuty Łotysze trzykrotnie rzucali do pustej bramki, jako ostatni - dwukrotnie - bramkarz Putra. I to dało im prowadzenie 18:15.
To był wynik szokujący, nie można napisać inaczej. W zespole Łotyszy był 28-letni Arturs Meiksans, 26-letni Nikita Pancenko i cała reszta w przedziale 18-22.

W drugiej połowie w bramce naszej drużyny pojawił się Mateusz Zembrzycki, tak jak w Jełgawie dał pozytywny sygnał. Jego koledzy z pola też zaczęli w końcu skuteczniej bronić, zwłaszcza na środku. I momentalnie widać to było w wyniku. W 36. minucie Piotr Jędraszczyk wyrównał już na 18:18. A w 38. minucie Olejniczak rzucił na 20:18, wtedy Margots Valkovskis poprosił o przerwę.
Przewaga naszej reprezentacji była już bardzo wyraźna, z szatni wyszedł zupełnie inny zespół. Jędraszczyk był już liderem zespołu z prawdziwego zdarzenia, miał wsparcie u kolegów. Co prawda Mikołaj Czapliński w końcu pomylił się z rzutu karnego, ale to stanowiło tylko kosmetykę wyniku.
Polacy wygrali ten mecz 33:25, a cały dwumecz: 66:49.
Zagrają więc dwumecz z Austrią o miejsce w finałowym turnieju mistrzostw świata. Pierwsze spotkanie 13-14 maja na wyjeździe, rewanż 16 lub 17 maja na naszym terenie. Triumfator tej potyczki zostanie rozstawiony w trzecim koszyku w losowaniu grup MŚ.
Sam turniej odbędzie się w styczniu przyszłego roku w Niemczech.
Dokładny zapis relacji na żywo z meczu Polska - Łotwa można znaleźć tutaj.
Polska - Łotwa 33:25 (15:18)
Polska: Wałach (3/21 - 14 proc.), Zembrzycki (10/17 - 59 proc.) - Czapliński 6 (3/4 z karnych), Tomczak 6, Syprzak 5, Jędraszczyk 3, Widomski 3, Szyszko 3, Przytuła 2, Olejniczak 2, Michałowicz 2, Jarosiewicz 1, Pietrasik, Mielczarski, Kaczor, Jankowski.
Kary: 18 minut. Rzuty karne: 3/4.
Łotwa: Putra 3 (6/34 - 18 proc.), Lagzda (0/5 - 0 proc.) - Kalnins 7, Valkovskis 6, Rogonovs 4, Borisovs 3, Pancenko 1, Suharevs 1, Misulis, Vilsons, Serafimovics, Snepsts, Meiksans, Vidzis.
Kary: 8 minut. Rzuty karne: 6/8.





![La Liga: FC Barcelona - Espanyol. O której i gdzie obejrzeć? [TRANSMISJA]](https://i.iplsc.com/000MMHBZIDABPO98-C401.webp)


![Tenis. Polska - Ukraina w Billie Jean King Cup. Gdzie oglądać? [TRANSMISJA]](https://i.iplsc.com/000MMI2NFIC6UQ4G-C401.webp)


