Reklama

Reklama

Arkadiusz Moryto: Czego zabrakło? Najprościej powiedzieć, że kołowych

Reprezentacja Polski przegrała z Niemcami 23:30 na zakończenie pierwszej fazy mistrzostw Europy w piłce ręcznej. Była to pierwsza porażka "Biało-Czerwonych" na tym turnieju. Nasza drużyna już wcześniej zapewniła sobie awans do kolejnej rundy. Po tym spotkaniu Arkadiusz Moryto w rozmowie z Interią przyznawał, że trudno było zapełnić lukę w obronie, powstałą po kontuzjach i absencjach naszych obrotowych.

- Czego zabrakło? Najprościej powiedzieć, że kołowych. Niestety, ale praktycznie wszyscy są wykluczeni. Zostało nam dwóch, Kamil Syprzak i Bartek Bis, przy czym ten drugi nabawił się kontuzji i nie mogliśmy w drugiej połowie na niego liczyć. Oby wszystko było z nim ok, nie widziałem jeszcze dokładnie, co mu jest, ale oby był zdrowy. W obronie graliśmy w takim zestawieniu po raz pierwszy, nawet tego nie przetrenowaliśmy, bo jak można być na takie rzeczy przygotowanym, kiedy mamy pięć różnych ustawień w obronie, ale wszyscy nam z tej układanki wypadają? - mówił tuż po spotkaniu Arkadiusz Moryto.

- Przez to, że nie było kołowych w obronie, nie mogliśmy też biegać szybkich "środków" i nie mieliśmy bramek z kontrataków, co automatycznie przełożyło się na mniejszą liczbę bramek w tym spotkaniu - dodawał reprezentant Polski w rozmowie z Interią.

Reklama

Czytaj także: Pierwsza porażka Polaków na turnieju

Niestety dziś po raz kolejny z powodu zamieszania z przepisami antycovidowymi trener Patryk Rombel nie wiedział, czy będzie mógł skorzystać ze wszystkich zawodników. Pozytywny wyniki testu otrzymał bowiem Maciej Gębala, ale ma status ozdrowieńca i w polskiej ekipie liczono, że jednak będzie mógł wystąpić. Nie dostał na to zgody i Polacy niemal w ostatniej chwili musieli dokonywać rotacji w składzie. - O tym, że nie zagra, dowiedziałem się zaraz przed meczem. Nie chcę mówić, że na hali, ale około godziny 16 dotarła do mnie ta wiadomość - przyznawał Moryto.

U naszych rywali również nie brakowało zmian w składzie, ale w przypadku Niemców, zawodnicy dołączający do kadry, absolutnie nie mogli być uznani za słabszych od tych, których mieli zastąpić. - Ich trzon pozostał. U nich zresztą nie zburzyło to pomysłu, a nam mocno zaburzyło koncepcję gry, do tego wypadł Maciek, a w trakcie meczu "Bisu", co całkiem nam zburzyło nasz plan. Chwała chłopakom, którzy zagrali dziś na środku obrony. Mieliśmy dwójkę bardzo młodych graczy, Ariela Pietrasika i Melwina Beckmana, którzy nie pękali i parę fajnych piłek wybrali, starali się jak mogli i na pewno dali z siebie wszystko - powiedział Arkadiusz Moryto.

Wasze komentarze
No hate

Wyrażaj emocje pomagając!

Grupa Interia.pl przeciwstawia się niestosownym i nasyconym nienawiścią komentarzom. Nie zgadzamy się także na szerzenie dezinformacji.

Zachęcamy natomiast do dzielenia się dobrem i wspierania akcji „Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy” na rzecz najmłodszych dotkniętych tragedią wojny. Prosimy o przelewy z dopiskiem „Dzieciom Ukrainy” na konto: ().

Możliwe są również płatności online i przekazywanie wsparcia materialnego. Więcej informacji na stronie: Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy.

Reklama

Reklama

Reklama