Kwadrans i już wszystko jasne ws. awansu Polski. Deklasacja w Radomiu
Cztery dni temu polskie piłkarki ręczne rozbiły na wyjeździe Słowację, a w równoległym spotkaniu Rumunia została zdemolowana na swoim terenie przez Norwegię. To sprawiło, że dziś Biało-Czerwone potrzebowały pięciobramkowego triumfu nad Rumunią, by zagrać w półfinale rozgrywek EHF Euro Cup 2026. Po kwadransie spotkania w Radomiu było już jednak jasne, kto jesienią zagra z Danią, jedną z najlepszych drużyn świata.

Można powiedzieć, że w przeciwieństwie EHF Euro Cup to zmagania trochę sztuczne, stworzone z uwagi na sytuację związaną z odebraniem finałów mistrzostw Europy Rosji. W zastępstwie w grudniu tego roku zorganizuje je aż pięć krajów, w tym Polska - to w Katowicach odbędą się m.in. spotkania o medale. W tej sytuacji pięć zespołów zostało zwolnionych z gry w eliminacjach jako współgospodarze, trzy kolejne zaś - z uwagi na poprzednie wyniki. Ostatni zestaw tworzą potęgi: Norwegia, Dania i Węgry.
Rywalizacja odbywała się w dwóch grupach, po dwie najlepsze ekipy miały awansować do jesiennych półfinałów. W grupie 1 było właściwie pewne, że triumfuje Norwegia - zdecydowanie najlepszy zespół na świecie. Udowodniła to, wygrywając wszystkie spotkania. A później Polska z Rumunią miały rywalizować o drugą pozycję. Tak też się stało.
Dziś Polska mogąłw skoczyć na drugie miejsce, przed Rumunię. Potrzebowała jednak pięciobramkowej wygranej, by w przypadku równej ilości punktów mieć lepszy bilans od rywalek. Bo pół roku temu uległa tej drużynie w Krajowej 29:34.
EHF Euro Cup 2026. Polska kontra Rumunia w Radomiu. Półfinał celem drużyny Senstada
W Rumunii po cichu liczono, że przed meczem z Polską sprawa awansu będzie już rozstrzygnięta. Cztery dni temu do Bukaresztu przyjechała wielka Norwegia, aktualny mistrz igrzysk olimpijskich, świata i Europy. A sześć miesięcy temu Rumunki były o krok od zabrania jej punktu w Larviku, w ostatniej minucie traciły jedną bramkę. Tym razem przegrały 25:45, to była deklasacja. A na dodatek z ławki rezerwowych całe spotkanie zobaczyła Sorina Grozav, do tamtego dnia najlepsza snajperka w tych rozgrywkach, wyprzedzała wtedy nawet Henny Reistad.

W Radomiu Grozav już w ogóle nie było, to mógł być duży plus dla polskiej kadry, którą w Krajowej rozgrywająca Rumunii skarciła aż osiem razy.
W polskim zespole na ławce pojawił się już trener Arne Senstad - z powodów zdrowotnych opuścił pierwszą część zgrupowania i mecz ze Słowacją. Tyle że trudno wytłumaczyć to, co stało się z jego podopiecznymi w pierwszym kwadransie. Nie funkcjonowało kompletnie nic - w ataku brakowało skuteczności, Polki odbijały się od rumuńskiej defensywy. Magda Balsam, zazwyczaj mająca znakomitą skuteczność, tu spudłowała w dwóch idealnych sytuacjach - z karnego i w kontrze.
A Rumunki trafiały, bo defensywa Polek też była anemiczna. W 5. minucie było już 0:5, gdy z karnego rzuciła Sonia Seraficeanu. I dopiero Katarzyna Cygan, podczas gry w osłabieniu, przełamała polską niemoc w ataku.
Zmiany scenariusza jednak nie było, Polki nadal były tłem dla różnorodnie grających rywalek. A Rumunki świetnie grały z obrotową, ale potrafiły też rozrzucać akcje na skrzydła. Po kwadransie prowadziły już 13:5. Nasz zespół musiałby więc przez 45 pozostałych minut zdobyć aż o 13 bramek więcej, by wskoczyć na drugą pozycję. To był całkowicie nierealny scenariusz.

Jeszcze w końcówce pierwszej połowie zespół gości miał osiem bramek przewagi, pierwszą połowę Rumunia wygrała 21:15. Biało-czerwone walczyły po przerwie, tego nie można im oddać. Były nawet w stanie zmniejszyć straty do trzech bramek (24:27 w 40. minucie), ale jednak zwycięstwo rywalek ani przez chwilę nie było zagrożone.
Skończyło się na 34:38.
A to oznacza, że Rumunia zagra z Danią w półfinale EHF Euro Cup 2026. W drugim zaś Norwegia z Węgrami.
Polska - Rumunia 34:38 (15:21)
Polska: Płaczek (2/12 - 12 proc.), Wdowiak (6/30 - 20 proc.) - Rosiak 8 (0/1 z karnego), Michalak 7, Cygan 4, Granicka 4 (1/1), Kobylińska 3, Górna 3, Noga 2, Balsam 2 (0/1), Nosek 1, Polańska, Gadzina, Głębocka.
Kary: 2 minuty. Rzuty karne: 1/3.
Rumunia: Ciuca (10/42 - 24 proc.), Hosu (1/3 - 33 proc.), Curment - Rosu 7, Boiciuc 6, Ostase 6, Seraficeanu 6 (4/4), Raicea 4, Elghaoui 3, Stoica 3, Burlachenko 1, Szoke 1, Gogirla 1, Laslo, Bazaliu, Dumitrascu.
Kary: 14 minut. Rzuty karne: 7/7.












