Reklama

Reklama

Adrianna Górna: Wiele osób w nas nie wierzyło, ale my same uwierzyłyśmy

Adrianna Górna wraz z drużyną Zagłębia Lubin kilka dni temu wywalczyła awans do fazy grupowej Ligi Europejskiej piłkarek ręcznych, a teraz czekają ją przygotowania do rozpoczynających się już 2 grudnia mistrzostw świata. W rozmowie z Interią zawodniczka "Miedziowych" opowiada sile reprezentacji Polski i nadziejach, jakie wiąże ze startem w Hiszpanii.

Mistrzynie Polski z Lubina pokonały w dwumeczu rosyjską Zwiezdę Zwienigorod i awansowały do fazy grupowej Ligi Europejskiej EHF. To historyczny awans dla klubu i duża szansa dla wszystkich zawodniczek.- Bardzo się cieszę z tego powodu! Jestem z nas dumna, bo wiele osób w nas nie wierzyło, ale my same uwierzyłyśmy. Wykonałyśmy kawał dobrej roboty, zostawiłyśmy na parkiecie sporo serca i zdrowia. Czekamy teraz na losowanie grup, chcemy walczyć, pokazać, że jesteśmy dobrym zespołem i możemy wygrywać z najlepszymi - mówi w rozmowie z Interią Adrianna Górna.

Reklama

Teraz przed drużyną walka na dwóch frontach, która będzie wymagała szerokiej i wyrównanej kadry. Górna, mimo kilku problemów kadrowych przekonuje, że Zagłębie nie będzie miało kłopotów z łączeniem walki w PGNiG Superlidze kobiet i w europejskich pucharach. - W ostatnim czasie było sporo kontuzji czy mikrourazów, ale dziewczyny powoli wracają do treningów z zespołem, więc już po Nowym Roku będzie nas więcej. Nasza trenerka będzie miała do dyspozycji większą liczbę zawodniczek, co oczywiście zwiększy pole manewru i pomoże rozłożyć siły tak, żeby wystarczyło i na ligę i na puchary - uważa zawodniczka.

Teraz przed nią i resztą kadrowiczek zgrupowanie przed mistrzostwami świata, które poprzedzi rozegrany w Madrycie turniej towarzyski. - Jesteśmy na pewno podekscytowane. Na razie na treningach skupiamy się na swoich poczynaniach, niewiele mówimy o przeciwniczkach. Chcemy pojechać do Hiszpanii i  pokazać, że potrafimy grać i walczyć o punkty z każdym - deklaruje Górna, która zżyma się jednak na stwierdzenia, że wyjście z fazy grupowej jest obowiązkiem "Biało-Czerwonych". - Nie wiem, czy awans to obowiązek. Chcemy awansować, pokazać, że jesteśmy silnym zespołem, ale trzeba pamiętać, że to sport i to sport kobiecy.

Rywalkami Polek w grupie będą Kamerun, Serbia i Rosja. I to europejskie ekipy będą stanowić najpoważniejsze wyzwanie dla naszych zawodniczek, bo drużyna z Afryki nie powinna być poważną przeszkodą, choć oczywiście nie wolno jej lekceważyć. Po zmianie regulaminu mistrzostw z pierwszej fazy grupowej do kolejnej awansują po trzy najlepsze zespoły z każdej grupy, toteż już wygrana z Kamerunek powinna pozwolić na przejście do kolejnej fazy. Polki jednak chcą powalczyć o coś więcej. - O ile nam wiadomo, Serbia i Rosja zmieniła skład personalny. Dziewczyny, które wiodły prym w tych zespołach zakończyły albo zawiesiły kariery reprezentacyjne i to dla nas duża szansa. Oczywiście boisko zweryfikuje, bo to bardzo mocne ekipy, a każda zawodniczka wchodząca do kadry jest bardzo mocna, ale mimo wszystko upatruję w tym naszej szansy - analizuje zawodniczka Zagłębia Lubin.

Niestety i w naszej drużynie nie brakuje osłabieni. Trener Arne Senstad zrezygnował z wieloletniej kapitan Karoliny Kudłacz-Gloc, karierę reprezentacyjną przerwała Joanna Drabik, a z powodu urazów w ostatniej chwili z kadry wypadły Weronika Gawlik, Karolina Kochaniak-Sala i Aneta Łabuda. Mimo to zdaniem Adrianny Górnej absolutnie nie należy przekreślać naszego zespołu. - Nie skupiam się na tym, kogo nie ma, patrzę raczej, kto jest. Będziemy starać się wykorzystać swój potencjał, który jest ogromny i tym, czym dysponujemy na dziś, spróbujemy pokazać, że potrafimy wygrywać. Jesteśmy zgrane, tworzymy fajny kolektyw, mamy świetną atmosferę. Na dodatek coraz więcej zawodniczek gra za granicą, w Lidze Mistrzyń czy Lidze Europy, dzięki czemu doświadczenie nasze jest coraz większe. Uważam też, że mamy mocne skrzydła, koło, pokazywałyśmy nie raz, że mamy mocną bramkę, rzut z drugiej linii i wydaje mi się, że jeśli to poukładamy, jeśli to zafunkcjonuje, stworzymy mocny zespół - zapewnia reprezentanta Polski.

Mistrzostwa świata są świetnym oknem wystawowym i szansą dla wielu zawodniczek na wyjazd do silniejszej ligi. Adrianna Górna przyznaje, że w przyszłości mogłaby rozważyć grę za granicą, choć nie zamierza też niczego deklarować, bo jej kontrakt w Lubinie cały czas obowiązuje. - Na razie o tym nie myślę. Mam kontrakt do końca sezonu i czas pokaże, co będzie dalej. Niczego jednak nie przekreślam. Oczywiście chciałabym grać, rozwijać się i trenować z najlepszymi, jak każda zawodniczka, choć nie mam żadnego wymarzonego kierunku wyjazdu.

Jak niemal każdy zawodowy sportowiec zawodniczka Zagłębia ma niewiele wolnego czasu. Kiedy już się jednak taki nadarza, stara się maksymalnie zrelaksować i odstresować. - Lubię poczytać dobrą książkę, do Hiszpanii zabieram też kilka książek. Czytam "Rewizję" Remigiusza Mroza, lubię też książki psychologiczne, mam ze sobą "Potęgę pewności siebie". Poza tym od ponad roku szydełkuję. Robię różne czapki itp. Lubię rzeczy spokojne, które pozwalają się wyciszyć i odstresować. Często spędzam też czas ze znajomymi i z rodziną.


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy