Zaskakujące 40 minut w boju o Puchar Polski. Jest nowy jego zdobywca
Chyba każdy ekspert od piłki ręcznej miał świadomość, że kluczowy mecz w rywalizacji o Puchar Polski miał miejsce w sobotę. W Kaliszu zmierzyli się nasi eksportowi giganci z Płocka i Kielc, pewnie tę potyczkę wygrali ci pierwsi. I trudno było się spodziewać, by następnego dnia jakiś większy opór mogło im postawić PGE Wybrzeże Gdańsk. Tymczasem były selekcjoner Patryk Rombel zbudował tam całkiem obiecujący zespół, który tuż przed końcem pierwszej połowy przegrywał tylko 13:15, miał piłkę i grał w przewadze. A w drugiej dalej nie odpuszczał. Po 60 minutach poznaliśmy nowego triumfatora.

W losowaniu półfinałów Orlen Pucharu Polski nie ma już rozstawień, ale przez kilka lat z rzędu giganci z Kielce i Płocka znajdowali się w innych parach. A później grali o tytuł, co było podkreśleniem ich dominacji. Dwa lata temu w Kaliszu lepsi w tym finale okazali się "Nafciarze", rok temu doszło jednak do rewanżu Industrii.
A teraz te zespoły zagrały już w półfinale. I było to jedno z najmniej emocjonujących ich starć w ostatnich latach: kwartet Bergerud/Kosorotow/Fazekas/Janc załatwił sprawę.
W drugim półfinale PGE Wybrzeże Gdańsk pokonało Netland MKS Kalisz 31:29, zrealizowało swój cel i najprawdopodobniej, jeśli w Superlidze nie dojdzie do jakiejś sensacji, będzie reprezentowało nasz kraj w pucharach. Duża w tym zasługa Patryka Rombla, który z drużyny walczącej o uniknięcie degradacji z elity zrobił czołowy zespół w kraju. Wciąż będący daleko od potęg z Płocka i Kielc, ale w tym sezonie jakby jednak nieco nich bliżej.
Potwierdziły to dwie potyczki Wybrzeża z Orlenem Wisłą w tym sezonie - jesienią w Płocku (30:35) i tydzień temu w Gdańsku. Mistrzowie Polski wygrali co prawda 31:24, ale pod koniec pierwszej połowy mieli zaledwie jedną bramkę przewagi.
Dziś scenariusz był niemal identyczny. Z tą różnicą, że jeszcze po 40 minutach Wybrzeże było bliżej Wisły niż wczoraj Industria.
Finał Pucharu Polski w Kaliszu. PGE Wybrzeże kontra Orlen Wisła. Świetna postawa Gdańszczan
Dziś też zawodnicy Wybrzeża ani myśleli odpuszczać pola faworytowi, w składzie którego znaleźli się już Przemysław Krajewski i Miha Zarabec. Świetny początek zaliczył Mitja Janc, ale i Wybrzeże miało różne sposoby na oszukanie defensywny mistrza Polski. Dobrą pracę na obrozie wykonywał Damian Domagała.

"Nafciarze" nie mogli uciec, a mało tego - były momenty, że przegrywali. Jedną bramką, ale jednak. Do samego końca tej połowy przeważnie było blisko remisu, raz drużynie Xaviera Sabate udało się odskoczyć na dwie bramki. A później drugi, gdy trafił najpierw Janc, za moment Mirko Alilović obronił rzut karny Mikołaja Czaplińskiego, a Siergiej Kosorotow podwyższył na 13:11. Zagotowało się też przy ławce Płocka, bo Sabate nie zgadzał się z decyzją sędziów, którzy dostrzegli dwukrotnie nadepnięcie przez Abela Serdio na stopę Nejca Zmavca. I odgwizdali przewinienie gracza Wisły, choć on miał piłkę. Sabate za protesty zobaczył żółtą kartkę.
Gdańszczanie mogli mieć żal do siebie o to, że tę pierwszą część gry przegrali nie jedną, a trzema bramkami. Było bowiem 15:13 dla Wisły, karę dostał Zoran Ilić, Wybrzeże grało ostatnią akcję w przewadze. Marcin Pepliński podawał do koła za ryzykownie, to wykorzystał Michał Daszek. I po kontrze podwyższył na sekundę przed syreną - na 16:13.
Świetnie spisujący się w bramce Wybrzeża Mateusz Zembrzycki miał nadzieję, że zaraz po przerwie jego drużynie uda się "pozostać w grze" i mistrz Polski nie uzyska przewagi.

To się udało, Wybrzeże dalej było w grze. W 39. minucie Filip Michałowicz trafił z karnego na 17:18, zapowiadała się ciekawa końcówka. Sabate ma jednak coś, czego brakuje Romblowi. Bardzo szeroką ławkę, gdzie wprowadzenie zmiennika nie powoduje zmniejszenia jakości. I gdy gracze z Gdańska resztkami sił gonili po boisku, w ekipie rywala wbiegali wypoczęci: Krajewski, Fazekas czy Kosorotow.
W 44. minucie Płocczanie po raz pierwszy odskoczyli na cztery bramki (24:20), w 50. minucie jednych i drugich dzieliło już pięć (27:22). A gdy w 53. minucie Krajewski trafił po wrzutce od Daszka na 29:23, było już jasne, że Orlen Wisła po raz czternasty wywalczy Puchar Polski.
I tak się stało - wciąż aktualni mistrzowie Polski mogą wstawić do gabloty kolejne trofeum - wygrali to spotkanie 31:25.
Orlen Wisła Płock - PGE Wybrzeże Gdańsk 31:25 (16:13)
Orlen Wisła: Bergerud, Alilović, Borucki - Richardson 6 (3/3 z karnych), Serdio 5, Janc 5, Zarabec 3, Kosorotow 3, Krajewski 3, Sroczyk 2, Fazekas 2, Daszek 2, Szyszko, Susnja, Samoiła, Ilić, Szita.
Kary: 2 minuty. Rzuty karne: 3/3.
PGE Wybrzeże: Zembrzycki, Poźniak - Domagała 7, Michałowicz 5 (3/3), Czapliński 5 (2/3), Tomczak 2, Gębala 2, Peret 2, Będzikowski 1, Czertowicz 1, Stępień, Stanescu, Rodak, Zmavc, Pepliński, Papina.
Kary: 8 minut. Rzuty karne: 5/6.











